Ekstraklasa
Wiadomosci
Zabawa w Boga
Poniedziałek, 30 sierpnia, 20:42
Spotkanie pomiędzy warszawską Legią, a Cracovią obejrzało ok. 9 tys. stołecznych kibiców. Na stadionie zabrakło sympatyków z Krakowa, i to nie dlatego, że nie przyjechali do stolicy. Otóż nie zostali wpuszczeni na stadion! Dlaczego? Dlatego, że włodarze klubu wespół z PZPN i policją zapragnęli pobawić się w Boga.Pokazali, że niemożliwe jest niczym, pokazali, że w naszym kraju zrobić można niemalże wszystko. Już od samego początku nic nie wyglądało tak, jak miało prawo normalnie wyglądać. I tak: żenująco przedstawiało się samo wpuszczanie krakowian na stadion, a to dlatego, że akcja ta(godna zresztą XXI wieku) przebiegała w ślimaczym przez duże ,,Ś” tempie. Wprowadzenie 30 ludzi na obiekt przy Łazienkowskiej zajęło porządkowym niemalże tyleż samo minut! Wreszcie, nic nie robiąc sobie z zaistniałej sytuacji zdecydowano się zaprzestać wpuszczenia gości na stadion.
Jak poinformował Jacek Bednarz, rzecznik prasowy stołecznego klubu stało się tak dlatego, iż kibice z Krakowa odmówili pokazania dokumentów tożsamości. A to z kolei jest efektem rzekomego uszkodzenia kart chipowych wyrobionych przez krakowian specjalnie na mecze wyjazdowe. Inną wersję okazali przedstawiciele Stowarzyszenia Sympatyków KS Cracovia, według których kibice gości wyszli ze stadionu, gdyż chcieli tym samym zaprotestować przeciwko tak żałośnie wolnym wprowadzaniu ich na stadion. Zdenerwowania nie kryli również sympatycy Legii, którzy mimo nie najlepszych stosunków z kibicami z Krakowa, solidaryzowali się z nimi pod każdym względem. Raz po raz z ich gardeł wypływały pieśni pod adresem policji, tudzież PZPN-u, pieśni niecenzuralne, ale w pełni uzasadnione.
Stołeczny klub już raz naraził się swym fanom, gdy drastycznie podwyższył ceny biletów na mecze ich pupili. Teraz ponownie, bez żadnej troski o dobro kibica odwołano się do środków, które śmiało można nazwać milicyjnymi. Wespół z policją dokonali rozboju w biały dzień na oczach dziewięciu tysięcy ludzi na stadionie i setek tysięcy przed telewizorami. Bo przecież nie trudno było się domyślić, że coś jest nie tak, gdy trybuna dla gości świeciła pustkami, gdy szalikowcy (i nie tylko) Legii skandowali w niebogłosy: ,,Zostaw kibica...”, czy też ,,Wpuście Cracovię”, gdy wreszcie setki głów na obiekcie nagle zapomniało o tym, że na murawie toczony jest pojedynek, a skierowały się w stronę miejsca skandalu.
Jak opisują całe wydarzenie na klubowym forum Cracovii ci, którzy znaleźli się w tym ,,bagnie” prowokacje policji następowały już po przywitaniu Warszawy. Wkrótce potem ludzie spod numeru 997 użyli pał i gazów łzawiących, by przeciwstawić się zdenerwowanym całym zajściem kibicom.
A ja się pytam, w jakim celu?! Czy to nie oni sami – policja, PZPN, warszawski klub są winni? Dlaczego tak bardzo zależało im na tym, by kibice Cracovii nie mogli obejrzeć spokojnie spotkania z perspektywy trybun? Może i mają opinię jednych z najgorszych w Polsce, ale przecież z każdym meczem widać znaczącą poprawę. Bo jakże może być inaczej skoro sami piłkarze z Bojarskim, Węgrzynem i Drumlakiem na czele nie znają słów, by opisać, jak są z nich dumni. Czy wcześniej wymienieni nie potrafili tego uszanować? Rozumiem, że grupa ITI woli, by kosztem zwykłych śmiertelników promować swoją ,,wielką” markę, woli, by kosztem swoich własnych kibiców napełniać ogromne, niczym czapki niewidki skarbce, wreszcie woli, by policją, niczym pionkiem w swych rękach straszyć i narażać na niebezpieczeństwo ludzi, którzy z odległego Krakowa przyjechali obejrzeć owe interesujące spotkanie!
Czy są z siebie zadowoleni? Czy to już koniec ich wybryków? A może to dopiero początek? Może za niedługo zaprzestaną wpuszczać na Łazienkowską swoich własnych kibiców? Ciekawe tylko, wracając do krakowskich sympatyków, kto zrekompensuje ich straty? Kto przyzna się do popełnionego błędu i pokryje koszty przejazdu, koszty wejściówki, a przede wszystkim koszty upokorzenia niemalże 450 osób?! Klub? PZPN? A może policja?
A propos policji: mundurowi chyba za wszelką cenę dążą do tego, by opinia publiczna miała o nich i o ich postępowaniu, jak ,,najlepsze” mniemanie. Wystarczy przypomnieć, z jakiej to amunicji strzelali w czasie tegorocznych juwenaliów w Łodzi śmiertelnie raniąc dwoje niewinnych ludzi, albo, gdy samochód z dwoma nastolatkami wzięli za pojazd bandytów i bezpardonowo przedziurawili go, jak przysłowiowe sito jednocześnie zabijając jednego młodzieńca. I choć zapewniano, że policja będzie robić wszystko, by odzyskać zaufanie obywateli, to z pewnością ,,historie” takie, jak ta przy Łazienkowskiej nie pomogą jej w tym. Nie pomogą również PZPN-owi, a tym bardziej samemu stołecznemu klubowi.
To właśnie cała nasza polska rzeczywistość, z którą, bądź, co bądź, należałoby się zadomowić. Bo jaką mamy pewność, że takie same incydenty nie wydarzą się na innych spotkaniach? Aż boję się myśleć, co może się stać, gdy taka sytuacja powtórzy się, dajmy na to 2 października – w czasie derbowego pojedynku Cracovii i Wisły? Przecież wtedy może dojść do prawdziwej wojny, wojny, której nawet policja z pomocą Bóg wie kogo nie powstrzyma. Czemu tak ma być? Najdobitniejszej odpowiedzi pasowałoby poszukać w tytułowych słowach piosenki świętej pamięci Czesława Niemena ,,Dziwny jest ten świat...”. I oby słowo ,,dziwny” nie znaczyło ,,zły”, a wręcz przeciwnie...
Dariusz Guzik
Źródło: Teraz Pasy, dodał: Projo, odsłon: 450
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.