Ekstraklasa
Wydarzenia

Majewski: na ocenę jest za wcześnie
Piątek, 4 lipca, 18:17
- Jest zdecydowanie za wcześnie, żeby oceniać formę zespołu - stwierdził po porażce z Hajdukiem Split (0:2) trener Cracovii Stefan Majewski. Podkreśla on, że do startu rozgrywek ligowych pozostało jeszcze sporo czasu.- Nie możemy jednak zwalać naszej porażki na okres przygotowawczy, bo przecież Hajduk też ciężko pracuje - uczciwie postawił jednak sprawę obrońca Michał Karwan, cytowany przez internetową stronę klubu. - Nie ma co owijać w bawełnę: ustępowaliśmy Hajdukowi pod każdym względem i byliśmy po prostu słabsi.
Karwan zagrał w tym meczu podstawowym składzie, co było równie dużą niespodzianką jak obecność w nim bramkarza Sławomira Olszewskiego. Co ciekawe - i niekoniecznie pozbawione znaczenia - zastąpili oni piłkarzy, na których Majewski był najbardziej wściekły po porażce 0:3 z Szachtiorem Soligorsk w Pucharze Intertoto. Łukasz Tupalski sprokurował wtedy rzut karny, a Marcin Cabaj wyleciał z boiska z czerwoną kartką.
- Nie muszę dawać zawodnikom niczego do zrozumienia. Po prostu chcę mieć wszystkich piłkarzy dobrze przygotowanych do sezonu - uciął temat trener. Mecz z Hajdukiem, najbardziej utytułowanym chorwackim zespołem, podsumował tak, jak na bardzo ambitną osobę przystało. - Choć zagrali w najsilniejszym składzie, to uważam, że nie możemy w taki sposób tracić bramek - narzekał.
Z nieco innej perspektywy spojrzał na sprawę Paweł Nowak, choć nie próbował nikogo przekonywać, że zespół zagrał dobrze. - Przegraliśmy zasłużenie, ale to nie powód, żeby się załamywać. To był mecz, w którym mogliśmy się wiele nauczyć - zauważył pomocnik "Pasów". - Sto razy bardziej wolę zmierzyć się z silniejszym przeciwnikiem i nieznacznie przegrać niż wysoko pokonać słabeusza, a potem mówić sobie, że już wszystko jest OK.
Nad tym, żeby OK był w trakcie sezonu, czuwa niezmordowany trener. Wczoraj znów zerwał piłkarzy o 7 rano i zafundował półgodzinną przebieżkę. A przed obiadem zdążył zorganizować jeszcze dwa treningi: jeden klasyczny na boisku, drugi regeneracyjny w hotelowym basenie. Na obiekcie o wymiarach olimpijskich nie było jednak wakacyjnej, beztroskiej zabawy. - Każdy zawodnik musiał pokonać określony dystans - tłumaczył szkoleniowiec. Piłkarze nie narzekali: to była chwila wytchnienia od treningów w nieprzyjemnym upale.
- Czasami jest trochę za ciepło, ale trzeba zacisnąć zęby i ćwiczyć - mówi próbujący przebić się do kadry pierwszego zespołu 20-letni obrońca Tomasz Baliga. Po południu też nie było leżakowania. Majewski zabrał piłkarzy na kolejny trening.
Ľródło: Gazeta Krakowska, dodał: KOGUT, odsłon: 329
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
