Ekstraklasa
Wydarzenia

Biało-czerwoni rozbili Singapur
| Marek Iwaniszyn |
|
Wysokim zwycięstwem 6:1 zakończyli Polacy turniej o Puchar Króla. Polska pokonała na pożegnanie rywalizacji w Azji Singapur 6:1. Trzy bramki strzeliliśmy z rzutów karnych!
Po porażce z Danią 1:3 i zwycięstwie z Tajlandią 3:1 prowadzona przez Franciszka Smudę polska kadra zagrała dzisiaj rano mecz z Singapurem.
Pierwszą bramkę Polacy strzelili w 26 minucie. Z rzutu karnego bramkarza rywali pokonał Robert Lewandowski. Ten sam zawodnik strzelił 10 minut później drugą bramkę. Po prostopadłym podaniu od Macieja Iwańskiego "Lewy" znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Singapuru i takiej okazji zmarnować nie mógł.
Kilka minut później odpowiedzieli nasi rywale, którzy skarcili naszą beztroską grę w obronie. Shi Jiayi pokonał Sebastiana Przyrowskiego. W końcówce pierwszej części gry sędzia po raz drugi podyktował rzut karny dla biało-czerwonych. Tym razem do piłki podszedł Maciej Iwański i pewnie pokonał Hassana Sunny.
W 63 minucie za Macieja Rybusa na murawie pojawił się Piotr Brożek. Siedem minut później napastnik "Białej Gwiazdy" mocnym strzałem pokonał singapurskiego bramkarza. Piątą bramkę strzelił inny Wiślak - Patryk Małecki. Piłka, po jego niedokładnym dośrodkowaniu, uderzyła w słupek, odbiła się od pleców bramkarza i znalazła się w bramce.
Wynik spotkania w końcówce meczu, strzałem z rzutu karnego, ustalił Tomasz Nowak.
Przypomnijmy, że polska reprezentacja pojechała do Azji w składzie składającym się z piłkarzy występujących na co dzień w polskiej lidze.
Nasz dzisiejszy rywal zajmuje 110 pozycję w rankingu FIFA. Trudno więc brać go za poważnego i rywala. I mimo że szacunek należy się każdemu rywalowi, to nie da się ukryć, że każdy inny wynik jak efektowne zwycięstwo biało-czerwonych będzie dla nas niemiłym zaskoczeniem.
Zaraz po meczu, piłkarze pojechali prosto ze stadionu do Bangkoku. Na niedzielę przewidziano zwiedzanie stolicy Tajlandii.
Przypomnijmy, że kolejne spotkanie Polska zagra 3 marca w Warszawie. Rywalem będzie Bułgaria.
Pierwszą bramkę Polacy strzelili w 26 minucie. Z rzutu karnego bramkarza rywali pokonał Robert Lewandowski. Ten sam zawodnik strzelił 10 minut później drugą bramkę. Po prostopadłym podaniu od Macieja Iwańskiego "Lewy" znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Singapuru i takiej okazji zmarnować nie mógł.
Kilka minut później odpowiedzieli nasi rywale, którzy skarcili naszą beztroską grę w obronie. Shi Jiayi pokonał Sebastiana Przyrowskiego. W końcówce pierwszej części gry sędzia po raz drugi podyktował rzut karny dla biało-czerwonych. Tym razem do piłki podszedł Maciej Iwański i pewnie pokonał Hassana Sunny.
W 63 minucie za Macieja Rybusa na murawie pojawił się Piotr Brożek. Siedem minut później napastnik "Białej Gwiazdy" mocnym strzałem pokonał singapurskiego bramkarza. Piątą bramkę strzelił inny Wiślak - Patryk Małecki. Piłka, po jego niedokładnym dośrodkowaniu, uderzyła w słupek, odbiła się od pleców bramkarza i znalazła się w bramce.
Wynik spotkania w końcówce meczu, strzałem z rzutu karnego, ustalił Tomasz Nowak.
Przypomnijmy, że polska reprezentacja pojechała do Azji w składzie składającym się z piłkarzy występujących na co dzień w polskiej lidze.
Nasz dzisiejszy rywal zajmuje 110 pozycję w rankingu FIFA. Trudno więc brać go za poważnego i rywala. I mimo że szacunek należy się każdemu rywalowi, to nie da się ukryć, że każdy inny wynik jak efektowne zwycięstwo biało-czerwonych będzie dla nas niemiłym zaskoczeniem.
Zaraz po meczu, piłkarze pojechali prosto ze stadionu do Bangkoku. Na niedzielę przewidziano zwiedzanie stolicy Tajlandii.
Przypomnijmy, że kolejne spotkanie Polska zagra 3 marca w Warszawie. Rywalem będzie Bułgaria.
| Polska Singapur | 6-1 | Relacja LIVE! minuta po minucie | |
| Sobota, 23 stycznia 2010, godzina 10:00 | |||
| Zaloguj się: | lub używając konta w Facebook.com |
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania oraz blokowania kont osób łamiących regulamin.
najnowsze





