Ekstraklasa
Felietony

Jakiego mamy mistrza?
| Gniazdowy |
|
Na wyłonienie mistrza Polski 2008/2009 czekaliśmy do ostatniego gwizdka sędziego wieńczącego trzydziesta kolejkę ekstraklasy, a zarazem kończącego kolejny sezon ekstraklasy. Umarła wielka Wisła Macieja Skorży demolująca każdego ligowego rywala sprzed roku, niech żyje kulawa ale doświadczona i kolektywna Wisła, grająca ambitnie i twardo do samego końca.
Jakim zespołem jest Wisła Kraków czy nowy(stary) mistrz Polski na ten tytuł zasłużył? Na Reymonta od kilku lat prezes Cupiał wiernie stoi przy zasadzie odzyskiwania zainwestowanych w klub pieniędzy. Miniony sezon wcale od tej zasady nie odstawał w myśl czego w świat wyruszył Dariusz Dudka, Cleber, uciekł z klubu dzięki prawu Webstera Adam Kokoszka, a Matusiak(dzięki Bogu) i Paulista nie otrzymali propozycji przedłużenia kontraktów, w połowie ubiegłego sezonu rozwiązano również kontrakt z Kamilem Kosowskim.
Wiosną tego sezonu najczęściej jedenastka Białej Gwiazdy wyglądała tak:
Pawełek – Piotr Brożek, Głowacki, Marcelo, Baszczyński (Singlar) – Zieńczuk, Diaz, Sobolewski, Ćwielong - Boguski, Paweł Brożek
Podczas, gdy jesienią poprzedniego demolując ligowych rywali wyglądała tak:
Pawełek – Dudka, Cleber, Głowacki, Baszczyński – Zieńczuk, Sobolewski, Cantoro, Kosowski – Paweł Brożek, Niedzielan (Paulista)
Nie przypadkiem postawiłem w tym zestawieniu na wiosnę tego sezonu oraz jesień poprzedniego, bo one zarówno punktowo jak i piłkarsko były najlepszymi rundami Mistrzów Polski.
W bramce pozostał chimeryczny Pawełek, przeplatający mecze genialne jak te z Barceloną z tymi kompromitującymi jak choćby mecz z Lechem na Reymonta (1-4), czy interwencja w meczu z Lechią na początku drugiej połowy. Poszukiwania bramkarza trwały i trwają zresztą w Wiśle od dwóch lat, o czym pisałem dużo dokładniej u siebie na blogu.
- za formę Pawełka
- za brak zmiennika i jego rozpaczliwe poszukiwania, swoją formą kompromitujące klub
Na prawej obronie ostatni sezon spędził Marcin Baszczyński, prezentujący o niebo lepszą formę niż przed rokiem, gdy Wisła ze wściekłością w oczach rozgniatała ligowych rywali. Jeden z niewielu plusów w stosunku do ubiegłego sezonu. Jeśli dołożymy jeszcze bardzo dobry transfer Singlara prawa obrony Wisły prezentowała się w tym roku tak dobrze jak nigdy wcześniej.
+ za formę Baszczyńskiego
+ za transfer Singlara
Z środka defensywy wyleciał Dudka, i Kokoszka cudem w ostatnich dniach sierpnia udało się zakontraktować Brazylijczyka Marcelo, który po zimowym odejściu Clebera wyrósł na wielka gwiazdę ligi. Chociaż dziury zostały powierzchownie załatane to trenerowi Skorży pozostało w obwodzie raptem dwóch środkowych obrońców co zmusiło go choćby przed arcyważnym meczem na Bułgarskiej do ustawienie w miejsce Marcelo Marcina Baszczyńskiego. W podobnej roli musiał również zagrać na Camp Nou Diaz, by zastąpić kontuzjowanego Głowackiego.
+ za transfer Marcelo
- za sprzedaż Clebera i Dudki
- za niedopilnowanie sprawy z Kokoszką
- zostawienie w klubie raptem dwóch stoperów
Piotr Brożek po przesunięciu do środka pola Juniora Diaza pozostał jedynym lewym obrońcą w klubie i brak jakichkolwiek problemów personalnych po tej stronie boiska należy zawdzięczać tylko jego czystej grze i olbrzymiej odporności na kontuzje.
+ forma Brożka
- brak zmiennika
Na lewym skrzydle potencjalnych graczy nie brakuje, bo marka Zieńczuka może zastąpić zarówno „Pietia” jak i Junior Diaz. Choć obaj z braków kadrowych powędrowali łatać dziury na innych pozycjach, a „Zieniu” mimo wielkich problemów z formą i skutecznością został monopolistą na lewej flance. Żegnając się już Wisłą po pięcioletniej przygodzie ani razu w tym roku nie zdołał nawiązać do swojej wielkiej formy, gdy do pary z Kosowskim stworzyli skrzydła godnego niejednego europejskiego klubu.
- za formą Zieńczuka
- za brak możliwości ruchów kadrowych na tej pozycji bez osłabiania innych pozycji
Prawa strona to definitywnie najsłabsza pozycja w Wiśle dla opisania kaleczenia footballu przez Łobodzińskiego nawet nie próbuję szukać słów. Błysnął raptem raz w Gdańsku, uratował Wiśle mistrzowskie nadzieje, podczas gdy przez resztę czasu siedział na ławce lub snuł się po boisku marnując doskonałe okazje. Grający zamiast niego przez większość część wiosny Piotr Ćwielong i Patryk Małecki chociaż zapału i ambicji im nie brakuje wciąż nie radzą sobie z podejmowanie błyskawicznych decyzji pod bramką rywala, najczęściej hamując ofensywne akcje zespołu, że o skuteczności nie wspomnę. Powiedziałbym, że prawa strona w zespole Macieja Skorży nie istnieje, gdyby nie Singlar i Baszczyński pchający w nią życie, skutecznie podtrzymujący jej egzystencję.
+ za dwóch młodych, ambitnych, którzy nie raz jeszcze przysporzą Wiśle wiele radości
- dramatyczna forma Łobodzińskiego
- brak klasowych zmienników gotowych do gry natychmiast
W środku pola niedoścignionym ideałem po raz kolejny był Sobolewski, czerpiący niespożyte pokłady energii tylko z jemu wiadomych źródeł. Piekielnie ambitny, dojrzewający z każdym rokiem jak wino, wydaje się nie zauważyć swoich 33lat. Na tym kończącą się plusy Białej Gwiazdy w drugiej linii ocenić asystującego „Sobolowi” Diaza nie sposób, bo chociaż i on oddaje mistrzom Polski całe serce na boisku, wydaje się być zagubiony szczególnie w walce ofensywnej.
++ za formę, ambicję, serce, determinację i waleczność Sobolewskiego
- zagubionego w ataku Diaza
- za formę Cantoro i Jirsaka
W ataku wreszcie dojrzał Boguski, zaczął otrzymywać regularnie powołania do reprezentacji, strzelać bardzo ważne bramki, jeśli dodamy do tego super strzelca Brożka obraz rysuje nienajgorzej. W obwodzie pozostają zdobywający szlify Małecki i Ćwielong, przed którymi wielka kariera za kilka lat powinna szeroko otworzyć drzwi. Zacerował Skorża atak po mistrzowsku, chociaż od pojawienia się w klubie co raz głośniej domaga się wysokiego silnego napastnika, a w zamian dostał kulawego Beto, a wcześniej Matusiaka z odrzutu. Atak Wisły prezentuje się imponująco, nie dorównał w ilości bramek zawodnikom Kolejorza ale i tak trzeba podziwiać trenera, który wbrew własnej koncepcji gry buduje formację skuteczną i pewną wszak Biała Gwiazda i bez Brożka wbiła cztery gole Cracovii w derbach i zremisowała w Poznaniu, gdzie ciężar zdobywania bramek potrafił udźwignąć Singlar.
+ za koronę Brożka
+ za formę Boguskiego
- za transfer Beto
- za formę Niedzielana
Skorża z tego sezonu to człowiek zupełnie inny, zmieniony realiami klubu, zamiast jak przed rokiem wdeptywać ligowych rywali w ziemię, przebierać w bogactwie piłkarzy będących w życiowej formie. Pieczołowicie siedział i sklejał układankę pod hasłem dopasuj „brakujące elementy”. Żonglował zawodnikami po całym boisku, przesuwał Małeckiego z ataku to na prawe, to na lewe skrzydło, ustawiał Ćwielonga raz za Pawłem Brożkiem, raz na skrzydle. Znalazł Diazowi miejsce w środku pola z potrzeby postawił go na środku defensywy z Barceloną, przesuwał tam także Baszczyńskiego w Poznaniu. Odważył się posadzić na ławce Cantoro przed rokiem podobnie jak za Kasperczaka świadczącego o sile drugiej linii, wykurzył na ławę również Łobodzińskiego, którego wygryzł ze składu 21-letni Małecki. Raptem dwa razy wpuścił w pierwszym składzie Beto zmieniając go jeszcze w pierwszej połowie meczu, zrezygnował z upragnionego wysokiego napastnika nawet jeśli podobno był młodzieżowym reprezentantem Brazylii.
+ za umiejętność posklejania jedenastki
+ za odwagę w przesuwania graczy na poszczególnych pozycjach
+ za opanowanie i powściągliwość w wypowiedziach na temat transferów i sytuacji w klubie
za tą rzuconą na fecie marynarkę i krawat też plus? ; )
Mistrzowskiej Wiśle z sezonu 2008/2009 w stosunku do roku poprzedniego przyznałem 12 plusów i 14 minusów. Przede wszystkim na dobrą ocenę wpływ miała tutaj niesamowita praca wykonana przez Skorżę, Sobolewskiego i Brożka – aż 6 plusów. Reszta zespołu często nie dorosła do ligowej piłki na tak wysokim poziomie lub jak Zieńczuk, Cantoro już po prostu przejrzała i wątpię czy znowu zakwitnie. Biała Gwiazda męczyła się w tym roku nieludzko z Odrą, Arką, GKS-em, Piastem, Górnikiem, Ruchem niemal wszyscy ligowi outsiderzy zamiast dostarczać punktów przyprawiali mistrzów Polski o zawał serca. Nie brakło sensacji jak porażka we Wrocławiu, remis w Gliwicach, porażka z Ruchem. Przed rokiem podopieczni Macieja Skorży przegrali raptem raz w Warszawie, teraz rozpoczęli sezon od klęski z Lechem 1-4 na Reymonta, porażki na Łazienkowskiej, szczególnie jesienią wyraźnie odstawali od najgroźniejszych rywali. Wisła nie wskoczyła w tym roku na podium zmuszając rywali do oglądania swoich pleców, a wczołgała się na najwyższy stopień podium, podtrzymując swoją krajową hegemonią nawet w okresie kryzysu i przebudowy zespołu. Z początkiem marca traciła do Kolejorza aż pięć punktów co znaczy, że nasz europejski rodzynek w ciągu ostatnich trzech miesięcy zdobył w lidze aż 8 oczek mniej od Białej Gwiazdy, a przecież mistrzowie Polski po drodze jeszcze zremisowali z Piastem.
Przewidziałem przed startem rundy, że Wisła zbyt długo dzieliła i rządziła w kraju, by już na półmetku ligi nie liczyć się w walce o mistrzostwo. Nie pomyliłem się, bo ta rutyna i wieloletnie doświadczenie stanowiły o sile Białej Gwiazdy, wypchnęły Wisłę w kluczowych momentach jak mecz z Legią w Krakowie, większość zawodników jak odchodzący Zieńczuk i Baszczyński spędziła w klubie całe swoje piłkarskie życie i śmiało można powiedzieć, że ta wieź jak w przypadku wychowanków Barcelony była ich siłą.
Gniazdowy
Więcej przemyśleń na moim blogu:
Bo oglądać już mi mało…
Wiosną tego sezonu najczęściej jedenastka Białej Gwiazdy wyglądała tak:
Pawełek – Piotr Brożek, Głowacki, Marcelo, Baszczyński (Singlar) – Zieńczuk, Diaz, Sobolewski, Ćwielong - Boguski, Paweł Brożek
Podczas, gdy jesienią poprzedniego demolując ligowych rywali wyglądała tak:
Pawełek – Dudka, Cleber, Głowacki, Baszczyński – Zieńczuk, Sobolewski, Cantoro, Kosowski – Paweł Brożek, Niedzielan (Paulista)
Nie przypadkiem postawiłem w tym zestawieniu na wiosnę tego sezonu oraz jesień poprzedniego, bo one zarówno punktowo jak i piłkarsko były najlepszymi rundami Mistrzów Polski.
W bramce pozostał chimeryczny Pawełek, przeplatający mecze genialne jak te z Barceloną z tymi kompromitującymi jak choćby mecz z Lechem na Reymonta (1-4), czy interwencja w meczu z Lechią na początku drugiej połowy. Poszukiwania bramkarza trwały i trwają zresztą w Wiśle od dwóch lat, o czym pisałem dużo dokładniej u siebie na blogu.
- za formę Pawełka
- za brak zmiennika i jego rozpaczliwe poszukiwania, swoją formą kompromitujące klub
Na prawej obronie ostatni sezon spędził Marcin Baszczyński, prezentujący o niebo lepszą formę niż przed rokiem, gdy Wisła ze wściekłością w oczach rozgniatała ligowych rywali. Jeden z niewielu plusów w stosunku do ubiegłego sezonu. Jeśli dołożymy jeszcze bardzo dobry transfer Singlara prawa obrony Wisły prezentowała się w tym roku tak dobrze jak nigdy wcześniej.
