|
Godzina 10:50, Poniedziałek, 5 maja Te, Robinho, grzej się!
Cueto, 19-letni Indianin z Peru, miał w piątek swój wielki dzień. Wyszedł w podstawowym składzie Lecha, strzelił dwa piękne gole, przy trzecim asystował. Do tego dołożył kilka akcji na wysokim poziomie technicznym i został bohaterem.
Wielki talent - nazywany już w Poznaniu "Robinho" - ostatnio nie grał zbyt wiele i wchodził raczej na końcówki. To dopiero jego drugi występ w Lechu od pierwszej minuty - poprzedni w meczu z Dyskobolią skończył jednak po pół godzinie, gdy kolega z zespołu (Ivan Djurdjević) dostał czerwoną kartkę. Trener Smuda wielokrotnie był krytykowany za to, że "brylancik" trzyma na ławie. Efekt był taki, że ten Peruwiańczyk miał do niedawna średnią ... siedmiu artykułów prasowych na każdą minutę swego występu! Więcej go było na łamach gazet niż na boisku.
Cueto nazywany jest "Robinho" ze względu na podobieństwo do brazylijskiej gwiazdy futbolu. - Te, Robinho, grzej się! - krzyczy do niego trener Smuda i Cueto od razu wie, o kogo chodzi. I nawet nauczył się cierpliwie czekać na taki okrzyk. Pół roku na ławie w rundzie jesiennej plus długi czas w rundzie wiosennej, kiedy grał tylko epizody pomogła mu znieść rodzina. Mama, tata, a nawet młodszy brat Alvaro przyjechali do Poznania, by wspierać go w obcym kraju.
Nasze serwisy: Lech Poznań
Autor: KOGUT, źródło: Gazeta Wyborcza Odsłon: 243
|