Ekstraklasa
Wydarzenia

Majewski: niech inni się martwią
Wtorek, 1 lipca, 18:20
Zaczęliśmy myśleć o wszystkim, ale nie o grze w piłkę. Dyskusje z arbitrem i kartki za głupotę to nie jest to, czego oczekuję - irytuje się szkoleniowiec Cracovii, Stefan Majewski o kompromitującej porażce z białorusim Szachtiorem Soligorsk.- Było coś, co w tym roku zdenerwowało pana bardziej niż nieudany start w Pucharze Intertoto?
- Nieudany? To był bardzo nieudany start. Szachtior Soligorsk był absolutnie w naszym zasięgu. W pierwszym meczu szyki pokrzyżowała nam czerwona kartka ujrzana przez naszego zawodnika już w 30 minucie gry (Kamil Witkowski - przyp. red.). W rewanżu wszystko toczyło się dobrze do momentu utraty pierwszej bramki z rzutu karnego. Potem zaczęliśmy popełniać błędy, które nie miały prawa się zdarzyć.
- Winę zrzuca pan na mentalność piłkarzy...
- Oczywiście. Wszyscy mówią, że nie byliśmy dobrze przygotowani fizycznie. A to nieprawda. Pod tym względem na boisku w ogóle nie było widać różnicy. Po prostu w pewnym momencie zaczęliśmy myśleć o wszystkim, ale nie o grze w piłkę. Dyskusje z arbitrem i kartki za głupotę to nie jest to, czego oczekuję.
- Nie udało się tego wpoić zawodnikom, z którymi współpracuje pan przez ponad półtora roku?
- Widocznie nie do końca. Gorsza sprawa, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz moja drużyna straciła pięć bramek w dwóch meczach!
- Czyli do dyspozycji sportowej również ma pan zastrzeżenia...
- Przede wszystkim mam pretensje za niewykorzystane okazje do zdobycia bramki. Przypomnę jednak, że z różnych powodów nie mogłem skorzystać ze wszystkich zawodników. Tak naprawdę miałem do dyspozycji ledwie dwóch napastników.
- Jesienią takich kłopotów też może nie brakować. Wiadomo już, czym ma się zakończyć dla Cracovii najbliższy sezon?
- To pytanie, na które nie mogę jeszcze dzisiaj odpowiedzieć. Zespół jest w trakcie przebudowy. Myślałem, że fundamenty już mam. Tymczasem okazało się, że formacja obronna nie jest jeszcze szczelna. W tym zakresie czeka nas mnóstwo pracy.
- A nie jest trochę tak, że niespodziewany udział w Intertoto Cup zburzył panu misternie ułożony plan przepracowania okresu przygotowawczego?
- Nic podobnego. Rozmawiam z panem, jadąc na obóz do Słowenii. Będziemy kwaterować w miejscu, z którego do Sturmu - areny naszego niedoszłego meczu z kolejnej rundzie Pucharu Intertoto - mamy niespełna 50 kilometrów. Nie może być więc mowy o jakichkolwiek zakłóceniach tego, co zaplanowaliśmy sobie wcześniej.
- Jest pan zadowolony z dotychczas przeprowadzonych transferów?
- To na pewno nie koniec naszej ofensywy. Jesteśmy i nadal będziemy aktywni na rynku transferowym. Nietrudno zauważyć, że stawiamy na młodzież. Czas pokaże, czy to słuszny kierunek.
- Nie drży pan, patrząc na zbrojenia ligowych rywali?
- A któż to zrobił takie zakupy, żeby się go bać? Nie widzę takiego potentata, więc powodów do niepokoju w tej chwili nie ma. Do nas dołączył Marcin Krzywicki i Marek Wasiluk. I niech się tym martwią inni.
- Podczas Euro 2008 nie zaobserwowaliśmy nowych trendów w ustawieniu czy taktyce. Może „Pasy” - z nowymi zawodnikami w składzie - szykują w tej materii coś zaskakującego?
- Rzeczywiście, mistrzostwa Europy szczególnych zaskoczeń nie przyniosły. Większość drużyn stawiała na ustawienie w teorii defensywne, czyli - jeden wysunięty napastnik i dwóch pomocników zorientowanych na destrukcję. Mogę zapewnić, że Cracovia grać będzie dwoma zawodnikami w napadzie. Nie ukrywam, że - nie tylko na tej płaszczyźnie - przechodzimy przez początkową fazę przygotowań. A to oznacza, że o spodziewanych korzyściach pogadamy później...
źródło: Sport, dodał: KOGUT, odsłon: 388
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze









