Ekstraklasa
Wiadomosci
Dlaczego Cracovia wciąż przegrywa
Poniedziałek, 30 sierpnia, 21:04
Mimo trzech kolejnych porażek trener Wojciech Stawowy nie traci pracy. - Nie wyrzucę trenera, bo taka decyzja byłaby kiczowata - powiedział nam prezes Cracovii Janusz Filipiak.Cracovia przegrała z Górnikiem Łęczna (1:3), Odrą Wodzisław (2:3), Legią Warszawa (1:2). W trzech meczach straciła osiem bramek. Kibice są zniecierpliwieni, ale murem - przynajmniej na razie - stoją za trenerem. Porażki tłumaczą brakiem ogrania i cwaniactwa ekstraklasowego.
- Nie ma kryzysu, jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu i gramy nieźle - przekonuje Stawowy. Dlaczego w takim razie Cracovia przegrywa? - Dla większości zawodników pierwsza liga to przeżycie, stres i odpowiedzialność. Z tego biorą się błędy - odpowiada trener.
Błędy w obronie
Chyba nie tylko o stres chodzi. Drużyna popełnia ciągle niemal takie same błędy. Jeśli w dwóch pierwszych meczach jeszcze można to było zrzucić na karb niedoświadczenia, to w czwartym taka postawa już denerwuje. Jeśli zaś będzie się to ciągnęło nadal, w pewnym momencie i kibice stracą cierpliwość. Dwaj zagorzali fani Cracovii Leszek Mazan i Wojciech Marchewczyk winę za porażki zrzucają na linię obrony.
- Marek Baster już w drugiej lidze lepiej sprawdzał się jako pomocnik. Z całym szacunkiem, ale czy Kazek Węgrzyn nie zaczyna powoli odstawać od zespołu? - zastanawia się Mazan. Uważa, że 37-letni stoper jest za wolny. - Czy wciąż obrońcy muszą być ci sami? - pyta Mazan. Do Cracovii przyszli przed sezonem doświadczeni Witold Wawrzyczek i Jacek Wiśniewski, ale nadal grzeją ławę.
- Większość zawodników jest mentalnie w trzeciej lidze, są frajersko ogrywani przez starych repów - replikuje Marchewczyk.
Co należy zmienić?
- Radwański i Baster to konusy, trzeba spróbować Wiśniewskiego i Wawrzyczka - dodaje Marchewczyk.
Na grę czekają też najnowsze nabytki - pomocnicy Marek Citko i Piotr Świerczewski. - Wprowadzenia Świerczewskiego do zespołu trochę się boję, ale dla Citki mam duży szacunek i wiążę z nim nadzieję. Może trzeba dać szansę Cabajowi, choć o Olszewskim złego słowa nie powiem, bo to mój krajan - mówi Mazan.
Trener Stawowy nie chce mówić o roszadach personalnych. Wskazuje na potrzebę spokoju i konsekwencji w budowaniu zespołu. - Jeżeli ktoś przekreśla tę drużynę, robi poważny błąd - mówi Stawowy. Jest przekonany, że Cracovia, choć jest beniaminkiem, bez trudu utrzyma się w ekstraklasie. - Wiem, że zawodzę kibiców. Poczekajcie cierpliwie i nie denerwujcie się - apeluje do kibiców. Na surową, ostrą i nieprzebierającą w słowach krytykę Stawowy, jak sam podkreśla, jest uodporniony jak Eskimos na przeziębienie. - Wiem jednak, że i Eskimos czasami się przeziębi - dodaje. Nie jest wcale pewny, czy za niespełna dwa tygodnie poprowadzi swój zespół przeciw Górnikowi Zabrze.
Raporty - nowy obyczaj
Prezes Filipiak nie chce wskazywać błędów ("to nie moje zadanie"), ale oczekuje od trenera pisemnego raportu po każdym meczu. Raport w postaci notatki służbowej ma zawierać postulaty, co należy zmienić w składzie, metodach pracy i taktyce. - Chcę działać profesjonalnie, choć niektórzy z tego szydzą. Przy pisaniu trzeba więcej pomyśleć - uzasadnia Filipiak. - Metoda pisemnych raportów jest codziennością w ComArchu [którego jest właścicielem - przyp. red.]. W Cracovii, która też jest firmą, będzie nowym obyczajem - dodaje.
W środę "Pasy" miały jechać na tygodniowe zgrupowanie do Brennej. Jeszcze wczoraj był o tym przekonany trener Stawowy. Innego zdania jest prezes Filipiak, który chce, by zespół trenował w Krakowie. Wszystko wskazuje na to, że sparingi z Odrą Wodzisław (piątek) i GKS Katowice (niedziela) dojdą do skutku.
Dar od losu
Cracovia, jak zresztą wszystkie pierwszoligowe drużyny, ma w tym sezonie wyjątkowego farta - z ligi spadnie tylko jeden zespół, a drugi będzie walczył o pozostanie w barażach. Tego dawno nie było i pewnie długo nie będzie. Ligowym outsiderem już jest GKS Katowice, który w czterech meczach zdobył dwie bramki i ma zero punktów na koncie. "Pasy" powinny się więc w I lidze utrzymać, ale to wcale nie znaczy, że na swoim stanowisku utrzyma się do końca sezonu trener, a piłkarze - wciąż ci sami - będą mieli pewne miejsce w składzie. Tworzą z młodym trenerem zgrany zespół, bardzo go bronią, ale przecież tylko wyniki mogą im wszystkim uratować posady.
źródło: Gazeta w Krakowie, dodał: Projo, odsłon: 464
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.