Ekstraklasa
Wiadomosci
Rozczarowanie "Żurawia"
Poniedziałek, 30 sierpnia, 10:17
W pomeczowym wywiadzie udzielonym reporterom "Dziennika Polskiego", kapitam Białej Gwiazdy przyznał, iż był rozczarowany postawą Wisły Płock. Jedna z najmocniejszych drużyn w poprzednim sezonie, od 30' meczu w Krakowie walczyła od jak najmiejszy wymiar kary.- Czy przypomnieli się Panu "Czterej pancerni i pies"? Rudy 102... - badaliśmy skojarzeniową czujność Macieja Żurawskiego.
- Słucham? A, moja sto druga bramka w lidze... Nie liczę tych bramek, chociaż do setki liczyłem.
- Poszło Wam lekko, łatwo i przyjemnie.
- Spodziewałem się więcej po rywalach, zwłaszcza pamiętając wiosenny mecz w Płocku. Na naszym tle płocczanie wypadli jednak słabo.
- Bo Ireneusz Jeleń stracił gdzieś dobrą dyspozycję strzelecką.
- Ma dołek formy. W zeszłym sezonie strzelił trzy czwarte bramek dla Płocka. A teraz... Też jestem napastnikiem i próbuję zrozumieć jego trudną sytuację. Współczuć mu jednak? Nie współczuję, bo nie jest graczem Wisły Kraków.
- Kontrowersyjne sytuacje z Pańskim udziałem?
- W pierwszej połowie lekko zahaczył mnie bramkarz Wisły, straciłem równowagę i gola nie było. Nie jestem pewien, jak ocenić tę sytuację. W drugiej połowie był ewidentny rzut karny po faulu obrońcy na mnie, ale sędzia go nie podyktował. Później też byłem faulowany, lecz sędzia prawidłowo uznał, że stało się to przed polem karnym.
- A czy bramkę strzelił Pan prawidłowo? Nie było minimalnego spalonego?
- Nie patrzę, robię to instynktownie. To są ułamki sekund, staram się po prostu wybiec w tempo do podania. Chyba nie było spalonego, bo nic nie mówił mi Mirek Szymkowiak, który oglądał mecz i powtórki akcji w telewizji.
- Czy nie zaczyna ciążyć Wam to, że w polskiej lidze strzelacie przez 35 minut 4 gole i potem nie jesteście gotowi na takie konfrontacje, jak z Realem?
- Jeśli nawet, to co możemy zrobić? Nie ma czasu na sparingi z dobrymi rywalami, bo jest liga, puchary, reprezentacja. Ale rzeczywiście, trochę zbyt łatwo przychodzą nam zwycięstwa w lidze.
- Jak, będąc kapitanem drużyny, odbiera Pan wielce prawdopodobny transfer Kalu Uche do Bordeaux?
- Dla mnie ta sytuacja jest dziwna. Kalu wrócił do Wisły, powiedział parę słów, między innymi, że znów bardzo chce w niej grać i w ogóle, w ogóle, w ogóle... Właściwie to za wiele nie pograł, bo borykał się z problemami zdrowotnymi. Teraz, ledwie odpadliśmy z Ligi Mistrzów, a wydaje się przesądzone, że on będzie grał w Bordeaux. (Tu nastąpiła chwila pauzy). Szczerze, to ja też miałem propozycję. Z Majorki (Realu Mallorca), w przeddzień rewanżu z Realem. Byłem bardzo zainteresowany. Nigdy nie ukrywałem, że liga hiszpańska jest dla mnie wyzwaniem i grać z Realem, Barceloną czy Valencią byłoby dla mnie wielką sprawą. Jednak z tego, co wiem, to padły takie kwoty (ze strony Wisły), że transfer jest praktycznie niemożliwy do zrealizowania.
- Może zimą uda się Panu odejść?
- Też tak wcześniej myślałem, ale czasem oferty pojawiają się znienacka. Tak było z Mallorcą. Nigdy nie powiem, iż jestem zażenowany czy obrażony. Może powinienem jednak zmienić swoje podejście i uprzeć się, że chcę odejść?
- A może wystarczy strzelić kilka goli w Pucharze UEFA? Wtedy takie kluby jak Mallorca będą gotowe wziąć Pana za każdą cenę.
- Myślę, że wtedy cena za mnie mogłaby być jeszcze wyższa.
Autor: m*algosia, zródło: Dziennik Polski, odsłon: 379
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
