Ekstraklasa
Wydarzenia

Białorusin pokazał, że jest piłkarzem wysokiej klasy i na pewno będzie dużym wzmocnieniem "Kolejorza", fot. W. Wylegalski/Polskapresse
Kriwiec już robi różnicę
|
|
Czwartek, 4 lutego 2010, 10:14
Wczoraj lechici zakończyli zgrupowanie w hiszpańskiej La Mandze. Pierwszy etap przygotowań do rundy wiosennej jest już za naszymi piłkarzami. I choć w czterech sparingowych meczach, ani razu nie udało im się wygrać, można z lekkim optymizmem oczekiwać na początek rozgrywek.
Lech po raz pierwszy od trzech lat na pierwszy zimowy obóz nie pojechał w polskie góry, tylko do Hiszpanii. Po to, by ćwiczyć nie tylko w hali i na siłowni, jak to było w czasach Franciszka Smudy, lecz także, by rozgrywać mecze kontrolne i trenować z piłkami na zielonej murawie. Po trzech przeciętnych lub tak jak w ubiegłym roku nieudanych rundach rewanżowych nastąpiła więc istotna zmiana w formie przygotowań.
– Od pewnych rzeczy nie da się uciec. Trzeba popracować nad odpowiednią podbudową, więc dni spędzone w Hiszpanii nie będą specjalnie różnić się od poprzedniego okresu przygotowawczego. Mecze sparingowe będą tylko miłym przerywnikiem – zapowiadał trener Jacek Zieliński, ale nie da się ukryć, że w porównaniu z poprzednimi latami, nasi piłkarze w pierwszych sparingach nie powłóczyli nogami, tylko starali się grać kombinacyjnie i już nie najgorzej im to wychodziło.
Cieszy zwłaszcza postawa Siergieja Kriwca. Białorusin pokazał, że jest piłkarzem wysokiej klasy i na pewno będzie dużym wzmocnieniem Kolejorza. Kriwiec nie tylko strzela gole, ale również znakomicie podaje. Już dziś można powiedzieć, że Lech znalazł następcę Rafała Murawskiego, który, co ciekawe, w ostatnim dniu zgrupowania odwiedził swoich byłych kolegów. Przyjechał bowiem do La Mangi ze swoją drużyną Rubinem Kazań. – Podobała mi się gra Lecha – stwierdził „Muraś” po spotkaniu z Tromso, które Kolejorz pechowo zremisował 2:2, tracąc w ostatniej minucie szansę na zwycięstwo i zajęcie pierwszego miejsca w miniturnieju. Ostatni mecz między Odd Grenland i Valerengą zakończył się bowiem wynikiem 3:1 i gdyby poznaniacy utrzymali do końca prowadzenie, mogliby się cieszyć z 15 tysięcy euro premii.
Ważniejsze od tych pieniędzy jest jednak powrót do zdrowia Manuela Arboledy. Przed wyjazdem do Hiszpanii był jeszcze cień niepewności, czy rzeczywiście jego kontuzja jest całkowicie wyleczona. Na początku zgrupowania Kolumbijczyk trenował jeszcze indywidualnie, szybko jednak odrobił zaległości i tak jak zapowiadał Jacek Zieliński, zameldował się na boisku w ostatnim sparingu. Co znaczy obecność Arboledy dla gry defensywnej Kolejorza, nie trzeba nikomu tłumaczyć.
Do pozytywów pobytu w Hiszpanii zaliczyć można też postawę Jana Zapotoki. Kiedy jesienią Jacek Zieliński i dyrektor sportowy Marek Pogorzelczyk mówili, że za wcześnie skreśla się Słowaka, niewielu kibiców dawało wiarę zapewnieniom, iż może być on wzmocnieniem Lecha. Zapatoka popracował nad motoryką i zanotował dwa bardzo przyzwoite występy. Wyraźnie odżył też Semir Stilić. Gra w piłkę znów sprawia mu przyjemność, widać, że jeśli ma tak błyskotliwego partnera jak Kriwiec, wymiana kilku szybkich podań na małej przestrzeni nie sprawia mu żadnej trudności. Trener Zieliński zwracał co prawda uwagę na to, że zawodzi jeszcze skuteczność, która związana jest też z lekkim przemęczeniem kadrowiczów Sławomira Peszki i Roberta Lewandowskiego (wraz z Tomaszem Bandrowskim od 20 dni są na zgrupowaniach), ale widać, że siła ofensywna Lecha jest już teraz dużo większa niż jesienią. Gdyby udało się jeszcze kupić rasowego snajpera...
Brak napastnika, który klasą choćby zbliżony był do Lewandowskiego, to, niestety, niejedyne zmartwienie Jacka Zielińskiego. Sympatyków Lecha zmroziła informacja o urazie Grzegorza Wojtkowiaka. Prawy obrońca poczuł ból w kolanie i choć lekarze zapewniają, że nie jest to nic poważnego, dopiero po szczegółowych badaniach w Poznaniu będzie można powiedzieć, jak długo będzie musiał mieć przerwę w treningach. Także na lewej stronie obrony nie brakuje problemów. Seweryn Gancarczyk dopiero na następnym zgrupowaniu w Turcji, które rozpocznie się 9 lutego, będzie mógł trenować z pełnym obciążeniem. Na szczęście z obsadą tej pozycji nie ma wielkich kłopotów. Mogą grać tu Marcin Kamiński, Ivan Djurdjević i Luis Henriquez, który swoimi występami w Hiszpanii udowodnił, że zamierza powalczyć o miejsce w składzie.
