Ekstraklasa
Felieton
Bitwa przegrana, lecz wojna jeszcze nie ... rozpoczęta
Niedziela, 6 kwietnia, 00:00
I znowu to samo!!! Przecież tego już nie da się słuchać!!! Ciągle tylko krytyka i krytyka!!!
I to krytyka subiektywna a nie obiektywna!!! Nie przeczę, że Pan T. dużo zrobił dla polskiej piłki…ale jako zawodnik!!! Więc teraz może niech da pracować innym, a nie odzywa się nie pytany!!! I dlaczego zawsze za wszystko obwinia trenera!!! Przecież to nie Leo grał na boisku ze Stanami, tylko nasi chłopcy z drużyny!!! To nie trener źle rozgrywał piłkę, tylko zawodnicy. Nie selekcjoner biegał na boisku tylko piłkarze!!! Prawdą jest, że przegraliśmy w złym stylu. Patrząc na naszą drużynę miałam wrażenie, że ci „Panowie” grają ze sobą pierwszy raz. Źle rozgrywana piłka, złe podania, brak serca do gry. To wszystko było widać. Ale czy to jest wina trenera? Czy uważa Pan, ze Beenhakker w szatni powiedział: „Słuchajcie chłopcy, macie grać jak fajtłapy, nie patrzcie na założenia, jakie wcześniej ustaliliśmy, nie wkładajcie serca w to spotkanie”? Czy uważa Pan, że tak było? Mi wydaje się, że słowa w szatni brzmiały zupełnie inaczej. Nie jest winą trenera, że piłkarze nie zastosowali się do jego zaleceń, przecież nie wbiegnie on na murawę i nie będzie ich „rozstawiał” po boisku. W przerwie meczu na pewno usłyszeli odpowiednie słowa i na pewno nie powiedział im „Chłopcy, właśnie o to mi chodziło”! Raczej wytknął im błędy i starał się coś zmienić. Ten mecz przypominał walkę Dawida z Goliatem, to prawda, ale czy zawsze można wygrywać? Widać było, ze nasi nie mieli pomysłu na grę, ale czy to można zwalić na trenera? Obserwując jego gest, to jak zachowywał się przy linii bocznej boiska, jak krzyczał do piłkarzy, powiedziałabym, że dobrze czytał grę zawodników obu drużyn, ale to nie on grał, a piłkarze. Nie wszystko do się wykonać, tak jak się założyło. Mówi się, że gra się tak jak przeciwnik pozwoli, a nam USA na dużo nie pozwalały. Oczywiście to nasza wina, bo po pięknych meczach eliminacyjnych spodziewaliśmy się czegoś więcej. Ale czy to także można zrzucić na trenera? Przecież nie ma on tych zawodników na co dzień. Każdy z nich jest na innym etapie przygotowania, każdy ma inny styl, przecież grają w różnych klubach, różnych państwach. Czy Pan, Panie J. byłby w stanie wciągu dwóch dni tak przygotować drużynę, żeby grała jak najlepszy europejski klub? Jeżeli tak, to chylę czoło. Zarzuca Pan selekcjonerowi, że "Wmówił im,[piłkarzom] że są najlepsi i jadą na Euro po złoto, a przecież my musimy walczyć o wyjście z grupy!”(źródło: dziennik.pl) Co za polska mentalność!!! Może lepiej ciągle powtarzać: „jesteście kiepscy, fartem wyszliście z grupy, dobrze będzie jak wygracie chociaż jeden mecz”. Czy tak Pan myśli? Czy uważa pan, że takie słowa będą dla nich większą mobilizacją, niż dowartościowujące zawodników słowa trenera? Każdy potrafi tylko krytykować i wybierać sobie zawodników do zespołu. Na papierze można wszystko. Gorzej z wykonaniem. Porażki zdarzają się każdej reprezentacji, ale to nie znaczy, że to już koniec. Nie można od razu skreślać wszystkich, z trenerem na czele. Chociaż to już nasz narodowy sport „zwolnić, jak tylko podwinie się noga”. A Pan chyba tylko na to czeka, czy wygrywamy, czy przegrywamy, Pan ma zawsze jakieś „ale”. Może trochę opamiętania i szacunku dla pracy innych? Nie zaszkodzi tez trochę samokrytyki i czasami powstrzymania się od komentarza. Dotyczy to wszystkich „ekspertów” którzy potrafią tylko krytykować i wytykać błędy. Może dajcie pracować innym, dajcie im „trochę powietrza”, stwórzcie warunki, aby swoją prace mogli wykonywać najlepiej jak potrafią. Dajcie im trochę „oddechu”, a przepychani i „walkę o stołek” odsuńcie na bok. Będzie to z pożytkiem dla was, szkoleniowców, trenerów i przede wszystkim dla nas, kibiców. Mimo, ze bitwę przegraliśmy, to pamiętajmy, że wojna jeszcze się nie rozpoczęła.
Autor: Aneta Zalewska, odsłon: 151
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze









