Ekstraklasa
Wydarzenia

Cracovia - GKS Katowice 3:2
Środa, 30 marca, 08:35
Cracovia zagrała z pewnością lepiej niż w poprzednim sparingu z Radomiakiem (1:4), ale swoją grą znów nie zachwyciła kibiców. Gdyby GKS wykorzystał rzut karny, to pewnie katowiczanie wygraliby to spotkanie. To był ostatni sprawdzian formy przed meczem z Odrą.Pierwsza połowa w wykonaniu "Pasów" była w miarę przyzwoita. Podobać się mogło kilka szybkich akcji, w których gospodarze pokazali chęć i zapał do gry. Tyle że jednocześnie sporo było niedokładności i strat w środku pola. Cracovia kilkakrotnie celnie strzelała na bramkę GKS, a rywale ani razu.
Najrówniej w całym meczu zagrał lewy obrońca Marek Baster, aktywny w obronie i ataku. Z kolei pomocnik Krzysztof Przytuła był motorem napędowym w pierwszej połowie, ale po zmianie stron zaprezentował się słabo. Na pochwałę zasłużył bramkarz Sławomir Olszewski, dwa razy odważnie wybijając piłkę głową poza polem karnym. W drugiej połowie bramkarz "Pasów" uratował zespół przed porażką, łapiąc strzał z jedenastu metrów Krzysztofa Markowskiego. Wcześniej nie był w stanie zapobiec golom po błędach obrony. W obu sytuacjach nie popisali się stoperzy Łukasz Skrzyński i Witold Wawrzyczek.
- Przypomina mi się runda jesienna, gdy przegrywaliśmy mecze po prostych błędach indywidualnych. Dziś popełniliśmy wręcz trampkarskie błędy w obronie - podsumował trener Cracovii Wojciech Stawowy.
Arkadiusz Baran grał bojaźliwie, a w pierwszej połowie bał się strzelić na bramkę GKS. Wyraźnie widoczny był brak czucia piłki u wszystkich zawodników. - Nie było możliwości gry w sparingach i nie ma co rozdzierać szat. Co mi zostaje? Płakać i krzyczeć nie będę - wyjaśniał spokojny trener.
Nie zagrał lekko przeziębiony Karol Piątek, ale na prawej obronie przyzwoicie poczynał sobie wracający do formy po długiej kontuzji Tomasz Wacek. Sporo ożywienia wniósł (m.in. bomba w poprzeczkę) Paweł Drumlak, ale to on sfaulował w szesnastce Dawida Plizgę (najlepszy w GKS). Ze zwycięskiego gola mógłby się cieszyć Łukasz Szczoczarz, gdyby nie wcześniejsze zmarnowane dwie stuprocentowe okazje i kiepskie dryblingi w grze jeden na jeden.
- Mamy kiepską płytę i piłka wyprawia różne cuda. Techniczny zespół sporo traci na takiej murawie - tłumaczył Stawowy. Nowy system gry 4-3-3 powoduje spore luki w pomocy. Czy mimo to trener konsekwentnie będzie go wdrażał? - Dziura jest do załatania i nic nie będę zmieniał w taktyce, a Cracovia z każdym meczem będzie grała coraz lepiej - uspokajał dziennikarzy trener Cracovii.
źródło: Gazeta w Krakowie, dodał: Projo, odsłon: 533
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
