Ekstraklasa
Wiadomosci
Wisła poza burtą PUEFA
Czwartek, 30 września, 19:54

Przygoda Wisły z europejskimi pucharami zakończyła się zanim się na dobre zaczęła. Po porażce 1:2 z Dinamo w Tbilisi Wisła odpadła z Pucharu UEFA i nie zagra w fazie grupowej. Porażka której nikt się nie spodziewał osięgnięta w fatalnym stylu i przy niewielkim zaangażowaniu. Po meczu zarząd wiślackiej spółki podał się do dymisji.
Gdy w poprzednim sezonie Wisła odpadła z Pucharu UEFA po dwumeczu z Valerengą Oslo wydawało się, że gorzej być nie może. Dziś przekonaliśmy się, że owszem może być dużo gorzej. W obecnej edycji Pucharu UEFA "Biała Gwiazda" odpadła jeszcze wcześniej i z jeszcze niżej notowanym rywalem. Teraz pozycja Henryka Kasperczaka, która była niezachwiana nawet po porażce z Norwagami, może ulec faktycznemu osłabieniu.
Na nic zdały się przedmeczowe zapowiedzi piłkarzy Wisły - zaczęło się podobnie jak w Krakowie. Dinamo od początku zagrało bez respektu. Jako, że Wisła też nie jest drużyną, która lubi się bronić, na boisku mieliśmy dwie ekipy skupiające się głównie na ofensywie. A że bramek nie było, wynikało to głównie z niedokładności obu stron. Z pewnością nie były to piłkarskie szachy. Na boisku przeważała ostra walka i... chaos.
Choć Wisła słabo grała od początku spotkania, dramat rozpoczął się po godzinie gry. Wtedy piłkę lecącą do bramki z linii bramkowej ręką wybił Marcin Baszczyński za co otrzymał czerwoną kartkę, a Wisła ukarana została rzutem karnym. Jedenastkę pewnie wykonał kapitan Dinama Georgi Nemsadze. Nie minęło sześć minut, a stadion w Tbilisi ponownie eksplodował radością. Całkowicie pogubili się obrońcy Wisły, Nemsadze dograł do niepilnowanego Mikheil Kakaładze, a ten pewnym strzałem pokonał Majdana.
Trudno w to uwierzyć, ale nawet dwie stracone bramki nie zmusiły Wiślaków do poderwania się do walki! Gruzini w ciągu kilku następnych minut mogli zdobyć jeszcze dwie bramki! W 73. minucie Majdan musiał ratować się dalekim wybiegiem do szarżującego Romero (konsekwnecja braku Baszczyńskiego, króry miał asekurować prawą stronę), a minutę później Cantoro wybił piłkę z linii bramkowej! Dopiero te wydarzenia przebudziły Wisłę. Niestety nie zawsze można wygrac spotkanie grając na pół gwizdka przez kilkadziesiąt minut tak jak to miało miejsce w Krakowie.
Na kwadrans przed końcem po szybkiej kontrze najpierw Mamaładze sparował strzał Kuźby, a dobitka Żurawskiego trafiła w słupek. Trzy minuty później padła kontaktowa bramka - Frankowski wykorzystał dobre podanie "Żurawia" i przerzucił piłkę nad wychodzącym bramkarzem. Jeszcze w 88 minucie Żurawski z wolnego trafił w poprzeczkę i tyle o grze Wisły. Nie pomogło nawet wprowadzenie trzeciego napastnika, co dało efekt w Krakowie. Trudno natomiast zrozumieć wprowadzenie przy stanie 1:0 dla Dinama defensywnego Kukiełki za ofensywnego Gorawskiego.
Kto wie jak potoczyłby się mecz, gdyby w czwartej minucie piłka po strzale Tomasza Frankowskiego miast w poprzeczkę trafiła do bramki. Tak się jednak nie stało, a opis poczynań ofensywnych Wisły w pierwszej połowie moglibyśmy praktycznie zamknąć na tym wydarzeniu. Tak jak w Krakowie gospodarze prezentowali się dojrzalej w pierwszej połowie, tak samo było w Tiblisi. Dzisiaj niestety sytuacja nie uległa zmianie po przerwie.
Jeszcze pod koniec pierwszej połowy defensywa Wisły co chwilę pękała w szwach, a Radosław Majdan mógł tylko opieprzać kolejnych zawodników odpowiedzialnych za obronę. Nemsadze co rusz dobrymi podaniami rozrywał defensywę krakowian, a Kvirkvelia mijał obrońców jak tyczki. Gruzini zaskakiwali ciekawymi sposobami rozgrywania rzutów wolnych i rogów.
Wisła dobry moment zanotowała jeszcze na początku drugiej połowy. Wtedy jednak po szybkiej kontrze Zieńczuk miast dogrywać pod bramkę do Żurawskiego, niepotrzebnie wycofał. Dwie minuty później natomiast Kłos przeszkodził Frankowskiemu i będąc sam przed bramkarzem oddał lekki strzał głową.
Gdy wreszcie w ostatniej minucie spotkania Wiślacy wykonywali rzut rożny, Szymkowiak zamiast wrzucać w "kocioł" w polu karnym uderzył tak, że piłka szerokim łukiem ominęła bramkę Dinama. Niechcący(?) w świetny sposób podsumował tegoroczne występy Wisły na europejskich boiskach.
Nawet grając w dziesiątkę Wiślacy powinni poradzić sobie z Dinamem, które jest dobrą drużyną i w polskiej lidze walczyłaby o tytuł, a w Pucharze UEFA może nieco namieszać, ale z pewnością teoretycznie słabszą od Krakowian. Awans w sporej mierze został zaprzepaszczony w Krakowie. Piątek przy Reymonta z pewnością będzie bardzo gorący.
Dinamo 2-1 Wisła
Nemsadze (kar.) 61'
Kakaładze 67'
Frankowski 78'
Widzów: 22000
Sędziował: Kenneth William Clark (Szkocja)
Pierwszy mecz: 3:4
SKŁADY
Dinamo:
Mamaładze
Szasziaszwili
Sałukwadze
Cziczweiszwili
Kvirkvelia
Aładaszwili
(53 Akhalaia)
Nemsadze
Kankawa
Kandelaki
Mełkadze
(70 Romero)
Kakaładze
(83 Grigalaszwili)
TRENER: G. Geguchadze
Wisła:
Majdan
60' Baszczyński
Kłos
Głowacki
Stolarczyk
Gorawski
(62' Kukiełka)
Cantoro
Szymkowiak
Zieńczuk
(70 Kuźba)
Żurawski
Frankowski
TRENER: H. Kasperczak
Kartki żółte:
Szasziaszwili, Kankawa, Kłos, Szymkowiak, Kuźba
Kartka czerwona:
Baszczyński (60min)
Autor: Julo, zródło: wislakrakow.com, odsłon: 310
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.