Aktualności

Linki
Godzina 16:31, Wtorek, 29 kwietnia

Czas na Dolhę

Czas na DolhęPo meczu w Krakowie Emilian Dolha jest bliżej pierwszego składu Lecha niż przed tym spotkaniem. Może zagrać także dlatego, by pokazać ewentualnym kupcom, że żyje, jest w formie i ma się dobrze.
Do tej pory był jedynie rezerwowym.


Kotorowski trenowany przez Andrzeja Woźniaka zrobił co prawda kolosalne postępy, ale zasadne jest pytanie, czy stać go na jeszcze więcej - tym bardziej że Woźniaka w Lechu już nie ma i nie będzie. Ostatnie dwa mecze pokazały, że Kotorowski ciągle ma co poprawić w swojej grze, bo każda wrzutka w pole karne mogła przyprawić kibiców o palpitacje serca. Dolha przychodził do Lecha w glorii najlepszego bramkarza w lidze, po czym skompromitował się nie tyle meczem z Wisłą w Krakowie, gdzie wpuścił cztery gole, ale raczej tym, że bardzo długo po tej klęsce nie mógł się psychicznie pozbierać. A trudno stawiać w bramce faceta, o którym wiadomo, że po klęsce podnosi się miesiąc, a może i dłużej. A Linka? Nie dość, że często łapie kontuzje, to jeszcze w Odrze Wodzisław, do której jest wypożyczony, grzeje ławę. W sumie nawet trudno się temu dziwić - Odra to klub, który żyje ze sprzedaży piłkarzy, więc woli lansować własnego zawodnika, niż ogrywać lechitę.

Jeśli "Kolejorz" będzie chciał kupić jeszcze jednego golkipera, co najmniej jednego będzie chciał się pozbyć. Wybór padnie pewnie na Dolhę. Dlaczego? Do Lecha przyszedł co prawda za darmo, ale to nie znaczy, że nie kosztuje. Rumun wynegocjował sobie w Poznaniu bardzo korzystny kontrakt, pod względem zarobków jest w najściślejszej czołówce drużyny. Przyszedł, by na dłuższy czas zostać pierwszym bramkarzem "Kolejorza", a tymczasem przegrał rywalizację z Kotorowskim, którego "nowy Lech" na początku w ogóle nie chciał.

Szkopuł w tym, że skoro Dolha w tym sezonie grał malutko, a w dodatku w świat poszła wieść o jego kruchej psychice, rumuński bramkarz może nie być piłkarzem łatwym do sprzedania.

I właśnie ostatnie trzy tegoroczne mecze ligowe są świetną okazją do tego, by pokazać światu, że Dolha gra, jest w formie i może przydać się zespołowi. A ostatnie błędy Kotorowskiego dają pretekst do zmian w bramce. Ryzyko jest tylko pozornie duże. Lech gra przecież z Jagiellonią Białystok, Polonią Bytom i ŁKS Łódź.

Nasze serwisy:  Lech Poznań

Autor: KOGUT, źródło: Gazeta Wyborcza
Odsłon: 159




DODAJ KOMENTARZ
AKTUALNOŚCI


podpis

Przepisz kod z obrazka:



Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.


najnowsze

Wtorek, 29 kwietnia
Jeśli ustawi mecz, zapłaci milion złotych
Karwan chce odejść z Cracovii
Kadra Widzewa zdziesiątkowana
PZPN chce karać degradacją jeszcze rok
Kłopoty kadrowe w GKS
Szuster: pytaliśmy o Pitergo i Plizgę
Hajto nie zagra dwa mecze
Jóźwiak: Rybus przypomina mi Rogera
Między Bońkiem a Kolatorem
ŁKS przed ostateczną bitwą o utrzymanie
Czas na Dolhę
Kibice stoją po stronie Płatka
Wójcik: nie żałuję swoich słów
Matusiak: to są jakies głupoty!
Co będzie z warszawską młodzieżą?
Arminia kusi Adriana Sikorę
Witkowski wskoczy do składu?
Płatek: zawsze będe kibicował Jagiellonii
Hernani w Górniku?
Kontuzja Stawaczyka
Odra podpisała umowę z izbą handlową

najpopularniejsze
24 h tydzień miesiąc 


  Profesjonalne statystyki odwiedzin   Copyright 2004 Ekstraklasa.Net
 All rights reserved.