Ekstraklasa
Wydarzenia

Powiększ
Wyślij
Marcin Kaczmarek był jednym z bohaterów spotkania, fot. Piotr Jarmulowicz (Ekstraklasa.net)
Wyślij
Marcin Kaczmarek był jednym z bohaterów spotkania, fot. Piotr Jarmulowicz (Ekstraklasa.net)Lechia wygrywa, a Śląsk ma problem
| Paweł Marchewka |
|
W przeciągu jednego tygodnia Śląsk przegrywa u siebie drugie spotkanie z rzędu - taka sytuacja miała ostatnio miejsce dwa lata temu! - Jestem dumny z moich chłopaków - mówił trener Lechii, Tomasz Kafarski.
Śląsk atakuje, Lechia strzela bramki
Od mocnego uderzenia rozpoczął się we Wrocławiu mecz przyjaźni. Już w 6 minucie znakomitą akcję lewą stroną boiska przeprowadził Piotr Ćwielong. Po minięciu dwóch obrońców gości zagrał do Vuka Sotirovica. Ten dostrzegł jeszcze lepiej ustawionego Łukasza Madeja, który nie dał szans Pawłowi Kapsie.
Kilka minut później znakomita sytuację miał Sotirovic, jednak w sytuacji sam na sam lepszy okazał się bramkarz Lechii. W przeciągu całego spotkania Serb aż trzykrotnie marnował tak zwane „setki”.
Skuteczności nie zabrakło za to gdańszczanom, którzy najpierw w 11 minucie, za sprawą Ivansa Lukjanovsa wyrównali, a następnie w 74 minucie wyszli na prowadzenie, po skutecznie wykonanym rzucie karnym przez Huberta Wołąkiewicza.
Jarząbek
Arbiter tego spotkania był jednocześnie jego głównym aktorem. Od początku raził niepewnością w swoich decyzjach, czego kulminację oglądaliśmy w 74 minucie. Prostopadłe podanie do Tomasza Dawidowskiego, który był na co najmniej półmetrowym spalonym. Chorągiewka sędziego liniowego pozostawała nieruchoma, a gwizdek głównego milczał. Dawidowski wbiegł w pole karne, gdzie się przewrócił. Faulowany przez Mariusza Pawelca był przed linią 16 metra. Tym razem sędzia zareagował, dyktując rzut karny dla Lechii. Błąd sędziego ewidentny, ale niestety nie ostatni. W końcówce meczu miało miejsce ogromne zamieszanie w polu karnym gości. Piłka dogrywana z prawej strony została wybita na rzut rożny przez obrońcę Lechii... ręką. Gwizdek arbitra znowu milczał.
Mimo tych pomyłek Lechia jak najbardziej zasłużyła na zwycięstwo, będąc drużyną lepszą od Śląska.
Po meczu powiedzieli:
Tomasz Kafarski (trener Lechii Gdańsk) - Jestem dumny z moich chłopaków. To zwycięstwo kosztowało nas wiele sił i zdrowia. Zagraliśmy dzisiaj dobre spotkanie w bardzo ważnym dla układu tabeli meczu, z silnym i rozdrażnionym porażką w poprzednim spotkaniu Śląskiem. Z przebiegu meczu byliśmy o bramkę lepsi. Udało nam się dobrze zareagować po szybko straconym golu. Szybko wyrównaliśmy wynik i zostaliśmy w grze.
Ryszard Tarasiewicz (trener Śląska Wrocław) - Nie mogę przyznać racji trenerowi Kafarskiemu, że Lechia zasłużyła dziś na wygraną. Zagraliśmy na tyle, na ile mogliśmy. Mieliśmy więcej sytuacji bramkowych od przeciwnika. Problem jest w tym, że ich nie wykorzystaliśmy. Graliśmy lepiej niż z Jagiellonią. Można uderzyć pięścią w stół, jeśli zawodnicy przechodzą obok gry. Ale dziś dali z siebie wszystko. Druga bramka dla Lechii padła ze spalonego, z tego wzięła się dalsza część akcji, która zakończyła się rzutem karnym dla gdańszczan i żółtą kartką dla Pawelca. Nie interesuje mnie co się dzieje na dole, czy na górze tabeli. My mamy 24 punkty i musimy grać o zwycięstwo w kolejnych spotkaniach. Co do arbitra to będą chciał, jeśli zgodzi się na to klub, wystąpić z oficjalnym pismem, żeby ten Pan więcej nam nie sędziował.
Łukasz Madej (piłkarz Śląska Wrocław) - Cieszę się z bramki, bo teraz zeszło ze mnie ciśnienie. Mogłem mieć dzisiaj też dwie asysty, ale niestety się nie udało. Szkoda. Cała drużyna wygrywa, ale też cała drużyna przegrywa i musimy pomyśleć jak zaradzić temu co się stało.
Vuk Sotirovic (piłkarz Śląska Wrocław) - Lechia nas niczym nie zaskoczyła. Graliśmy dobrze, ale czasami tak jest, że popełni się dwa błędny i to zaważy na wyniku spotkania. Tak było dzisiaj. Jednak to nie obrona zawiniła, ale atak. Sam miałem kilka okazji, ale je zmarnowałem. Gdybym strzelił mecz na pewno ułożyłby się inaczej. Brakowało nam po prostu szczęścia. Musimy teraz szukać punktów na wyjeździe. Dół tabeli nas dogania i teraz musimy pokazać charakter i wygrać w Warszawie.
Marcin Kaczmarek (piłkarz Lechii Gdańsk) - Najważniejsze dzisiaj było to, że po stracie bramki nie oddaliśmy pola rywali i sami zdobyliśmy szybko bramek na 1:1. Graliśmy konsekwentnie i agresywnie w obronie, dlatego zwycięstwo nasze jest zasłużone. Faktycznie zagrałem dzisiaj dobry mecz, ale zwycięstwo jest zasługą całego naszego zespołu.
Łukasz Surma (piłkarz Lechii Gdańsk) - Cały ostatni tydzień ciężko pracowaliśmy nad odpowiednim mentalnym podejściem do tego spotkania. Śląsk nam szybko strzelił gola i od razu miał drugą sytuację. My jednak mentalnie wierzyliśmy, że możemy wygrać to spotkanie. To był mecz przyjaźni, ale tylko na trybunach. Na boisku twardo walczyliśmy o punkty, co się nam opłaciło.
Paweł Kapsa (piłkarz Lechii Gdańsk) - Nie czuje się bohaterem. Cała drużyna pokazała, że ma charakter. W tym sezonie na wyjazdach gramy lepiej na wyjeździe niż u siebie. Teoretycznie jest szansa na 4 miejsce, ale trochę za dużo punktów potraciliśmy we wcześniejszych spotkaniach. Fajnie się dzisiaj grało, w takiej wyjątkowej atmosferze. Warto na takie mecze chodzić.
Od mocnego uderzenia rozpoczął się we Wrocławiu mecz przyjaźni. Już w 6 minucie znakomitą akcję lewą stroną boiska przeprowadził Piotr Ćwielong. Po minięciu dwóch obrońców gości zagrał do Vuka Sotirovica. Ten dostrzegł jeszcze lepiej ustawionego Łukasza Madeja, który nie dał szans Pawłowi Kapsie.
Kilka minut później znakomita sytuację miał Sotirovic, jednak w sytuacji sam na sam lepszy okazał się bramkarz Lechii. W przeciągu całego spotkania Serb aż trzykrotnie marnował tak zwane „setki”.
Skuteczności nie zabrakło za to gdańszczanom, którzy najpierw w 11 minucie, za sprawą Ivansa Lukjanovsa wyrównali, a następnie w 74 minucie wyszli na prowadzenie, po skutecznie wykonanym rzucie karnym przez Huberta Wołąkiewicza.
Jarząbek
Arbiter tego spotkania był jednocześnie jego głównym aktorem. Od początku raził niepewnością w swoich decyzjach, czego kulminację oglądaliśmy w 74 minucie. Prostopadłe podanie do Tomasza Dawidowskiego, który był na co najmniej półmetrowym spalonym. Chorągiewka sędziego liniowego pozostawała nieruchoma, a gwizdek głównego milczał. Dawidowski wbiegł w pole karne, gdzie się przewrócił. Faulowany przez Mariusza Pawelca był przed linią 16 metra. Tym razem sędzia zareagował, dyktując rzut karny dla Lechii. Błąd sędziego ewidentny, ale niestety nie ostatni. W końcówce meczu miało miejsce ogromne zamieszanie w polu karnym gości. Piłka dogrywana z prawej strony została wybita na rzut rożny przez obrońcę Lechii... ręką. Gwizdek arbitra znowu milczał.
