Ekstraklasa
Wydarzenia

Krawiec tak kraje, jak... - czyli Lechia nie jest krezusem finansowym
Czwartek, 31 lipca, 11:11
Rozmowa z panem Maciejem Turnowieckim - prezesem "Ośrodka Szkolenia Piłkarskiego Lechia Gdańsk" - na temat sytuacji obecnej oraz stawianych przed zespołem beniaminka z Gdańska celów na przyszły sezon w ekstraklasie.- Jaki cel postawiliście oficjalnie piłkarzom w nadchodzącym sezonie?
- Utrzymanie się w ekstraklasie, optymalnie bez baraży. Beniaminkom, szczególnie w pierwszym roku, gra się trudniej niż "ligowcom" z dłuższym stażem.
- Mówi się, że budżet klubu ma wynosić 15 mln zł. Jak jest naprawdę?
- Budżet będzie wynosił 13-15 mln zł. Rozbieżność wynikająca między innymi z części ruchomej środków przyznawanych przez Canal+ za miejsce w lidze. Nie wiemy do końca, jak w skali roku będzie wyglądała sprzedaż biletów i karnetów, a jak pamiątek i gadżetów klubowych.
- Do tej pory udało się pozyskać tylko dwóch piłkarzy. Lechia nie była królem polowania.
- Krawiec tak kraje, jak mu materiału staje. Nie jesteśmy krezusem finansowym i właściwie w ostatnich latach nigdy nie byliśmy podczas okienka transferowego królem polowania. Sztuką jest osiągać wyniki, wydając jak najmniej pieniędzy i tak było do tej pory. Okienko transferowe zamyka się 31 sierpnia, jest więc trochę czasu jeszcze.
- Budżet prawie 15 mln zł i brak pieniędzy na transfery?
- To nie jest takie proste. Ja nie mam tych pieniędzy na koncie, żeby sobie dowolnie rozporządzać. To jest budżet na cały sezon, a więc transze od sponsorów będą wpływać przez cały rok. Na przykład teraz 30 procent, później 10 procent, a reszta na początku przyszłego roku. Tak to działa. Poza tym, ten budżet jest na wszystkie nasze zespoły, także młodzieżowe, a nie tylko na pierwszą drużynę.
- Czy zespół, który wywalczył awans, jest na tyle silny, że nie wymaga większych wzmocnień, aby z powodzeniem poradzić sobie w ekstraklasie?
- W meczach pucharowych z Górnikiem Zabrze i Legią Warszawa w ubiegłym sezonie zespół pokazał, że można nie tylko nawiązać walkę, ale i ograć wyżej klasyfikowanego rywala. Dyrektor sportowy Radosław Michalski precyzyjnie dobiera zawodników do składu, każdy ruch jest przemyślany.
- Trener nie ma tutaj prawa głosu?
- Jestem przekonany, że dyrektor Michalski konsultuje kwestie kadrowe. Najpierw czynił to z trenerem Dariuszem Kubickim, a teraz z Jackiem Zielińskim.
- Poprzedni sezon zakończyliście ujemnym bilansem finansowym. Jak zamierzacie go zrównoważyć?
- Zyskiem w bieżącym sezonie.
- Czy nowa umowa z Energą została podpisana?
- Tak.
- Tajemnicą nie są zaległości finansowe wobec piłkarzy i nie tylko. Jak duże są te zaległości i kiedy zostaną wyrównane? Czy drużyna i kadra szkoleniowa otrzymała już premię miliona złotych za awans do ekstraklasy?
- Kwestie regulacji finansowych to sprawy między klubem a jego pracownikami, współpracownikami czy partnerami. Jeszcze w maju umówiliśmy się z zespołem, że premia za awans zostanie wypłacona w sierpniu. I jeśli wpłyną pieniądze od sponsorów zgodnie z terminem, to tak się stanie.
- Dlaczego tak nagle zwolniliście trenera Kubickiego?
- Nie podpisał oświadczenia antykorupcyjnego. Przeszło 3 tygodnie mówił nam, że to żaden problem. Raz na przeszkodzie stanął jeden obóz, później kolejny. W piątek, 18 lipca, poprosiliśmy trenera do klubu. Powiedział, że musi skonsultować oświadczenie z prawnikiem. Pojechał do Warszawy, wrócił i poinformował, że nie podpisze. To wszystko. W ocenie zarządu i naszych sponsorów, to najlepsza decyzja w tej chwili dla Lechii.
- Czy aby na pewno poszło tylko o ten dokument, czy poczuliście się urażeni wywiadami udzielanymi przez szkoleniowca, w których krytykował działania zarządu?
- Niektóre wypowiedzi trenera były w naszej ocenie lekką zasłoną dymną. Miały za zadanie odwrócić uwagę od rzeczywistego problemu.
- To nie jest codzienna sytuacja, że zwalniany jest trener, który wywalczył awans do ekstraklasy i to jeszcze na cztery dni przed startem nowego sezonu piłkarskiego.
- A czy codzienną sytuacją jest to, że trener nie podpisuje oświadczenia korupcyjnego, bo, jak mówi na łamach prasy, "nie wierzy do końca wymiarowi sprawiedliwości i "coś tam może wyjść w związku z jego sprawą"? Wysoka ocena fachowości szkoleniowca jest bezsporna.
- Kiedy nastąpi powołanie sportowej spółki akcyjnej?
- Wszystko wskazuje na to, że najpóźniej w grudniu 2008 roku. Odstępstwo od ministra sportu w tej kwestii mamy jednak na cały sezon.
źródło: Dziennik Bałtycki, dodał: MaRo, odsłon: 329
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze









