Ekstraklasa
Wywiady

Powiększ
Wyślij
- ie zapominajmy też o najważniejszym: jakość turnieju należy przede wszystkim od piłkarzy- mówi M. Platini, fot. Paweł Marchewka (Ekstraklasa.net)
Wyślij
- ie zapominajmy też o najważniejszym: jakość turnieju należy przede wszystkim od piłkarzy- mówi M. Platini, fot. Paweł Marchewka (Ekstraklasa.net)Platini: To Polska nie zgłosiła Krakowa
|
|
- To nie UEFA, tylko strona Polska na początku procesu starania się o Euro 2012 zgłosiła cztery miasta i nie było tam Krakowa - mówi w rozmowie Rafałem Romaniukiem - Michelem Platinim, prezydentem UEFA.
Mówił pan, że ceremonią losowania grup Euro 2012 będzie dla Polski pierwszym organizacyjnym testem. Zdaliśmy go?
Tak, jesteśmy zadowoleni. Zaliczyliście dobry start. Cieszymy się, że przygoda pod hasłem Eu-ro 2012 już się rozpoczęła. Wiele razy powtarzałem już, jak ważna to impreza dla obu krajów. To nie tylko turniej sportowy. Trzeba też wziąć pod uwagę geopolitykę i spojrzeć na historię.
Miał dla pana znaczenie fakt, że niedzielne losowanie odbyło się w Pałacu Kultury i Nauki, który jest symbolem komunizmu?
Nie zajmujemy się polityką, jesteśmy piłkarzami. To najlepsze tego typu miejsce w Warszawie. Przyznaję, że miałem pewne wątpliwości, ale szybko się ich pozbyłem.
Jeszcze kilka miesięcy temu mówił pan o sporych niedociągnięciach, głównie Ukraińców. Co jeszcze budzi pana wątpliwości?
Poza tym, że jest zimno, wszystko gra. Nie ukrywamy, że pozostało jeszcze kilka spraw do wyjaśnienia, ale nazwałbym to problemami mniejszej wagi. Przede wszystkim chodzi o kalendarz meczów ćwierćfinałowych. Wciąż nie wiadomo, czy spotkania tej fazy zorganizuje Gdańsk, czy Wrocław. Są pewne trudności z hotelami i lotniskami, ale zdajemy sobie sprawę, że Polska i Ukraina to kraje, które wychodzą z trudności. Na bieżąco wysyłamy ekspertów, którzy monitorują sytuację. I postępy są takie, jakie być powinny. Nie widzę większych problemów. Nie zapominajmy też o najważniejszym: jakość turnieju należy przede wszystkim od piłkarzy.
Czy podział na cztery polskie i cztery ukraińskie miasta jest ostateczny?
Tak zdecydowaliśmy na Maderze, że podział będzie równy i z taką samą liczbą meczów w obu krajach.
Kraków ostatecznie odpadł z rywalizacji o organizację mistrzostw?
Tak, ale Kraków pozostaje miastem rezerwowym. Zresztą to nie UEFA, tylko strona Polska na początku procesu starania się o Euro 2012 zgłosiła cztery miasta i nie było tam Krakowa.
Słyszał pan o problemach Wrocławia z budową stadionu? To miasto może stracić mistrzostwa?
Nie, to nie będzie problem. Najwyżej prace opóźnią się o dwa-trzy miesiące.
Myśli pan, że wybory na Ukrainie mogą wpłynąć na zahamowanie prac w tym kraju związanych z Euro?
Powiem szczerze, że od dwóch lat praca z Ukrainą to dla nas bardzo trudna przygoda. Ale prezes narodowej federacji Hryhorij Surkis nad wszystkim czuwa i wierzę, że dopilnuje organizacji imprezy. Nie jesteśmy ślepi i widzimy, jak na ten kraj wpłynął kryzys gospodarczy. Musimy to także brać pod uwagę. Mam nadzieję, że po wyborach nie będzie żadnych komplikacji politycznych związanych z organizacją mistrzostw.
Myśli pan, że na Euro 2012 uda się wprowadzić dwóch dodatkowych sędziów za bramkami? Ten pomysł był ostatnio testowany w Lidze Europejskiej.
