|
Godzina 05:36, Poniedziałek, 28 lutego Cracovia - Zimbru 0:0
Trzeci mecz sparingowy "Pasów" podczas zgrupowania w Turcji i wciąż bez zwycięstwa. Spotkanie z mołdawskim Zimbru Kiszyniów zakończyło się bezbramkowym remisem, choć krakowianie mieli kilka świetnych okazji.
- Było, jak naliczyłem, chyba z siedem doskonałych szans, z których powinniśmy przynajmniej jedną wykorzystać - mówił nam wczoraj trener "Pasów" Wojciech Stawowy. - Nawet mnie to trochę zezłościło, że nie udało się trafić do siatki, ale z drugiej strony cieszyłem się, że aż tyle tych okazji stworzyliśmy.
Najlepsze sytuacje mieli Paweł Nowak, Tomasz Moskała (obaj byli sam na sam z bramkarzem rywala), Łukasz Szczoczarz już minął bramkarza, ale nie trafił do pustej bramki. Podobnie nie udała się ta sztuka Marcinowi Dudzińskiemu - jego lob minął słupek o kilka centymetrów.
Trener Stawowy uspokaja kibiców, że "nie chodzi o to, by się teraz wystrzelać, a potem nie mieć skuteczności", tylko o dobrą formę strzelecką już w meczach ligowych. Na razie, co trener przyznaje, tej idealnej formy strzeleckiej jednak jeszcze nie ma. - Bardzo potrzebny jest trening na boisku, musimy po powrocie rozegrać jeszcze jeden sparing, wtedy ta skuteczność powinna się poprawić - dodaje Stawowy.
Trener zadowolony jest natomiast z innych elementów piłkarskiego rzemiosła - chwali swoich graczy za przygotowanie motoryczne, ustawienie na boisku, realizację zadań. - Zespół coraz lepiej funkcjonuje, brakuje tylko kropki nad i, czyli bramek - twierdzi Stawowy.
W starciu z silnym rywalem, bo drużyna mołdawska pokazała szybki, agresywny futbol, krakowianie wypadli dobrze. - Przez 90 minut mieliśmy sporą przewagę - powiedział Marcin Dudziński dla portalu Teraz Pasy! - Na pewno nasza gra mogła się podobać, szczególnie w II połowie. Przeprowadziliśmy wiele składnych akcji i stworzyliśmy kilka sytuacji, po których powinny paść bramki.
Trener Stawowy uspokaja, że wprowadzane przez niego zmiany taktyczne nie są jakąś wielką rewolucją, tylko prostą korektą i piłkarze powinni dać sobie z tym radę. - Generalnie taktyka się nie zmienia, pozostaje gra ofensywna, a wszystko co teraz robimy, to tylko po to, by zawodnik miał na boisku lepiej - twierdzi Stawowy.
W drugiej połowie Piotr Bania został cofnięty do drugiej linii, ale - jak podkreśla trener - nie oznacza to, że tam pozostanie. - Trochę eksperymentujemy, ćwiczymy różne warianty. Trzeba do pewnych nawyków zawodników przyzwyczajać, by dobrze sobie radzili w zmieniającej się sytuacji na boisku - tłumaczy Stawowy.
Podczas sobotniego meczu Piotr Giza został kopnięty w staw skokowy i noga mocno mu spuchła. Przez dwa dni zalecono mu trening indywidualny, ale w środę powinien wrócić do normalnych ćwiczeń.
W niedzielę "Pasy" miały trochę luźniejszy dzień. Przed południem drużyna zwiedzała Side, stare, pirackie i portowe miasto. Po południu był już normalny trening z piłkami. Dziś ostatni sparing - rywalem ma być zespół z Uralu (początek o godz. 15.30 według czasu lokalnego). We wtorek "Pasy" wracają do kraju. Najpewniej tylko na jeden dzień, bo w klubie trwają gorączkowe poszukiwania miejsca, gdzie drużyna mogłaby jeszcze w dobrych warunkach potrenować, gdy w Krakowie zima na całego i idą siarczyste mrozy.
Nasze serwisy: Cracovia Kraków
Autor: Projo, źródło: Gazeta w Krakowie Odsłon: 596
|