Ekstraklasa
Wydarzenia

Zawsze pod wiatr
Wtorek, 6 stycznia 2009, 21:08
Niewielu jest piłkarzy w lidze polskiej, którzy zawsze mieli pod górkę. Takim piłkarzem z pewnością jest Krzysztof Kotorowski, bramkarz Lecha Poznań, który zawsze musiał walczyć o miejsce w bramce.
Krzysztof Kotorowski nie jest w Lechu Poznań pupilkiem. W klubie, do którego słabości nigdy nie krył, zawsze miał pod górkę.
Już za czasów Czesława Michniewicza musiał konkurować o miejsce z Waldemarem Piątkiem, na którego stawiał ówczesny szkoleniowiec "Kolejorza".
Potem przyszedł czas Arkadiusza Malarza i Radosława Cierzniaka, Kotorowski musiał usunąć się w cień. Co zrobił poznański bramkarz? Został w Lechu. Wolał rywalizację o miejsce w bramce Lecha niż występy między słupkami w innym klubie. I to miejsce wywalczył.
Potem do klubu przyszedł Emilian Dolha i z miejsca dostał miejsce w pierwszym składzie. Gdy Rumun skompromitował się w meczu z Wisłą, Kotorowski został pierwszym bramkarzem.
Był bramkarzem numer jeden. Był nim aż do minionej jesieni. Wtedy to na mecz Pucharu Polski z Odrą Wodzisław trener Franciszek Smuda wpuścił sprowadzonego niedawno chorwackiego olbrzyma Ivana Turinę. Tak jednak jak Turina do bramki Lecha wszedł, tak już w niej został.
- Boli mnie to i drażni, że ja o swoją szansę musiałem ciężko walczyć, a Ivan dostał ją bez walki - żalił się Krzysztof Kotorowski w jednym z materiałów Lech TV.
Czy jest w Lechu piłkarz, który miałby tu bardziej pod wiatr, a jednak jakoś sobie z tym radził? Czy jest w Lechu piłkarz z większym charakterem?
Już za czasów Czesława Michniewicza musiał konkurować o miejsce z Waldemarem Piątkiem, na którego stawiał ówczesny szkoleniowiec "Kolejorza".
Potem przyszedł czas Arkadiusza Malarza i Radosława Cierzniaka, Kotorowski musiał usunąć się w cień. Co zrobił poznański bramkarz? Został w Lechu. Wolał rywalizację o miejsce w bramce Lecha niż występy między słupkami w innym klubie. I to miejsce wywalczył.
Potem do klubu przyszedł Emilian Dolha i z miejsca dostał miejsce w pierwszym składzie. Gdy Rumun skompromitował się w meczu z Wisłą, Kotorowski został pierwszym bramkarzem.
Był bramkarzem numer jeden. Był nim aż do minionej jesieni. Wtedy to na mecz Pucharu Polski z Odrą Wodzisław trener Franciszek Smuda wpuścił sprowadzonego niedawno chorwackiego olbrzyma Ivana Turinę. Tak jednak jak Turina do bramki Lecha wszedł, tak już w niej został.
- Boli mnie to i drażni, że ja o swoją szansę musiałem ciężko walczyć, a Ivan dostał ją bez walki - żalił się Krzysztof Kotorowski w jednym z materiałów Lech TV.
Czy jest w Lechu piłkarz, który miałby tu bardziej pod wiatr, a jednak jakoś sobie z tym radził? Czy jest w Lechu piłkarz z większym charakterem?
źródło: Gazeta Wyborcza, dodał: KOGUT, zdjęcie: Przemysław Jach, odsłon: 337
--------------- reklama ---------------
bet-at-home.com - Sponsor Strategiczny Wisły Kraków
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze






Polonia Bytom
Arka Gdynia