Ekstraklasa
Mecz
2 kolejka Ekstraklasy, Niedziela, 9 sierpnia 2009, godzina 17:00
![]() |
Korona Kielce | 0:5 |
Lech Poznań | ![]() |
||
Relacja LIVE! | ||||||
![]() | 3 min. Nawotczyński sam. 20 min. Sławomir Peszko 58 min. Wilk 85 min. Lewandowski 87 min. Lewandowski | |||||
Sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok) Widzów: 15000 | ||||||
| Edson Paknys | ![]() | Injać | ||||
Spotkanie Korony z Lechem okrzyknięto meczem 2.kolejki polskiej ekstraklasy. W niedzielę Koronę czekał jednak dużo trudniejszy mecz od tego z ubiegłego tygodnia z warszawską Polonię Lech jako jedyny polski zespół awansował do kolejnej rundy Ligi Europejskiej i na stadionie w Kielcach chciał udowodnić swą wysoką formę. Kielecki stadion już na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego zapełnił się niemal do ostatniego miejsca, również za sprawš kibiców Lecha którzy w liczbie ok.750 osób stawili się by dopingować Kolejorza. W wyjściowym składzie Kielczan pojawił się nowy nabytek zespołu była gwiazda Legii Warszawa- Edson. Rozpoczęli gospodarze. Już w drugiej minucie spotkanie po ładnej kontrze piłkarze Korony a dokładnie Paweł Buśkiewicz stanął przed szansą zdobycia bramki, jednak jego strzał minął światło bramki Kasprzika. Na tą akcję błyskawicznie odpowiedział Lech. Po dobrej akcji i dośrodkowaniu Lewandowskiego bramkę samobójczą zdobył niefortunną interwencją Łukasz Nawotczyński. Po stracie bramki piłkarze Marka Motyki zaczęli śmielej atakować , w 7 minucie świetnš akcją popisał się ponownie Buśkiewicz. Lech postanowił bronić wyniku i skupił się głównie na kontratakach. W 8 minucie po rzucie wolnym, Koronę od straty drugiej bramki uratował słupek. Chwilę później bliski wyrównania był aktywny w pierwszej części gry Jacek Kiełb. Gra akcja za akcję toczyła się nadal a Korona z minuty na minutę bliższa była wyrównania. Lech natomiast dalej grał swoje i za sprawš niezawodnego Roberta Lewandowskiego, który doskonale przeprowadził akcję w 20 minucie drugą bramkę dla Lecha zdobył Sławomir Peszko. Minutę później Lewandowski bliski był zdobycia kolejnej bramki dla Kolejorza. Korona najwyraźniej nie wytrzymała presji w pierwszych minutach meczu i jej gra wyglšdała zdecydowanie słabiej niż w spotkaniu inauguracyjnym z Poloniš. W 26 minucie tylko doskonałej postawie Radosława Cierzniaka Korona zawdzięcza, iż nie straciła trzeciej bramki. Korona nie potrafiła podnieść się po stracie gola ,Lech natomiast złapał wiatr w żagle i konstruował coraz groźniejsze akcje. Na osiem minut przed końcem pierwszej części gry Korona miała najlepszą okazję na zdobycie bramki kontaktowej ,jednak Krzysztof Gajtkowski przegrał pojedynek z Grzegorzem Kasprzikiem. Korona za wszelką cenę chciała strzelić choćby jedną bramkę przed przerwą. Niestety w 40 minucie dośrodkowanie Edsona do Buśkiewicza było za mocne i atakujący Korony nie zdołał oddać strzału dającego bramkę Koronie. Minutę później arbiter nie dopatrzył się faulu na Jacku Kiełbie i nie odgwizdał rzutu karnego dla Kielczan. Zdobyć bramkę próbował także Edi jednak jego uderzenie było mocno niecelne. Niestety dla widowiska głównym aktorem końca pierwszej połowy był arbiter spotkania Hubert Siejewicz, który podejmował "niekonwencjonale" często szkodliwe dla Korony decyzje. Minutę przed końcem połowy Lech ponownie zaatakował próbujšc już w pierwszych 45 minutach zapewnić obie bezdyskusyjne zwycięstwo w Kielcach. Do końca połowy wynik nie uległ zmianie i Korona schodziła do szatni z dwiema bramki straty do wyraźnie lepszego Lecha. Drugą odsłonę Kielczanie rozpoczęli od zmiany . Miejsce Łukasza Nawotczyńskiego zajął na boisku Paulius Paknys. Po zmianie stron doskonałej okazji nie wykorzystał ponownie Krzysztof Gajtkowski, który okazał się minimalnie wolniejszy od Kasprzika. Korona od poczštku drugiej połowy odsłoniła się i zaczęła śmielej atakować bramkę Lecha. Kolejorz został zamknięty na własnej połowie i bronił korzystnego rezultatu. W 53 minucie o krok od zdobycia gola był Jacek Markiewicz. Wydawało się, że bramka dla Korony wisi w powietrzu i jest tylko kwestią czasu. Po serii znakomitych podań Korona wywalczała kolejne rzuty rożne, po jednym z nich wyśmienitą sytuację zmarnował Paknys. Chwilę później ten sam zawodnik został ukarany przez arbitra żółtą kartką. Co nie udało się Koronie udało się Lechowi. Pierwsza akcja Lechitów po przerwie okazała się skuteczna i w 58 minucie trzecią bramkę dla Poznaniaków zdobył Jakub Wilk. Korona próbowała szybko odpowiedzieć na stratę gola jednak piłka po strzale Kiełba wylšdowała w trybunach. W 61 minucie boisko opuścił Krzysztof Gajtkowski a na murawie pojawił się Piotr Gawęcki. Trzy minuty później doskonałym zagranie popisał się Kiełb, ale strzał Ediego był już niecelny. Obraz gry nie zmieniał się optycznš przewagę miała Korona jednak nie mogła znaleźć sposobu na pokonanie Grzegorza Kasprzika. W 68 znów gorąco zrobiło się pod bramką Cierzniaka , uderzał Rengifo a piłka poszybowała minimalnie nad poprzeczkš bramki Korony. W 74 minucie Marek Motyka przeprowadził ostatnią zmianę w swoim zespole. Za Pawła Sobolewskiego na murawę wybiegł Tomasz Nowak. Ostatni kwadrans spotkania to mądra gra Lecha, szanującego piłkę i rozpaczliwe próby Kielczan liczących choćby na honorowe trafienie. W 84 minucie dzieła zniszczenia Korony dokonał Robert Lewandowski, który wykorzystał znakomitšą akcję Stilića. Uśpiona kielecka obrona dała się zaskoczyć po raz kolejny, potwierdzajšc swą słabą dyspozycję w dniu dzisiejszym. Dwie minuty później Robert Lewandowski dobił Koronę i zdobył piątą bramkę dla Lecha. Gracze Korony nie zdołali się już podnieść i zdobyć honorowego gola i schodzili z boiska ze spuszczonymi głowami. Sędzia odgwizdał koniec spotkania a euforia zapanowała w obozie Lecha. Licznie zgromadzona publiczność w Kielcach była świadkami dobrego widowiska i zasłużonego zwycięstwa Lecha, który odniósł pierwsze zwycięstwo na stadionie w Kielcach. Poznaniacy zdeklasowali beniaminka i wskazali Koronie miejsce w szeregu ekstraklasy. Korona była tylko tłem dla wspaniale dysponowanego Lecha, który z taką grą jaką zaprezentował w meczu w Kielcach będzie z pewnością pretendował do mistrzowskiego tytułu. | ||||||
Paweł Zatorski |
||||||
| Zaloguj się: | lub używając konta w Facebook.com |
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania oraz blokowania kont osób łamiących regulamin.
| zeUS 2009-08-14 16:56:00 ogladalem skrot z tego meczu i 3 gole dla kuchenkorza byly walnniete z ewidentnych spalonych,takze arbitra tego meczu od razu bym zawiozl do prokuratury | |




Nawotczyński
Paknys 