Ekstraklasa
Wydarzenia

Cueto nie pojechał na zgrupowanie, może już żegnać się z Lechem..., fot. Grzegorz Dembiński/Polskapresse
Cueto nie pojechał na obóz!
|
|
Dziś piłkarze Lecha wylecieli z Berlina na drugie zgrupowanie. Do 18 lutego będą trenować i grać mecze kontrolne w tureckim Belek. Z kadry Kolejorza na ten wyjazd skreślony został Anderson Cueto. A to oznacza, że 20-letni Peruwiańczyk wiosną w pierwszym zespole sobie nie pogra...
Decyzja trenera Jacka Zielińskiego, który postanowił pozostawić Cueto w Poznaniu to niespodzianka, choć wiadomo było, że Peruwiańczyk nigdy nie należał do jego ulubieńców. Andreson już latem karnie odesłany został do zespołu "Młodej Ekstraklasy". Wrócił z "zesłania" przed meczem z Arką w Gdyni i gdy dostał kolejną szansę zaprezentował się zupełnie przyzwoicie.
- Dał też dobrą zmianę w Gdyni i byłaby ona jeszcze lepsza, gdyby w końcówce był bardziej przytomny. Mogę tylko potwierdzić, że od dłuższego czasu daje wyraźne sygnały, że chce wejść do pierwszego składu i to dostrzegam - mówił wtedy trener Zieliński.
Cueto od tego czasu zaliczył kilkuminutowe epizody w paru meczach. W końcówce rundy zaproponowano mu, by wraz z Harisem Handzicem pojechał na testy do Hansy Rostok. Do Niemiec wybrał się jednak tylko Bośniak. Natomiast Peruwiańczyk stwierdził, że nie jest zainteresowany występami w 2. Bundeslidze, a poznański klimat dużo bardziej mu odpowiada.
Trener Zieliński nie potrafił z nim jednak znaleźć wspólnego języka. Szkoleniowca drażniło przede wszystkim to, że Cueto nie chce uczyć się języka polskiego i przez to ma problemy z porozumieniem się z nim oraz kolegami na boisku i w szatni. Zapowiedział nawet, że zimą Peruwiańczyk będzie musiał poszukać sobie nowego klubu, ale poważna kontuzja Jakuba Wilka spowodowała, że ostatecznie Anderson dostał jeszcze jedną szansę w Lechu i pojechał z drużyną na pierwsze zgrupowanie do Hiszpanii.
- Znów jej nie wykorzystał - mówi dyrektor sportowy Marek Pogorzelczyk. - Ma luzackie podejście do swoich obowiązków. To jest dla wszystkich piłkarzy okres ciężkiej pracy, a Cueto po raz kolejny pokazał, że nie chce mu się podnosić swoich umiejętności. Trzeba sobie zasłużyć na to, by być w pierwszym zespole. On na to nie zasługuje. Dlatego jego miejsce zajął Jarosław Ratajczak. To młody, ambitny i zdolny chłopak. Wolimi stawiać na takich piłkarzy - dodaje Pogorzelczyk.
Lech wyjeżdża do Turcji tylko z dwoma bramkarzami, ale brak młodego Gerarda Bieszczada, który na pierwszym obozie w La Mandze zastąpił kontuzjowanego do końca sezonu Grzegorza Kasprzika nie ma żadnych negatywnych podtekstów.
- Bieszczad będzie trenował z pierwszą drużyną, a to oznacza, że musi przenieść się z Wronek do Poznania i zmienić szkołę, bo dojazdy byłyby dla niego zbyt uciążliwe - mówi Pogorzelczyk. - W Turcji rozegramy tylko trzy sparingi, więc miałby małą szansę gry, bo w dobrej formie w inauguracyjnym meczu z Polonią muszą być przede wszystkim Burić i Kotorowski - kończy Pogorzelczyk.
- Dał też dobrą zmianę w Gdyni i byłaby ona jeszcze lepsza, gdyby w końcówce był bardziej przytomny. Mogę tylko potwierdzić, że od dłuższego czasu daje wyraźne sygnały, że chce wejść do pierwszego składu i to dostrzegam - mówił wtedy trener Zieliński.
Cueto od tego czasu zaliczył kilkuminutowe epizody w paru meczach. W końcówce rundy zaproponowano mu, by wraz z Harisem Handzicem pojechał na testy do Hansy Rostok. Do Niemiec wybrał się jednak tylko Bośniak. Natomiast Peruwiańczyk stwierdził, że nie jest zainteresowany występami w 2. Bundeslidze, a poznański klimat dużo bardziej mu odpowiada.
Trener Zieliński nie potrafił z nim jednak znaleźć wspólnego języka. Szkoleniowca drażniło przede wszystkim to, że Cueto nie chce uczyć się języka polskiego i przez to ma problemy z porozumieniem się z nim oraz kolegami na boisku i w szatni. Zapowiedział nawet, że zimą Peruwiańczyk będzie musiał poszukać sobie nowego klubu, ale poważna kontuzja Jakuba Wilka spowodowała, że ostatecznie Anderson dostał jeszcze jedną szansę w Lechu i pojechał z drużyną na pierwsze zgrupowanie do Hiszpanii.
- Znów jej nie wykorzystał - mówi dyrektor sportowy Marek Pogorzelczyk. - Ma luzackie podejście do swoich obowiązków. To jest dla wszystkich piłkarzy okres ciężkiej pracy, a Cueto po raz kolejny pokazał, że nie chce mu się podnosić swoich umiejętności. Trzeba sobie zasłużyć na to, by być w pierwszym zespole. On na to nie zasługuje. Dlatego jego miejsce zajął Jarosław Ratajczak. To młody, ambitny i zdolny chłopak. Wolimi stawiać na takich piłkarzy - dodaje Pogorzelczyk.
Lech wyjeżdża do Turcji tylko z dwoma bramkarzami, ale brak młodego Gerarda Bieszczada, który na pierwszym obozie w La Mandze zastąpił kontuzjowanego do końca sezonu Grzegorza Kasprzika nie ma żadnych negatywnych podtekstów.
- Bieszczad będzie trenował z pierwszą drużyną, a to oznacza, że musi przenieść się z Wronek do Poznania i zmienić szkołę, bo dojazdy byłyby dla niego zbyt uciążliwe - mówi Pogorzelczyk. - W Turcji rozegramy tylko trzy sparingi, więc miałby małą szansę gry, bo w dobrej formie w inauguracyjnym meczu z Polonią muszą być przede wszystkim Burić i Kotorowski - kończy Pogorzelczyk.
źródło: Głos Wielkopolski
| Zaloguj się: |
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania oraz blokowania kont osób łamiących regulamin.
najnowsze








