Ekstraklasa
Felietony

Czasami to działacze decydują o sportowych wynikach... (Na zdjęciu minister Drzewiecki), fot. Przemysław Jach
Był bałagan, jest i będzie...
| Grzegorz Chmielewski |
|
Są na świecie ligi piłkarskie, gdzie kluby rywalizują ze sobą przez cały sezon, aby na koniec zająć miejsce adekwatnie do ich wyników sportowych. Jak jest w Polsce pisze w cotygodniowym felietonie Grzegorz Chmielewski.
Według dziecinnie prostego schematu najlepszy z nich zdobywa tytuł mistrzowski, a najsłabsze spadają do niższych klas rozgrywkowych. Tak jest w Hiszpanii, Anglii, Czechach, Rumunii, Stanach Zjednoczonych, Brazylii, ale nie u nas.
W polskiej lidze o układzie tabeli w znacznej mierze decydują panowie przy zielonych stolikach. Rozstrzygnięcia podejmują:
- przed
- w trakcie
- lub tak jak w tym roku, po zakończeniu sezonu.
Wielki bałagan jak z tego dzisiaj wynika to żadna nowość. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia już w sezonie 2006/2007. Wówczas w trakcie rozgrywek Wydział Dyscypliny PZPN zdecydował się zawiesić Arkę Gdynia i Górnika Łęczna. Oba kluby zamieszane w korupcję nie mogły wtedy rozgrywać meczów. Zaraz po rundzie rewanżowej zostały karnie zdegradowane: Arka do dawnej II ligi, a Górnik, aż do III. W sezonie 2007/2008 do degradacyjnego galimatiasu, doszła jeszcze sprawa Polonii Bytom. Śląski zespół, mimo że na zakończenie rozgrywek zajął miejsce premiujące go grą w ekstraklasie, to ostatecznie miał z niej spaść. Stosowana komisja pod koniec maja nie wydała mu licencji. Swoją decyzję zmieniła dopiero na początku lipca.
Kibice, którzy liczyli wtedy na koniec organizacyjnego chaosu mogli się srogo zawieść. Minęły dwa tygodnie i wybuchła jeszcze większa afera związana z Koroną Kielce, Zagłębiem Lubin i Widzewem Łódź. Zgodnie z orzeczeniem władz piłkarskich właśnie te kluby, miały być zdegradowane do niższych lig. Ciążyły na nich korupcyjne grzechy przeszłości. Problem pojawił się wtedy, kiedy karę dla łodzian tuż przed rozpoczęciem nowego sezonu odrzucił Trybunał Arbitrażowy przy PKOl. PZPN znalazł się w patowej sytuacji. Istniało realne niebezpieczeństwo, że degradacje anulowane będą również dla Korony i Zagłębia. A to oznaczało jedno: oba kluby mogłyby ubiegać się o miejsce ekstraklasie! Panowie z Miodowej czekając na wyjaśnienia, uznali, że lepiej będzie jak przesuną na sierpień dwie pierwsze kolejki. Rozgrywki ruszyły z dwutygodniowym opóźnieniem.
Na kolejne niespodzianki nie trzeba było długo czekać. W lutym, dwa tygodnie przed startem rundy wiosennej, piłkarski światek obiegła wiadomość o degradacji Jagiellonii Białystok. Decyzję podjął Wydział Dyscypliny w ramach rozliczenia, za handlowanie meczami. Bogu ducha winni piłkarze „Jagi” trenowali akurat na obozie przygotowawczym. Nie podzielili na szczęście losów drużyn na które podobne kary w trakcie sezonu działy demobilizująco. (Po co się starać skoro i tak spadnę?) Wiosnę rozpoczęli z animuszem odnosząc kilka efektownych zwycięstw. Wydział Dyscypliny w docenieniu ich heroicznej postawy, pod koniec kwietnia zmienił swoją decyzję i zamiast degradować od nowego sezonu ukarał Jagiellonię tylko ujemnymi punktami.
Wszystko wskazywało na to, że władze piłkarskie nie będą ingerować na kształt tabeli i z ligą pożegnają się zespoły, które faktycznie okażą się najsłabsze. Tak było do … 4 czerwca. Wtedy przypomniała o sobie Komisja Odwoławcza ds. Licencji. Zaraz po tym jak ŁKS utrzymał się w ekstraklasie, zakomunikowała, że ma być inaczej. Okazało się nagle, że łódzki klub nie spełnia wymogów, które uprawniają go do występów na tym szczeblu. Zgodnie z jej wytycznymi ŁKS winien spaść na ostatnie miejsce w tabeli. Arka szykowana do gry w barażach miała ich uniknąć, gdyż jej miejsce zajęłaby Cracovia znajdująca się już jedną nogą w 1 lidze.
Jakby było mało tych problemów swoje trzy grosze dorzucił w środę Sąd Najwyższy. Uchylił wyrok sprzed roku, kiedy to Trybunał Arbitrażowy przy Polskim Komitecie Olimpijskim cofnął karę degradacji dla Widzewa Łódź. Sprawa ma być rozpatrzona jeszcze raz. Niewykluczone, że na niekorzyść łodzian. A wtedy po wywalczeniu pierwszego miejsca w pierwszej lidze, mogą zapomnieć o awansie. Zmianie uległaby też para do barażu. Zagłębie Lubin i Korona Kielce awansują do ekstraklasy bezpośrednio. Czwarte w tabeli I ligi Podbeskidzie zagrałoby o nią z Cracovią.
Tak może być, ale nie musi... Łódzkie kluby zapowiadają walkę do końca. ŁKS odwołanie złożył do Sądu Administracyjnego, zaprawieni w bojach prawnicy Widzewa odpowiednie wnioski skierują do Trybunału Arbitrażowego.
W polskiej lidze o układzie tabeli w znacznej mierze decydują panowie przy zielonych stolikach. Rozstrzygnięcia podejmują:
- przed
- w trakcie
- lub tak jak w tym roku, po zakończeniu sezonu.
Wielki bałagan jak z tego dzisiaj wynika to żadna nowość. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia już w sezonie 2006/2007. Wówczas w trakcie rozgrywek Wydział Dyscypliny PZPN zdecydował się zawiesić Arkę Gdynia i Górnika Łęczna. Oba kluby zamieszane w korupcję nie mogły wtedy rozgrywać meczów. Zaraz po rundzie rewanżowej zostały karnie zdegradowane: Arka do dawnej II ligi, a Górnik, aż do III. W sezonie 2007/2008 do degradacyjnego galimatiasu, doszła jeszcze sprawa Polonii Bytom. Śląski zespół, mimo że na zakończenie rozgrywek zajął miejsce premiujące go grą w ekstraklasie, to ostatecznie miał z niej spaść. Stosowana komisja pod koniec maja nie wydała mu licencji. Swoją decyzję zmieniła dopiero na początku lipca.
Kibice, którzy liczyli wtedy na koniec organizacyjnego chaosu mogli się srogo zawieść. Minęły dwa tygodnie i wybuchła jeszcze większa afera związana z Koroną Kielce, Zagłębiem Lubin i Widzewem Łódź. Zgodnie z orzeczeniem władz piłkarskich właśnie te kluby, miały być zdegradowane do niższych lig. Ciążyły na nich korupcyjne grzechy przeszłości. Problem pojawił się wtedy, kiedy karę dla łodzian tuż przed rozpoczęciem nowego sezonu odrzucił Trybunał Arbitrażowy przy PKOl. PZPN znalazł się w patowej sytuacji. Istniało realne niebezpieczeństwo, że degradacje anulowane będą również dla Korony i Zagłębia. A to oznaczało jedno: oba kluby mogłyby ubiegać się o miejsce ekstraklasie! Panowie z Miodowej czekając na wyjaśnienia, uznali, że lepiej będzie jak przesuną na sierpień dwie pierwsze kolejki. Rozgrywki ruszyły z dwutygodniowym opóźnieniem.
Na kolejne niespodzianki nie trzeba było długo czekać. W lutym, dwa tygodnie przed startem rundy wiosennej, piłkarski światek obiegła wiadomość o degradacji Jagiellonii Białystok. Decyzję podjął Wydział Dyscypliny w ramach rozliczenia, za handlowanie meczami. Bogu ducha winni piłkarze „Jagi” trenowali akurat na obozie przygotowawczym. Nie podzielili na szczęście losów drużyn na które podobne kary w trakcie sezonu działy demobilizująco. (Po co się starać skoro i tak spadnę?) Wiosnę rozpoczęli z animuszem odnosząc kilka efektownych zwycięstw. Wydział Dyscypliny w docenieniu ich heroicznej postawy, pod koniec kwietnia zmienił swoją decyzję i zamiast degradować od nowego sezonu ukarał Jagiellonię tylko ujemnymi punktami.
Wszystko wskazywało na to, że władze piłkarskie nie będą ingerować na kształt tabeli i z ligą pożegnają się zespoły, które faktycznie okażą się najsłabsze. Tak było do … 4 czerwca. Wtedy przypomniała o sobie Komisja Odwoławcza ds. Licencji. Zaraz po tym jak ŁKS utrzymał się w ekstraklasie, zakomunikowała, że ma być inaczej. Okazało się nagle, że łódzki klub nie spełnia wymogów, które uprawniają go do występów na tym szczeblu. Zgodnie z jej wytycznymi ŁKS winien spaść na ostatnie miejsce w tabeli. Arka szykowana do gry w barażach miała ich uniknąć, gdyż jej miejsce zajęłaby Cracovia znajdująca się już jedną nogą w 1 lidze.
Jakby było mało tych problemów swoje trzy grosze dorzucił w środę Sąd Najwyższy. Uchylił wyrok sprzed roku, kiedy to Trybunał Arbitrażowy przy Polskim Komitecie Olimpijskim cofnął karę degradacji dla Widzewa Łódź. Sprawa ma być rozpatrzona jeszcze raz. Niewykluczone, że na niekorzyść łodzian. A wtedy po wywalczeniu pierwszego miejsca w pierwszej lidze, mogą zapomnieć o awansie. Zmianie uległaby też para do barażu. Zagłębie Lubin i Korona Kielce awansują do ekstraklasy bezpośrednio. Czwarte w tabeli I ligi Podbeskidzie zagrałoby o nią z Cracovią.
Tak może być, ale nie musi... Łódzkie kluby zapowiadają walkę do końca. ŁKS odwołanie złożył do Sądu Administracyjnego, zaprawieni w bojach prawnicy Widzewa odpowiednie wnioski skierują do Trybunału Arbitrażowego.
| Zaloguj się: | lub używając konta w Facebook.com |
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania oraz blokowania kont osób łamiących regulamin.
| bonettivip11 2009-06-14 18:53:00 KOCHAM LKS I BEDE KOCHAL DO KONCA ZYCIA ALE TO CO SIE ODGRYWA W TYCH LATACH TO JUZ JEST PRZESAD. jestem lks-iakiem ale na stadion juz nie pujde. naprawde wyrzekam sie polskiegu futbolu. mam wielu kolegow obcokrajowcow. dosc mam ich drwin. gazety protestuja!/. jesli chodzi o mnie wyzywam caly PZPN | |
najnowsze