Mimo tych pomyłek Lechia jak najbardziej zasłużyła na zwycięstwo, będąc drużyną lepszą od Śląska.
Po meczu powiedzieli:
Tomasz Kafarski (trener Lechii Gdańsk) - Jestem dumny z moich chłopaków. To zwycięstwo kosztowało nas wiele sił i zdrowia. Zagraliśmy dzisiaj dobre spotkanie w bardzo ważnym dla układu tabeli meczu, z silnym i rozdrażnionym porażką w poprzednim spotkaniu Śląskiem. Z przebiegu meczu byliśmy o bramkę lepsi. Udało nam się dobrze zareagować po szybko straconym golu. Szybko wyrównaliśmy wynik i zostaliśmy w grze.
Ryszard Tarasiewicz (trener Śląska Wrocław) - Nie mogę przyznać racji trenerowi Kafarskiemu, że Lechia zasłużyła dziś na wygraną. Zagraliśmy na tyle, na ile mogliśmy. Mieliśmy więcej sytuacji bramkowych od przeciwnika. Problem jest w tym, że ich nie wykorzystaliśmy. Graliśmy lepiej niż z Jagiellonią. Można uderzyć pięścią w stół, jeśli zawodnicy przechodzą obok gry. Ale dziś dali z siebie wszystko. Druga bramka dla Lechii padła ze spalonego, z tego wzięła się dalsza część akcji, która zakończyła się rzutem karnym dla gdańszczan i żółtą kartką dla Pawelca. Nie interesuje mnie co się dzieje na dole, czy na górze tabeli. My mamy 24 punkty i musimy grać o zwycięstwo w kolejnych spotkaniach. Co do arbitra to będą chciał, jeśli zgodzi się na to klub, wystąpić z oficjalnym pismem, żeby ten Pan więcej nam nie sędziował.
Łukasz Madej (piłkarz Śląska Wrocław) - Cieszę się z bramki, bo teraz zeszło ze mnie ciśnienie. Mogłem mieć dzisiaj też dwie asysty, ale niestety się nie udało. Szkoda. Cała drużyna wygrywa, ale też cała drużyna przegrywa i musimy pomyśleć jak zaradzić temu co się stało.
Vuk Sotirovic (piłkarz Śląska Wrocław) - Lechia nas niczym nie zaskoczyła. Graliśmy dobrze, ale czasami tak jest, że popełni się dwa błędny i to zaważy na wyniku spotkania. Tak było dzisiaj. Jednak to nie obrona zawiniła, ale atak. Sam miałem kilka okazji, ale je zmarnowałem. Gdybym strzelił mecz na pewno ułożyłby się inaczej. Brakowało nam po prostu szczęścia. Musimy teraz szukać punktów na wyjeździe. Dół tabeli nas dogania i teraz musimy pokazać charakter i wygrać w Warszawie.
Marcin Kaczmarek (piłkarz Lechii Gdańsk) - Najważniejsze dzisiaj było to, że po stracie bramki nie oddaliśmy pola rywali i sami zdobyliśmy szybko bramek na 1:1. Graliśmy konsekwentnie i agresywnie w obronie, dlatego zwycięstwo nasze jest zasłużone. Faktycznie zagrałem dzisiaj dobry mecz, ale zwycięstwo jest zasługą całego naszego zespołu.
Łukasz Surma (piłkarz Lechii Gdańsk) - Cały ostatni tydzień ciężko pracowaliśmy nad odpowiednim mentalnym podejściem do tego spotkania. Śląsk nam szybko strzelił gola i od razu miał drugą sytuację. My jednak mentalnie wierzyliśmy, że możemy wygrać to spotkanie. To był mecz przyjaźni, ale tylko na trybunach. Na boisku twardo walczyliśmy o punkty, co się nam opłaciło.
Paweł Kapsa (piłkarz Lechii Gdańsk) - Nie czuje się bohaterem. Cała drużyna pokazała, że ma charakter. W tym sezonie na wyjazdach gramy lepiej na wyjeździe niż u siebie. Teoretycznie jest szansa na 4 miejsce, ale trochę za dużo punktów potraciliśmy we wcześniejszych spotkaniach. Fajnie się dzisiaj grało, w takiej wyjątkowej atmosferze. Warto na takie mecze chodzić.
| Zaloguj się: |
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania oraz blokowania kont osób łamiących regulamin.
najnowsze







