Ekstraklasa
Wydarzenia

Celeban: Występowałem jako napastnik.
Poniedziałek, 7 sierpnia 2006, 12:08
W dzisiejszym Głosie Szczecińskim ukazał się wywiad z bohaterem meczu z Zabrza Piotrem Celebanem, który strzelił dla Pogoni Szczecin jedną z trzech bramek (Portowcy pokonali Gónik 3:0). Jak się okazuje gra w przednich formacjach to dla Piotra nic trudnego.
Lewe skrzydło to nie jest twoja pozycja. Normalnie występujesz na prawej obronie. Tymczasem zagrałeś na skrzydle jak profesor?
- Rzeczywiście, pierwszy raz w życiu grałem na tej pozycji. Przed meczem dużo rozmawiałem z trenerem na temat ustawiania się i współpracy z Ze Roberto. Poszło mi chyba nieźle. Tym bardziej, że na dodatek strzeliłem jeszcze bramkę.
Powiedz jak to jest. Trener przychodzi do ciebie i mówi: Piotrek będziesz grał na lewym skrzydle. Co sobie myślisz?
- Że dam z siebie wszystko i będę przygotowany na sto procent. Gdziekolwiek mnie trener wystawi, nie będę marudził.
Opowiedz jak zdobyłeś bramkę?
- Edi dośrodkował z prawej strony. Ja strzeliłem. Bramkarz sparował futbolówkę. Poszedłem jednak za ciosem i dobiłem piłkę wśiizgiem.
Miałeś też inne okazje do zdobycia bramki...
- Faktycznie. Próbowałem pokonać Mańkę zaraz po przerwie, ale się nie udało.
Da się zauważyć, że masz ciąg na bramkę. Kiedy przeczytałem skład tuż przed meczem, pomyślałem sobie: co zrobi prawy obrońca na lewej pomocy? A tu proszę, szybko wychodziłeś do kontrataku, szukałeś pozycji, wystawiałeś się. Wreszcie często strzelałeś. Może warto na stale przejść do przednich formacji?
- Jeszcze sześć lat temu byłem napastnikiem. Trener Włodzimierz Obst zaczął przesuwać mnie do tyłu. W trampkarzach, potem juniorach i nawet przez jakiś czas w rezerwach występowałem w napadzie. Zostałem potem cofnięty do pomocy, a następnie do obrony.
Czyli, mówiąc kolokwialnie, to nie jest dla ciebie żaden „kosmos", występować w ataku?
- Nie, zdecydowanie nie. Wiem, co tam się robi.
To nie twoja pierwsza bramka. Rok temu trafiłeś do siatki w meczu z Koroną Kielce. Wtedy postawił na ciebie trener Bogusław Pietrzak.
- Zgadza się. Wypuścił mnie wówczas na środek pomocy. Powiedział, że mam - tu użył brzydkiego słowa - więc ja użyję wyrazu bliskoznacznego: harować za dwóch, bo to była końcówka meczu. Wszedłem i udało mi się zdobyć bramkę. Tak jak w Zabrzu.
Kto w takim razie zagra na lewym skrzydle w meczu z Arką?
- To pytanie do trenera. Ja muszę wyleczyć skręconą kostkę. Na Arkę będę gotowy.
Musiałeś opuścić boisko już w 53 minucie. Dlaczego?
- Odczuwałem mocno skutki starcia z pierwszej połowy. Praktycznie nie mogłem biegać.
Zostałeś jeszcze mocno zaatakowany przez Dawida Bartosa...
- Tak, dokładnie „przejechał" mnie po tej samej nodze, która mnie bolała. A wszystko wzięło się od tego, że skręciłem ją na treningu.
- Rzeczywiście, pierwszy raz w życiu grałem na tej pozycji. Przed meczem dużo rozmawiałem z trenerem na temat ustawiania się i współpracy z Ze Roberto. Poszło mi chyba nieźle. Tym bardziej, że na dodatek strzeliłem jeszcze bramkę.
Powiedz jak to jest. Trener przychodzi do ciebie i mówi: Piotrek będziesz grał na lewym skrzydle. Co sobie myślisz?
- Że dam z siebie wszystko i będę przygotowany na sto procent. Gdziekolwiek mnie trener wystawi, nie będę marudził.
Opowiedz jak zdobyłeś bramkę?
- Edi dośrodkował z prawej strony. Ja strzeliłem. Bramkarz sparował futbolówkę. Poszedłem jednak za ciosem i dobiłem piłkę wśiizgiem.
Miałeś też inne okazje do zdobycia bramki...
- Faktycznie. Próbowałem pokonać Mańkę zaraz po przerwie, ale się nie udało.
Da się zauważyć, że masz ciąg na bramkę. Kiedy przeczytałem skład tuż przed meczem, pomyślałem sobie: co zrobi prawy obrońca na lewej pomocy? A tu proszę, szybko wychodziłeś do kontrataku, szukałeś pozycji, wystawiałeś się. Wreszcie często strzelałeś. Może warto na stale przejść do przednich formacji?
- Jeszcze sześć lat temu byłem napastnikiem. Trener Włodzimierz Obst zaczął przesuwać mnie do tyłu. W trampkarzach, potem juniorach i nawet przez jakiś czas w rezerwach występowałem w napadzie. Zostałem potem cofnięty do pomocy, a następnie do obrony.
Czyli, mówiąc kolokwialnie, to nie jest dla ciebie żaden „kosmos", występować w ataku?
- Nie, zdecydowanie nie. Wiem, co tam się robi.
To nie twoja pierwsza bramka. Rok temu trafiłeś do siatki w meczu z Koroną Kielce. Wtedy postawił na ciebie trener Bogusław Pietrzak.
- Zgadza się. Wypuścił mnie wówczas na środek pomocy. Powiedział, że mam - tu użył brzydkiego słowa - więc ja użyję wyrazu bliskoznacznego: harować za dwóch, bo to była końcówka meczu. Wszedłem i udało mi się zdobyć bramkę. Tak jak w Zabrzu.
Kto w takim razie zagra na lewym skrzydle w meczu z Arką?
- To pytanie do trenera. Ja muszę wyleczyć skręconą kostkę. Na Arkę będę gotowy.
Musiałeś opuścić boisko już w 53 minucie. Dlaczego?
- Odczuwałem mocno skutki starcia z pierwszej połowy. Praktycznie nie mogłem biegać.
Zostałeś jeszcze mocno zaatakowany przez Dawida Bartosa...
- Tak, dokładnie „przejechał" mnie po tej samej nodze, która mnie bolała. A wszystko wzięło się od tego, że skręciłem ją na treningu.
źródło: Głos Szczeciński, dodał: Portowiec, odsłon: 936
--------------- reklama ---------------
bet-at-home.com - Sponsor Strategiczny Wisły Kraków
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze




Korona Kielce
Arka Gdynia