Ekstraklasa
Wydarzenia

Zirytowany Majewski
Piątek, 27 czerwca, 18:22
- Za chwilę startuje nowy sezon, a nawet nie wiemy, kto zagra w lidze. To jest jakaś absurdalna historia - mówi Stefan Majewski, trener Cracovii. Z pewnością nie jest on jedynym, który nie rozumie postępowania piłkarskich władz.Po nieudanych dla nas mistrzostwach Europy fachowcy podzielili się. Jedni chcą głowy Beenhakkera, drudzy szukają kompromisowych rozwiązań, jeszcze inni trzymają jego stronę. Pan, szef Rady Trenerów PZPN, nie śpiewa w żadnym chórze. Dlaczego?
Bo nie jestem w gorącej wodzie kąpany. A poza tym od oceny pracy selekcjonera są odpowiednie władze. Ktoś go przecież wybrał. Ja będę mógł zająć stanowisko dopiero w chwili, gdy zobaczę najważniejszą rzecz: raport trenera kadry, w którym Holender przedstawi swoją analizę i wnioski.
A dziś bliżej Panu do radykalnych tez Jana Tomaszewskiego czy pojednawczych słów Michała Listkiewicza?
Nigdzie mi nie jest bliżej. Mnie w Austrii nie było. Nie wiem, jakie założenia mieli zawodnicy, jak wyglądały przygotowania. Jak można ferować wyroki, jeśli się nie wie takich rzeczy?
Pańscy koledzy popełnili błąd, że od razu zaczęli krytykować Beenhakkera?
Tego nie mówię. Może oni tam byli i widzieli więcej.
Tomaszewski siedział w telewizyjnym studio, a krzyczy najgłośniej.
Jego prawo. Ja działam inaczej.
W telewizorze nie zobaczył Pan, że Polacy grali słabo?
Widziałem to, co pokazał mi kamerzysta.
I to nie wystarczyło do wyrobienia sobie zdania?
A pan napisze recenzję filmu, jeśli zobaczy tylko jego fragment? Powtarzam: nie byłem z reprezentacją, nie widziałem co i jak robili. Nie chcę się teraz wymądrzać.
Przed Euro uległ Pan powszechnemu entuzjazmowi?
Nie uległem i... I koniec.
Spodziewał się Pan klęski?
Tego nie powiedziałem. Pyta pan, jak uzdrowić polski futbol. Wałkujemy ten sam temat od sześciu lat. W tym czasie dwukrotnie byliśmy na mundialu, raz na Euro. Był Engel, był Janas, tylko pytanie cały czas jest to samo. Dużo się o tym mówi, a efektów nie ma żadnych.
Podoba się Panu pomysł Antoniego Piechniczka, by Beenhakker wybrał polskiego asystenta i wychował go na swojego następcę?
Podoba, nie podoba, a co to ma za znaczenie? Ważniejsze jest to, że o wiele za późno zaczynamy o tym rozmawiać. Przecież taki projekt był już wcześniej rozważany, ale wtedy podjęto inne decyzje. A jeśli za tak duże pieniądze angażuje się zagranicznego fachowca, to po jego pracy powinien zostać jakiś ślad. Ktoś młodszy powinien się od niego czegoś nauczyć. Przykład płynie z Turcji. Kiedyś zatrudniali tam niemieckich trenerów pod warunkiem, że ci będą otaczać się tureckimi współpracownikami. Efekty widać gołym okiem.
Gdyby Beenhakker złożył Panu ofertę współpracy, to rozważyłby ją Pan?
Pracuję w Cracovii i na razie nic nie będę rozważał.
A może uznałby Pan taką propozycję za nietakt, że ze swoim doświadczeniem ma Pan być czyimś asystentem?
Nie. Zapytałbym za to, dlaczego nie zrobiliśmy tego od razu. Bo była taka sugestia. Jednak nie chcę tego komentować.
Pana nie denerwowało, że Beenhakker czasem ubierał maskę odkrywcy, który na nieznane lądy przywiózł cywilizację?
Nie chcę dołączać do grona zawiedzionych. Teraz patrzymy na niego negatywnie, a jeszcze miesiąc temu wychwalaliśmy go pod niebiosa. Brakuje nam konsekwencji. Ta sama gazeta jednego dnia pisze, że jest dobrze, a drugiego, że jest źle.
Za chwilę dojedziemy do wniosku, że wszystkiemu winne są media.
Nie, choć balon jest dmuchany zawsze z jednej strony. No, może teraz był dmuchany z dwóch.
Jerzy Engel też jechał do Korei po złoty medal.
Proszę mnie nie łapać za słowa. Wie pan co miałem na myśli. Opinie komentatorów zmieniały się z wtorku na środę.
Polskiej piłki nie da się uzdrowić tak szybko. Od czego zacząć?
Od tego, że za chwilę startuje nowy sezon, a nawet nie wiemy, kto zagra w lidze. To jest jakaś absurdalna historia.
A co z reformą systemu szkolenia?
Od dawna się o niej mówi. No ale ileż można powtarzać, że jak nie będzie systemu szkolenia dzieci i młodzieży, to nie będzie polskiej piłki? Samo gadanie nie wystarczy. Najpierw trzeba postawić sobie pytanie: ile PZPN wydaje na szkolenie dzieci i młodzieży?
Pod skórą czuję, że zna Pan dokładną odpowiedź.
Nie, po prostu publicznie stawiam pytanie. Wiem za to, że nie może być tak, że zdecydowaną większość, bo chyba ponad 90 procent pieniędzy przejada pierwsza reprezentacja. Musimy zmienić sposób myślenia, że wszystko zrobi się samo.
Większe pieniądze na młodzież załatwią sprawę?
W znacznej mierze.
Pojawiają się jednak opinie, że brak dobrych piłkarzy wynika też z braku dobrych trenerów.
Nie zgadzam się. Naprawdę, nasi trenerzy nie odstają od innych. Jest spora grupa młodych, dobrze wykształconych szkoleniowców, którzy cały czas się doskonalą.
Wierzy Pan, że szybko coś zmienimy i w kolejnych turniejach nie będziemy skazani na rozczarowania?
Na dobry początek przestańmy patrzeć na problemy polskiej piłki wyłącznie przez pryzmat kadry. Jaka ona jest, każdy widzi. Kwalifikujemy się do ważnych imprez, w których potem się nie liczymy. Istotne jest coś bardziej trwałego: dobra praca z młodzieżą. Tylko ona może sprawić, że pójdziemy do góry.
źródło: Gazeta Krakowska, dodał: KOGUT, odsłon: 412
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze








