Ekstraklasa
Wydarzenia

fot. Roger Gorączniak (Ekstraklasa.net)
Zdaliśmy pierwszy egzamin Euro
|
|
Przedstawiciele PZPN przez kilka ostatnich dni podkreślali z dumą, że w niedzielę na kilka godzin Warszawa stanie się nie tylko stolicą Polski, ale i całego europejskiego futbolu. Po wczorajszym losowaniu grup eliminacji Euro 2012, które odbyło się w Pałacu Kultury i Nauki, można mówić o sukcesie.
Wprawdzie nie było fajerwerków, które rzuciłyby zaproszonych VIP-ów na kolana, ale tego efektu organizatorzy wcale nie zamierzali osiągnąć. Modlili się jedynie, by uniknąć wpadek, które skompromitowałyby Polskę w oczach i tak z rezerwą przyglądających się nam przedstawicieli UEFA.
Hryhorij Surkis, prezes Ukraińskiego Związku Piłki Nożnej, choć dużo w tym było kurtuazji, mówił nawet, że wczorajszy egzamin zdaliśmy na piątkę. Zagraniczni komentatorzy podkreślali, że ceremonia losowania zrobiła na nich pozytywne wrażenie. Choć nie obyło się bez drobnych wpadek.
- Jeśli na tysiąc spraw jedna się nie uda, warto mówić o tych 999 pozytywnych - komentował dyrektor turnieju w Polsce Adam Olkowicz. Nawiązywał do incydentu przed sobotnią konferencją prasową prezydenta UEFA Michela Platiniego. Przed salą, w której Francuz spotkał się z dziennikarzami, mężczyzna z podrobioną przepustką rozdawał ulotki wyrażające sprzeciw wobec ITI. W ten sposób o wojnie kibiców Legii z właścicielem klubu dowiedzieli się zagraniczni korespondenci. Polak szybko został z Pałacu Kultury i Nauki wyprowadzony, a zanim dotarli do niego ochroniarze, oficerowie prasowi UEFA wyrywali dziennikarzom z rąk ulotki. Co ciekawe, wykorzystano na nich logo Euro 2012. Zatrzymano też Węgra, który również posługiwał się fałszywym identyfikatorem. Obu grozi do pięciu lat więzienia.
- Co mi się nie podobało? Pozostawiam dziennikarzom pole do popisu. Mówiłem już, że w krytykowaniu jesteśmy mistrza-mi świata. Bez eliminacji - mówił prezes PZPN Grzegorz Lato.
Czyńmy więc swoją powinność. Rangi uroczystości na pew-no nie podnosiły puste krzesła w Sali Kongresowej, gdzie punktualnie o godz. 12 zaproszonych gości przywitali prowadzący imprezę Piotr Sobczyński i Maria Jerosinina. W transmisji telewizyjnej, która trafiła do ponad stu krajów, efekt nieobsadzonych w połowie miejsc udało się zatuszować. W kuluarach żartowano jednak, że prezes Lato powinien zaprosić całą rodzinę PZPN. Wówczas o pustkach na widowni nie byłoby mowy.
- Ale to nie nasza wina. To UEFA zapraszała gości. My dostaliśmy tylko swoją pulę wejściówek. Europejska federacja zażyczyła sobie, by w uroczystości wzięło udział nie więcej niż tysiąc osób - tłumaczył Lato.
Losowanie przebiegło sprawnie, w rolę "sierotek" - tak mówi się od lat o osobach wyciągających kulki z nazwami drużyn - wcielili się ambasadorzy Euro 2012: Zbigniew Boniek, Andrzej Szarmach, Andrij Szewczenko i Oleg Błohin. Najbardziej zaciętą wydaje się grupa A, w której znalazły się Niemcy, Turcja, Austria, Belgia, Kazachstan, Azerbejdżan.
Był jednak moment, gdy po Sali Kongresowej przeszedł charakterystyczny dla nieprzewidzianych sytuacji szmerek. Stało się to w momencie, gdy Boniek do grupy, w której znalazł się Azerbejdżan, dolosował Armenię. Zabraniał tego regulamin. UEFA wcześniej podjęła bowiem decyzję, że te dwa kraje, podobnie jak Rosja i Gruzja, ze względów politycznych nie mogą grać przeciwko sobie. Armenia została więc przesunięta do kolejnej grupy. Żartowano, że albo Boniek zawsze musi włożyć kij w mrowisko, albo jednak kulki są podgrzewane.
Szarmach tym razem żadnej wpadki nie zaliczył. W krótkim wystąpieniu wiele ciepłych słów poświęcił rodzinnemu Gdańskowi.
- Śmiałem się z prezydentem miasta Pawłem Abramowiczem, że musiał Andrzej kupę forsy wziąć za taką reklamę - mówił prezes Lato, który nieoczekiwanie zakomunikował, że 8 czerw-ca reprezentacja Polski zagra towarzyski mecz z mistrzami Europy Hiszpanią. - Nie wiedzieliście o tym? No to panowie, interesujemy się trochę, co w trawie piszczy - żartował Lato.
Prezes PZPN nie chciał powiedzieć, czy podczas sobotniej kolacji w auli Politechniki Warszawskiej otrzymał od Platiniego, zgodnie z zasadami dyplomacji, upominek.
- Panie redaktorze, żadnych prezentów nie ma. Podtekstów byście potem szukali. A co do kolacji, to wszyscy byli zadowoleni. Żadnych skandali i kabaretów. No może poza jednym. Do 12 w nocy paparazzi czyhali i węszyli. To dopiero kabaret - mówił prezes PZPN. Wiemy, że Platini dostał na pamiątkę porcelanowe popiersie Fryderyka Chopina.
Dla zagranicznych dziennikarzy losowanie zeszło jednak na %07dalszy plan, gdy w strefie mieszanej pojawił się selekcjoner reprezentacji Anglii Fabio Capello. Na jego wystąpienie czekało dziesiątki reporterów, kamerzyści przepychali się, by zając jak najlepszą pozycję. Dziennikarze z Wysp Brytyjskich przylecieli do Polski specjalnie, by zapytać selekcjonera o seksskandal z udziałem Johna Terry'ego, który miał romans z dziewczyną byłego kolegi Wayne'a Bridge'a.
- Nie, dziś nic na ten temat nie powiem. Proszę pytać tylko o losowanie - odparł Capello.
Później jednak Włoch stwierdził: - Mogę wam powiedzieć tylko tyle, że odbyłem z zawodnikiem rozmowę. Prywatną rozmowę, dlatego nie będę zdradzał, co mu powiedziałem. Przyjdzie na to czas - stwierdził trener Anglików i mimo kolejnych próśb o wypowiedź zniknął w jednej z sal Pałacu Kultury i Nauki.
Hryhorij Surkis, prezes Ukraińskiego Związku Piłki Nożnej, choć dużo w tym było kurtuazji, mówił nawet, że wczorajszy egzamin zdaliśmy na piątkę. Zagraniczni komentatorzy podkreślali, że ceremonia losowania zrobiła na nich pozytywne wrażenie. Choć nie obyło się bez drobnych wpadek.
- Jeśli na tysiąc spraw jedna się nie uda, warto mówić o tych 999 pozytywnych - komentował dyrektor turnieju w Polsce Adam Olkowicz. Nawiązywał do incydentu przed sobotnią konferencją prasową prezydenta UEFA Michela Platiniego. Przed salą, w której Francuz spotkał się z dziennikarzami, mężczyzna z podrobioną przepustką rozdawał ulotki wyrażające sprzeciw wobec ITI. W ten sposób o wojnie kibiców Legii z właścicielem klubu dowiedzieli się zagraniczni korespondenci. Polak szybko został z Pałacu Kultury i Nauki wyprowadzony, a zanim dotarli do niego ochroniarze, oficerowie prasowi UEFA wyrywali dziennikarzom z rąk ulotki. Co ciekawe, wykorzystano na nich logo Euro 2012. Zatrzymano też Węgra, który również posługiwał się fałszywym identyfikatorem. Obu grozi do pięciu lat więzienia.
- Co mi się nie podobało? Pozostawiam dziennikarzom pole do popisu. Mówiłem już, że w krytykowaniu jesteśmy mistrza-mi świata. Bez eliminacji - mówił prezes PZPN Grzegorz Lato.