W marcu FIFA sporządzi raport, w którym odniesie się do tego eksperymentu. Moją opinię znacie: albo powinniśmy pomagać sędziom kamerami, albo wprowadzić dodatkowych arbitrów. Zmiany muszą być. Przeprowadzono je w koszykówce, siatkówce. Tylko w piłce nożnej od lat niezmiennie sędziuje trzech arbitrów. Trzeba iść z duchem czasów.
Tak, jesteśmy zadowoleni. Zaliczyliście dobry start. Cieszymy się, że przygoda pod hasłem Eu-ro 2012 już się rozpoczęła. Wiele razy powtarzałem już, jak ważna to impreza dla obu krajów. To nie tylko turniej sportowy. Trzeba też wziąć pod uwagę geopolitykę i spojrzeć na historię.
Miał dla pana znaczenie fakt, że niedzielne losowanie odbyło się w Pałacu Kultury i Nauki, który jest symbolem komunizmu?
Nie zajmujemy się polityką, jesteśmy piłkarzami. To najlepsze tego typu miejsce w Warszawie. Przyznaję, że miałem pewne wątpliwości, ale szybko się ich pozbyłem.
Jeszcze kilka miesięcy temu mówił pan o sporych niedociągnięciach, głównie Ukraińców. Co jeszcze budzi pana wątpliwości?
Poza tym, że jest zimno, wszystko gra. Nie ukrywamy, że pozostało jeszcze kilka spraw do wyjaśnienia, ale nazwałbym to problemami mniejszej wagi. Przede wszystkim chodzi o kalendarz meczów ćwierćfinałowych. Wciąż nie wiadomo, czy spotkania tej fazy zorganizuje Gdańsk, czy Wrocław. Są pewne trudności z hotelami i lotniskami, ale zdajemy sobie sprawę, że Polska i Ukraina to kraje, które wychodzą z trudności. Na bieżąco wysyłamy ekspertów, którzy monitorują sytuację. I postępy są takie, jakie być powinny. Nie widzę większych problemów. Nie zapominajmy też o najważniejszym: jakość turnieju należy przede wszystkim od piłkarzy.
Czy podział na cztery polskie i cztery ukraińskie miasta jest ostateczny?
Tak zdecydowaliśmy na Maderze, że podział będzie równy i z taką samą liczbą meczów w obu krajach.
Kraków ostatecznie odpadł z rywalizacji o organizację mistrzostw?
Tak, ale Kraków pozostaje miastem rezerwowym. Zresztą to nie UEFA, tylko strona Polska na początku procesu starania się o Euro 2012 zgłosiła cztery miasta i nie było tam Krakowa.
Słyszał pan o problemach Wrocławia z budową stadionu? To miasto może stracić mistrzostwa?
Nie, to nie będzie problem. Najwyżej prace opóźnią się o dwa-trzy miesiące.
Myśli pan, że wybory na Ukrainie mogą wpłynąć na zahamowanie prac w tym kraju związanych z Euro?
Powiem szczerze, że od dwóch lat praca z Ukrainą to dla nas bardzo trudna przygoda. Ale prezes narodowej federacji Hryhorij Surkis nad wszystkim czuwa i wierzę, że dopilnuje organizacji imprezy. Nie jesteśmy ślepi i widzimy, jak na ten kraj wpłynął kryzys gospodarczy. Musimy to także brać pod uwagę. Mam nadzieję, że po wyborach nie będzie żadnych komplikacji politycznych związanych z organizacją mistrzostw.
Myśli pan, że na Euro 2012 uda się wprowadzić dwóch dodatkowych sędziów za bramkami? Ten pomysł był ostatnio testowany w Lidze Europejskiej.
W marcu FIFA sporządzi raport, w którym odniesie się do tego eksperymentu. Moją opinię znacie: albo powinniśmy pomagać sędziom kamerami, albo wprowadzić dodatkowych arbitrów. Zmiany muszą być. Przeprowadzono je w koszykówce, siatkówce. Tylko w piłce nożnej od lat niezmiennie sędziuje trzech arbitrów. Trzeba iść z duchem czasów.
Ľródło: Polska The Times
| Zaloguj się: | lub używając konta w Facebook.com |
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania oraz blokowania kont osób łamiących regulamin.
najnowsze



