Ekstraklasa
Wiadomosci

Svitlica w Wiśle?
Poniedziałek, 25 września, 15:39
Czy Stanko Svitlica pójdzie drogą jego rodaka Dragomira Okuki i trafi do Wisły? - Jest taka szansa - mówi szkoleniowiec "Białej Gwiazdy". - Decyzja zapadnie po najbliższych dwóch meczach z Iraklisem Saloniki i Legią.Wygląda na to, że jeśli wiślacy sobie w nich nie poradzą, do Krakowa przyjedzie Stanko.
- Mam nadzieję, że nasza dyspozycja strzelecka będzie w Salonikach lepsza niż ostatnio - nie kryje Okuka. - Ćwiczę akcje, po jakich gole strzelała Legia, ale tam do siatki trafiał Stanko Svitlica. Tu go nie ma.
W piątej kolejce ligi greckiej Iraklis zremisował wczoraj na wyjeździe z 13. w tabeli Atromitos 2:2 i nadal oblega przedostatnie miejsce w tabeli. Jeden punkt dla pucharowego rywala Wisły uratował w doliczonym czasie Argentyńczyk Herrera, w 58. min kontaktową bramkę strzelił Kameruńczyk Joel Epalle.
Jak odebrać piłkę, a w jaki sposób przejść do kontrataku - uczył wczoraj po południu piłkarzy Wisły Serb Dragomir Okuka. W pracy pomagali mu po raz pierwszy trener bramkarzy Branko Davidović i asystent Andrzej Bahr.
Bahr przy Reymonta staje się powoli alfą i omegą. Będzie nie tylko drugim trenerem przy Okuce, ale też fizjologiem i - do końca roku - trenerem rezerw. Nie trzeba być specjalistą, by przekonać się, że pogodzenie tych obowiązków jest niemożliwe. Najbliższy przykład będziemy mieli już w tym tygodniu - by trenować Wisłę II, nie odjedzie z zespołem do Salonik, na mecz o wszystko z Iraklisem. Akurat tam Wisła powinna mieć fizjologa.
Wczoraj Okuka często przerywał trening i cierpliwie tłumaczył każdemu piłkarzowi, jakie popełnia błędy, czy to podczas ataku pozycyjnego, czy w trakcie kontry. Po przechwyceniu piłki zadaniem bramkarzy było błyskawiczne uruchomienie akcji długim wykopem. Na koniec wiślacy ćwiczyli akcje, z których znana była Legia Okuki: trójkowe, środkiem, oparte na zagraniach z pierwszej piłki, zakończone mocnym strzałem bez przyjęcia z 16-18 m. - Szybciej grajcie piłką, szybciej! - ponaglał piłkarzy Okuka, a jego rodak Branko Radovanović co chwilę dziurawił siatkę bramki piekielnie mocnymi strzałami. Piłka dobrze "siedziała" też na lewej nodze Marka Zieńczuka. Technicznymi uderzeniami doprowadzał do szewskiej pasji bramkarza Emiliana Dolhę.
źródło: Gazeta Wyborcza, dodał: michal, odsłon: 725
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.