Czyńmy więc swoją powinność. Rangi uroczystości na pew-no nie podnosiły puste krzesła w Sali Kongresowej, gdzie punktualnie o godz. 12 zaproszonych gości przywitali prowadzący imprezę Piotr Sobczyński i Maria Jerosinina. W transmisji telewizyjnej, która trafiła do ponad stu krajów, efekt nieobsadzonych w połowie miejsc udało się zatuszować. W kuluarach żartowano jednak, że prezes Lato powinien zaprosić całą rodzinę PZPN. Wówczas o pustkach na widowni nie byłoby mowy.
- Ale to nie nasza wina. To UEFA zapraszała gości. My dostaliśmy tylko swoją pulę wejściówek. Europejska federacja zażyczyła sobie, by w uroczystości wzięło udział nie więcej niż tysiąc osób - tłumaczył Lato.
Losowanie przebiegło sprawnie, w rolę "sierotek" - tak mówi się od lat o osobach wyciągających kulki z nazwami drużyn - wcielili się ambasadorzy Euro 2012: Zbigniew Boniek, Andrzej Szarmach, Andrij Szewczenko i Oleg Błohin. Najbardziej zaciętą wydaje się grupa A, w której znalazły się Niemcy, Turcja, Austria, Belgia, Kazachstan, Azerbejdżan.
Był jednak moment, gdy po Sali Kongresowej przeszedł charakterystyczny dla nieprzewidzianych sytuacji szmerek. Stało się to w momencie, gdy Boniek do grupy, w której znalazł się Azerbejdżan, dolosował Armenię. Zabraniał tego regulamin. UEFA wcześniej podjęła bowiem decyzję, że te dwa kraje, podobnie jak Rosja i Gruzja, ze względów politycznych nie mogą grać przeciwko sobie. Armenia została więc przesunięta do kolejnej grupy. Żartowano, że albo Boniek zawsze musi włożyć kij w mrowisko, albo jednak kulki są podgrzewane.
Szarmach tym razem żadnej wpadki nie zaliczył. W krótkim wystąpieniu wiele ciepłych słów poświęcił rodzinnemu Gdańskowi.
- Śmiałem się z prezydentem miasta Pawłem Abramowiczem, że musiał Andrzej kupę forsy wziąć za taką reklamę - mówił prezes Lato, który nieoczekiwanie zakomunikował, że 8 czerw-ca reprezentacja Polski zagra towarzyski mecz z mistrzami Europy Hiszpanią. - Nie wiedzieliście o tym? No to panowie, interesujemy się trochę, co w trawie piszczy - żartował Lato.
Prezes PZPN nie chciał powiedzieć, czy podczas sobotniej kolacji w auli Politechniki Warszawskiej otrzymał od Platiniego, zgodnie z zasadami dyplomacji, upominek.
- Panie redaktorze, żadnych prezentów nie ma. Podtekstów byście potem szukali. A co do kolacji, to wszyscy byli zadowoleni. Żadnych skandali i kabaretów. No może poza jednym. Do 12 w nocy paparazzi czyhali i węszyli. To dopiero kabaret - mówił prezes PZPN. Wiemy, że Platini dostał na pamiątkę porcelanowe popiersie Fryderyka Chopina.
Dla zagranicznych dziennikarzy losowanie zeszło jednak na %07dalszy plan, gdy w strefie mieszanej pojawił się selekcjoner reprezentacji Anglii Fabio Capello. Na jego wystąpienie czekało dziesiątki reporterów, kamerzyści przepychali się, by zając jak najlepszą pozycję. Dziennikarze z Wysp Brytyjskich przylecieli do Polski specjalnie, by zapytać selekcjonera o seksskandal z udziałem Johna Terry'ego, który miał romans z dziewczyną byłego kolegi Wayne'a Bridge'a.
- Nie, dziś nic na ten temat nie powiem. Proszę pytać tylko o losowanie - odparł Capello.
Później jednak Włoch stwierdził: - Mogę wam powiedzieć tylko tyle, że odbyłem z zawodnikiem rozmowę. Prywatną rozmowę, dlatego nie będę zdradzał, co mu powiedziałem. Przyjdzie na to czas - stwierdził trener Anglików i mimo kolejnych próśb o wypowiedź zniknął w jednej z sal Pałacu Kultury i Nauki.
źródło: Polska The Times
| Zaloguj się: |
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania oraz blokowania kont osób łamiących regulamin.
najnowsze








