Ekstraklasa
Wydarzenia

Białas: wkładam głowę pod topór
Czwartek, 15 maja, 15:13
- Wiem, że sporo ryzykuję, ale mam odpowiednie doświadczenie ku temu, aby w krótkim czasie przygotować Jagiellonię do baraży. Wierzę, że wyjdzie ona z nich zwycięsko- mówi Stefan Białas, który został nowym trenerem pierwszoligowej Jagiellonii.Dlaczego zdecydował się pan na pracę w Białymstoku?
Mam odpowiednie doświadczenie ku temu aby w tym krótkim czasie, 14 dni, przygotować drużynę, żeby zwycięsko wyszła z baraży. Zdaję sobie sprawę, że to jest trudne, bo ta drużyna miała ostatnio bolesną serię dziewięciu porażek i wiem, że ryzykuję. Wkładam głowę pod topór, ale z pełną świadomością i nadzieją, że uda mi się zmobilizować zawodników, aby osiągnęli wyznaczony cel. Już wcześniej Jagiellonia kontaktowała się ze mną w sprawie podjęcia pracy [Białas był jednym z kandydatów na trenera białostoczan po zwolnieniu Ryszarda Tarasiewicza - red.], ale wtedy nic z tego nie wyszło.
Dlaczego przez prawie dwa ostatnie lata nie prowadził pan żadnego zespołu?
Po pracy w Cracovii [Białek został zwolniony w październiku 2006 r. - red.] miałem różne oferty, ale zazwyczaj kończyło się na pierwszej rozmowie z ewentualnym nowym klubem. Z drugiej strony ja pracuję tam gdzie chcę, w takim klubie, do którego mam sentyment. Wcześniej była to Legia Warszawa, później Cracovia, a teraz Jagiellonia.
Co pan wie o klubie? Ma pan świadomość, że brakuje odpowiedniej bazy do treningów, jest kłopot ze szkoleniem następców. Ekipa Młodej Ekstraklasy przegrywa mecz za meczem, nie wychowała nikogo do pierwszej drużyny.
Problem bazy sportowej nie dotyczy tylko Jagiellonii, ale też niestety innych klubów w Polsce: czy to Legii Warszawa, czy Wisły Kraków. A w Białymstoku jest przecież perspektywa nowego stadionu, jestem przekonany, że to wszystko na pewno się zmieni, ale oczywiście trzeba na to czasu. Co do wychowanków, to dla mnie wzorem są takie kluby francuskie jak Auxerre czy Nancy [Białas we Francji zaczynał pracę trenerską - red.], które praktycznie żyją z wychowanków. Moim zdaniem tutaj też są perspektywy, żeby tak było. Przecież można wspomnieć takich wychowanków klubu jak Darek Czykier czy Tomek Frankowski.
Co pan sądzi o obecnej Jagiellonii? Oglądał pan jakiś jej mecz na żywo?
Widziałem wszystkie mecze Jagiellonii transmitowane w telewizji. Widziałem zarówno te dobre z jesieni, jak i te z wiosny. Chociaż oczywiście tych transmisji nie było za wiele. Dlatego dopiero w zasadzie będę poznawał zespół. W piątek mamy dwa treningi i między nimi będę rozmawiał z zawodnikami. O tym, że będę trenerem Jagiellonii, dowiedziałem się w poniedziałek o siódmej wieczorem i tak głębokiej analizy gry drużyny jeszcze nie robiłem. Nie możliwe jednak jest to, że zawodnicy zapomnieli jak się gra w piłkę, przecież na jesieni grali zupełnie inaczej. Muszę teraz odnaleźć tę wartość.
Jak pan ocenia szanse Jagiellonii w barażach?
50 do 50. Musimy jednak uważać, gdyż zespół II-ligowy będzie na fali, będzie bił się o awans, a my przystąpimy do gry z balastem dziewięciu porażek z rzędu. My jednak przede wszystkim musimy patrzeć na siebie, a nie na rywali.
Na razie poprowadzi pan Jagiellonię w meczach barażowych, a co będzie dalej?
Podczas rozmów z władzami klubu mówiliśmy o pracy na dwa-trzy lata i to bez względu na wynik w barażach. Ja zrobię ze swej strony wszystko co mogę zrobić, wykorzystam swą wiedzę i doświadczenie, żeby Jagiellonia została w lidze. Teraz staramy się nie zaprzątać głowy dalszą przyszłością, najważniejsze są baraże.
Ľródło: Gazeta Wyborcza, dodał: KOGUT, odsłon: 214
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