+ za formę Baszczyńskiego
+ za transfer Singlara
Z środka defensywy wyleciał Dudka, i Kokoszka cudem w ostatnich dniach sierpnia udało się zakontraktować Brazylijczyka Marcelo, który po zimowym odejściu Clebera wyrósł na wielka gwiazdę ligi. Chociaż dziury zostały powierzchownie załatane to trenerowi Skorży pozostało w obwodzie raptem dwóch środkowych obrońców co zmusiło go choćby przed arcyważnym meczem na Bułgarskiej do ustawienie w miejsce Marcelo Marcina Baszczyńskiego. W podobnej roli musiał również zagrać na Camp Nou Diaz, by zastąpić kontuzjowanego Głowackiego.
+ za transfer Marcelo
- za sprzedaż Clebera i Dudki
- za niedopilnowanie sprawy z Kokoszką
- zostawienie w klubie raptem dwóch stoperów
Piotr Brożek po przesunięciu do środka pola Juniora Diaza pozostał jedynym lewym obrońcą w klubie i brak jakichkolwiek problemów personalnych po tej stronie boiska należy zawdzięczać tylko jego czystej grze i olbrzymiej odporności na kontuzje.
+ forma Brożka
- brak zmiennika
Na lewym skrzydle potencjalnych graczy nie brakuje, bo marka Zieńczuka może zastąpić zarówno „Pietia” jak i Junior Diaz. Choć obaj z braków kadrowych powędrowali łatać dziury na innych pozycjach, a „Zieniu” mimo wielkich problemów z formą i skutecznością został monopolistą na lewej flance. Żegnając się już Wisłą po pięcioletniej przygodzie ani razu w tym roku nie zdołał nawiązać do swojej wielkiej formy, gdy do pary z Kosowskim stworzyli skrzydła godnego niejednego europejskiego klubu.
- za formą Zieńczuka
- za brak możliwości ruchów kadrowych na tej pozycji bez osłabiania innych pozycji
Prawa strona to definitywnie najsłabsza pozycja w Wiśle dla opisania kaleczenia footballu przez Łobodzińskiego nawet nie próbuję szukać słów. Błysnął raptem raz w Gdańsku, uratował Wiśle mistrzowskie nadzieje, podczas gdy przez resztę czasu siedział na ławce lub snuł się po boisku marnując doskonałe okazje. Grający zamiast niego przez większość część wiosny Piotr Ćwielong i Patryk Małecki chociaż zapału i ambicji im nie brakuje wciąż nie radzą sobie z podejmowanie błyskawicznych decyzji pod bramką rywala, najczęściej hamując ofensywne akcje zespołu, że o skuteczności nie wspomnę. Powiedziałbym, że prawa strona w zespole Macieja Skorży nie istnieje, gdyby nie Singlar i Baszczyński pchający w nią życie, skutecznie podtrzymujący jej egzystencję.
+ za dwóch młodych, ambitnych, którzy nie raz jeszcze przysporzą Wiśle wiele radości
- dramatyczna forma Łobodzińskiego
- brak klasowych zmienników gotowych do gry natychmiast
W środku pola niedoścignionym ideałem po raz kolejny był Sobolewski, czerpiący niespożyte pokłady energii tylko z jemu wiadomych źródeł. Piekielnie ambitny, dojrzewający z każdym rokiem jak wino, wydaje się nie zauważyć swoich 33lat. Na tym kończącą się plusy Białej Gwiazdy w drugiej linii ocenić asystującego „Sobolowi” Diaza nie sposób, bo chociaż i on oddaje mistrzom Polski całe serce na boisku, wydaje się być zagubiony szczególnie w walce ofensywnej.
++ za formę, ambicję, serce, determinację i waleczność Sobolewskiego
- zagubionego w ataku Diaza
- za formę Cantoro i Jirsaka
W ataku wreszcie dojrzał Boguski, zaczął otrzymywać regularnie powołania do reprezentacji, strzelać bardzo ważne bramki, jeśli dodamy do tego super strzelca Brożka obraz rysuje nienajgorzej. W obwodzie pozostają zdobywający szlify Małecki i Ćwielong, przed którymi wielka kariera za kilka lat powinna szeroko otworzyć drzwi. Zacerował Skorża atak po mistrzowsku, chociaż od pojawienia się w klubie co raz głośniej domaga się wysokiego silnego napastnika, a w zamian dostał kulawego Beto, a wcześniej Matusiaka z odrzutu. Atak Wisły prezentuje się imponująco, nie dorównał w ilości bramek zawodnikom Kolejorza ale i tak trzeba podziwiać trenera, który wbrew własnej koncepcji gry buduje formację skuteczną i pewną wszak Biała Gwiazda i bez Brożka wbiła cztery gole Cracovii w derbach i zremisowała w Poznaniu, gdzie ciężar zdobywania bramek potrafił udźwignąć Singlar.
+ za koronę Brożka
+ za formę Boguskiego
- za transfer Beto
- za formę Niedzielana
Skorża z tego sezonu to człowiek zupełnie inny, zmieniony realiami klubu, zamiast jak przed rokiem wdeptywać ligowych rywali w ziemię, przebierać w bogactwie piłkarzy będących w życiowej formie. Pieczołowicie siedział i sklejał układankę pod hasłem dopasuj „brakujące elementy”. Żonglował zawodnikami po całym boisku, przesuwał Małeckiego z ataku to na prawe, to na lewe skrzydło, ustawiał Ćwielonga raz za Pawłem Brożkiem, raz na skrzydle. Znalazł Diazowi miejsce w środku pola z potrzeby postawił go na środku defensywy z Barceloną, przesuwał tam także Baszczyńskiego w Poznaniu. Odważył się posadzić na ławce Cantoro przed rokiem podobnie jak za Kasperczaka świadczącego o sile drugiej linii, wykurzył na ławę również Łobodzińskiego, którego wygryzł ze składu 21-letni Małecki. Raptem dwa razy wpuścił w pierwszym składzie Beto zmieniając go jeszcze w pierwszej połowie meczu, zrezygnował z upragnionego wysokiego napastnika nawet jeśli podobno był młodzieżowym reprezentantem Brazylii.
+ za umiejętność posklejania jedenastki
+ za odwagę w przesuwania graczy na poszczególnych pozycjach
+ za opanowanie i powściągliwość w wypowiedziach na temat transferów i sytuacji w klubie
za tą rzuconą na fecie marynarkę i krawat też plus? ; )
Mistrzowskiej Wiśle z sezonu 2008/2009 w stosunku do roku poprzedniego przyznałem 12 plusów i 14 minusów. Przede wszystkim na dobrą ocenę wpływ miała tutaj niesamowita praca wykonana przez Skorżę, Sobolewskiego i Brożka – aż 6 plusów. Reszta zespołu często nie dorosła do ligowej piłki na tak wysokim poziomie lub jak Zieńczuk, Cantoro już po prostu przejrzała i wątpię czy znowu zakwitnie. Biała Gwiazda męczyła się w tym roku nieludzko z Odrą, Arką, GKS-em, Piastem, Górnikiem, Ruchem niemal wszyscy ligowi outsiderzy zamiast dostarczać punktów przyprawiali mistrzów Polski o zawał serca. Nie brakło sensacji jak porażka we Wrocławiu, remis w Gliwicach, porażka z Ruchem. Przed rokiem podopieczni Macieja Skorży przegrali raptem raz w Warszawie, teraz rozpoczęli sezon od klęski z Lechem 1-4 na Reymonta, porażki na Łazienkowskiej, szczególnie jesienią wyraźnie odstawali od najgroźniejszych rywali. Wisła nie wskoczyła w tym roku na podium zmuszając rywali do oglądania swoich pleców, a wczołgała się na najwyższy stopień podium, podtrzymując swoją krajową hegemonią nawet w okresie kryzysu i przebudowy zespołu. Z początkiem marca traciła do Kolejorza aż pięć punktów co znaczy, że nasz europejski rodzynek w ciągu ostatnich trzech miesięcy zdobył w lidze aż 8 oczek mniej od Białej Gwiazdy, a przecież mistrzowie Polski po drodze jeszcze zremisowali z Piastem.
Przewidziałem przed startem rundy, że Wisła zbyt długo dzieliła i rządziła w kraju, by już na półmetku ligi nie liczyć się w walce o mistrzostwo. Nie pomyliłem się, bo ta rutyna i wieloletnie doświadczenie stanowiły o sile Białej Gwiazdy, wypchnęły Wisłę w kluczowych momentach jak mecz z Legią w Krakowie, większość zawodników jak odchodzący Zieńczuk i Baszczyński spędziła w klubie całe swoje piłkarskie życie i śmiało można powiedzieć, że ta wieź jak w przypadku wychowanków Barcelony była ich siłą.
Gniazdowy
Więcej przemyśleń na moim blogu:
Bo oglądać już mi mało…
Ľródło: www.gniazdowy.blox.pl
| Zaloguj się: | lub używając konta w Facebook.com |
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania oraz blokowania kont osób łamiących regulamin.
najnowsze