– Myślę, że możemy być zadowoleni z tej pracy, którą wykonaliśmy w Hiszpanii. Patrząc na to, co zawodnicy robią na boisku, jak reagują na określone bodźce, można być optymistą. Do tego widać zdrową, pozytywną rywalizację w treningach. O formie będziemy mogli jednak dopiero powiedzieć coś w Turcji – podsumował zgrupowanie Ryszard Kuźma, asystent Jacka Zielińskiego.
– Od pewnych rzeczy nie da się uciec. Trzeba popracować nad odpowiednią podbudową, więc dni spędzone w Hiszpanii nie będą specjalnie różnić się od poprzedniego okresu przygotowawczego. Mecze sparingowe będą tylko miłym przerywnikiem – zapowiadał trener Jacek Zieliński, ale nie da się ukryć, że w porównaniu z poprzednimi latami, nasi piłkarze w pierwszych sparingach nie powłóczyli nogami, tylko starali się grać kombinacyjnie i już nie najgorzej im to wychodziło.
Cieszy zwłaszcza postawa Siergieja Kriwca. Białorusin pokazał, że jest piłkarzem wysokiej klasy i na pewno będzie dużym wzmocnieniem Kolejorza. Kriwiec nie tylko strzela gole, ale również znakomicie podaje. Już dziś można powiedzieć, że Lech znalazł następcę Rafała Murawskiego, który, co ciekawe, w ostatnim dniu zgrupowania odwiedził swoich byłych kolegów. Przyjechał bowiem do La Mangi ze swoją drużyną Rubinem Kazań. – Podobała mi się gra Lecha – stwierdził „Muraś” po spotkaniu z Tromso, które Kolejorz pechowo zremisował 2:2, tracąc w ostatniej minucie szansę na zwycięstwo i zajęcie pierwszego miejsca w miniturnieju. Ostatni mecz między Odd Grenland i Valerengą zakończył się bowiem wynikiem 3:1 i gdyby poznaniacy utrzymali do końca prowadzenie, mogliby się cieszyć z 15 tysięcy euro premii.
Ważniejsze od tych pieniędzy jest jednak powrót do zdrowia Manuela Arboledy. Przed wyjazdem do Hiszpanii był jeszcze cień niepewności, czy rzeczywiście jego kontuzja jest całkowicie wyleczona. Na początku zgrupowania Kolumbijczyk trenował jeszcze indywidualnie, szybko jednak odrobił zaległości i tak jak zapowiadał Jacek Zieliński, zameldował się na boisku w ostatnim sparingu. Co znaczy obecność Arboledy dla gry defensywnej Kolejorza, nie trzeba nikomu tłumaczyć.
Do pozytywów pobytu w Hiszpanii zaliczyć można też postawę Jana Zapotoki. Kiedy jesienią Jacek Zieliński i dyrektor sportowy Marek Pogorzelczyk mówili, że za wcześnie skreśla się Słowaka, niewielu kibiców dawało wiarę zapewnieniom, iż może być on wzmocnieniem Lecha. Zapatoka popracował nad motoryką i zanotował dwa bardzo przyzwoite występy. Wyraźnie odżył też Semir Stilić. Gra w piłkę znów sprawia mu przyjemność, widać, że jeśli ma tak błyskotliwego partnera jak Kriwiec, wymiana kilku szybkich podań na małej przestrzeni nie sprawia mu żadnej trudności. Trener Zieliński zwracał co prawda uwagę na to, że zawodzi jeszcze skuteczność, która związana jest też z lekkim przemęczeniem kadrowiczów Sławomira Peszki i Roberta Lewandowskiego (wraz z Tomaszem Bandrowskim od 20 dni są na zgrupowaniach), ale widać, że siła ofensywna Lecha jest już teraz dużo większa niż jesienią. Gdyby udało się jeszcze kupić rasowego snajpera...
Brak napastnika, który klasą choćby zbliżony był do Lewandowskiego, to, niestety, niejedyne zmartwienie Jacka Zielińskiego. Sympatyków Lecha zmroziła informacja o urazie Grzegorza Wojtkowiaka. Prawy obrońca poczuł ból w kolanie i choć lekarze zapewniają, że nie jest to nic poważnego, dopiero po szczegółowych badaniach w Poznaniu będzie można powiedzieć, jak długo będzie musiał mieć przerwę w treningach. Także na lewej stronie obrony nie brakuje problemów. Seweryn Gancarczyk dopiero na następnym zgrupowaniu w Turcji, które rozpocznie się 9 lutego, będzie mógł trenować z pełnym obciążeniem. Na szczęście z obsadą tej pozycji nie ma wielkich kłopotów. Mogą grać tu Marcin Kamiński, Ivan Djurdjević i Luis Henriquez, który swoimi występami w Hiszpanii udowodnił, że zamierza powalczyć o miejsce w składzie.
– Myślę, że możemy być zadowoleni z tej pracy, którą wykonaliśmy w Hiszpanii. Patrząc na to, co zawodnicy robią na boisku, jak reagują na określone bodźce, można być optymistą. Do tego widać zdrową, pozytywną rywalizację w treningach. O formie będziemy mogli jednak dopiero powiedzieć coś w Turcji – podsumował zgrupowanie Ryszard Kuźma, asystent Jacka Zielińskiego.
źródło: Głos Wielkopolski
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania oraz blokowania kont osób łamiących regulamin.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania oraz blokowania kont osób łamiących regulamin.
| zeta 2010-02-04 | 22:53 Będzie coś z tego chłopaka. Jak nie będzie tak gwiazdorzył jak Stilić to w naszej lidze nie pogra za długo | |
najnowsze








