Ekstraklasa
Wydarzenia

Białek: moi piłkarze zeszli na ziemię
Sobota, 30 sierpnia, 09:45
Piątego października ubiegłego roku Janusz Białek po raz pierwszy zasiadł na trenerskiej ławce Odry w meczu ligowym. „Chrzest” był wyjątkowo udany, bo jego nowi podopieczni pokonali Ruch Chorzów 2-0. Teraz historia zatoczyła koło, bo dzisiaj na drodze wodzisławskiej drużyny ponownie stają „Niebiescy”. - Pracuje pan w Wodzisławiu niespełna rok. Zaczynał pan z Ruchem, teraz ta drużyna znowu staje panu na drodze. Czy ciężar gatunkowy sobotniego meczu jest taki sam, jak jesienią ubiegłego roku?
- Nie klasyfikuję meczów w ten sposób. Dla mnie nie jest istotne, przeciwko komu gram. Interesuje mnie tylko i wyłącznie zwycięstwo. Dlatego najbliższy mecz z Ruchem jest dla mnie najważniejszy na świecie. Nie interesuje mnie już, co było przed tygodniem, ani co będzie za dwa tygodnie. Liczy się tylko tu i teraz.
- Tak jak jesienią ubiegłego roku, przed bezpośrednim pojedynkiem, Ruch w tabeli wyprzedza Odrę. Dla pańskich zawodników to dodatkowy czynnik mobilizujący?
- Na pewno tak, Odra bowiem lubi grać z zespołami teoretycznie lepszymi, wyżej plasującymi się w tabeli. Tak było dawniej i jestem przekonany, że teraz będzie podobnie.
- Po klęsce we Wrocławiu należy spodziewać się retuszy w składzie? A może dojdzie do rewolucji kadrowej?
- Na pewno dojdzie do zmian w wyjściowej jedenastce. Jaka będzie ich skala, jeszcze nie wiem, ale raczej nie należy spodziewać się rewolucji. Zawodnicy muszą jednak przekonać się, że żaden z nich nie ma monopolu na występy w podstawowym składzie. Ci, którzy siedzieli do tej pory na ławce, wcale nie są gorszymi zawodnikami. Chcę, by mi w sobotę udowodnili to na boisku.
- W tej chwili dysponuje pan lepszym zespołem niż przed rokiem?
- Na pewno mam w tej chwili większe pole manewru niż wówczas. Teraz wprowadzając na boisko nominalnego rezerwowego nie muszę obawiać się, że obniży on poziom sportowy drużyny. Przed rokiem takie niebezpieczeństwo istniało, ponieważ nie miałem wartościowych zmienników. Teraz mam o wiele większy komfort. Latem pojawiło się u nas wiele nowych twarzy, chociaż nie wszystkie plany transferowe udało nam się zrealizować. Chociażby pozyskać bramkostrzelnego napastnika.
- Żeby Odra funkcjonowała na najwyższych obrotach, niezbędni są panu Mariusz Zganiacz i Paweł Sasin?
- Na pewno bardzo by się przydali, bo prezentują wysoki poziom sportowy, ale dla mnie nie jest to sprawa życia i śmierci. Pojawią się - bardzo dobrze, zabraknie ich - nie będę szlochał. Nie ma szans, by zagrali w sobotę przeciwko Ruchowi, a później.... Zobaczy się.
- Niektórzy pańscy piłkarze maja wątpliwości, na co naprawdę ich stać. Jaka zatem jest obecna Odra - ta z meczu z Legią, czy ze Śląskiem?
- Łatwo jest zagrać słaby mecz mając wysokie umiejętności, nie sposób natomiast zagrać dobrego meczu, prezentując niskie kwalifikacje. Porażka we Wrocławiu miała o tyle dobra stronę, że moi zawodnicy zeszli na ziemię. Dlatego bardziej miarodajny i wiarygodny jest wizerunek Odry z meczu z Legią.
źródło: Sport, dodał: KOGUT, odsłon: 157
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze









