Ekstraklasa
Wydarzenia

Jesteśmy w stanie wygrać!
Czwartek, 31 marca, 16:36
Grzegorz Wędzyński defensywny pomocnik Górnika Łęczna jest optymistą przed niedzielnym meczem z Wisłą Kraków. Twierdzi, że Górnik może nawet przy odpowiedniej determinacji i odrobinie szczęścia nawet wygrać potyczke z liderem.W spotkaniu z mistrzem Polski nie pograł Pan zbyt długo...
- To prawda. Zaczęło się dobrze, strzeliłem gola i prowadziliśmy 1:0. Potem nawet mogliśmy podwyższyć rezultat. Do przerwy jednak przegrywaliśmy 1:2, a tuż po zmianie stron otrzymałem drugą żółtą kartkę i musiałem opuścić boisko. W dziesiątkę już nie dało rady i przegraliśmy 1:5.
W rundzie jesiennej Górnikowi się nie wiodło. Dla Pana też nie był to szczęśliwy okres.
- Powiem więcej, to był najgorszy okres w mojej karierze sportowej. Najpierw zatrułem się i wraz z rodziną wylądowałem w szpitalu. Potem nabawiłem się kontuzji kolana. Nie bardzo groźnej zresztą, ale wyłączyła mnie ona na dwa miesiące z gry.
Czy już uporał się Pan ze wszystkimi dolegliwościami?
- Tak. Teraz wszystko już jest w porządku. W przerwie zimowej solidnie trenowałem i myślę, że jestem - podobnie jak koledzy - dobrze przygotowany do sezonu.
W dwóch meczach rundy wiosennej zdobyliście dwa punkty. Czy jest Pan zadowolony z tego dorobku?
- Nie do końca. O ile wyjazdowy podział punktów z Cracovią można uznać za dobry wynik, choć mogliśmy tam wygrać, to remis ze stołeczną Polonią do tej pory odbija mi się czkawką. Przecież prowadziliśmy 1:0 i w końcówce mieliśmy rzut karny. Niestety nie zdołaliśmy go wykorzystać i na dodatek sami straciliśmy gola.
A co Pan powie o swojej grze?
- Nie mnie to oceniać. Osobiście bardziej jestem zadowolony z występu w Krakowie. Myślę, że w pierwszej połowie spotkania z Polonią, także nie było najgorzej. Natomiast gra po przerwie mniej mnie usatysfakcjonowała. Byłem w tym meczu człowiekiem od czarnej roboty. Generalnie jednak nie jest źle.
W niedzielę gracie z Wisłą Kraków. Czy jakoś specjalnie przygotowujecie się do tego spotkania?
- Trenujemy tak jak przed każdym meczem. Oczywiście ćwiczymy pewne elementy taktyczne pod kątem gry z Wisłą. W sobotę jedziemy na krótkie przedmeczowe zgrupowanie w okolice Lublina.
Piłkarze mistrza Polski są w "dużym gazie". Czy nie obawia się Pan powtórki wyniku z Krakowa?
- Myślę, że nie stoimy na straconej pozycji. Powiem więcej - my jesteśmy w stanie nawet wygrać. Oczywiście musimy zagrać z wielką determinacją i wolą walki oraz przede wszystkim skutecznie pod bramką rywali, bo ze strzelaniem goli mamy na razie problem. Trener Bogusław Kaczmarek ma mocny i wyrównany zespół. Teraz będzie miał już do dyspozycji Cezarego Kucharskiego, Grzegorza Bronowickiego, Anto Petrovicia, Sebastiana Szałachowskiego. Ci piłkarze ostatnio z różnych względów nie grali. Niektórzy byli kontuzjowani, inni, jak Bronowicki pauzowali za kartki, a Szałachowski grał w młodzieżowej reprezentacji Polski. Z kolei Wisła ma w swych szeregach wielu reprezentantów, z Tomaszem Frankowskim i Maciejem Żurawskim na czele, ale bez Mirosława Szymkowiaka, to nie jest już ten sam zespół. Tak więc powtórki z pierwszego meczu nie przewiduję.
Rozmawiał Wiesław Pawłat
źródło: Gazeta Wyborcza, dodał: KOGUT, odsłon: 565
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze









