|
Godzina 23:38, Czwartek, 30 września Wisła i Legia za burtą, Amica gra dalej!
Niestety, stało się, na nic zdały się teoretyczne obliczenia ile nam brakuje punktów aby mieć dwie drużyny w el. LM i aby jedna z nich była rozstawiona. Rzeczywistość okazała się okrutna, pokazując zarazem jaki to piękny ale nieobliczalny sport jakim jest piłka nożna.
Wisła Kraków przegrała z Dynamo Tbilisi 1:2 (0:0) w rewanżowym meczu pierwszej rundy Pucharu UEFA i odpadła z dalszych rozgrywek. Pierwszy mecz wygrała Wisła 4:3, ale dzięki lepszej różnicy bramek strzelonych na wyjeździe, do fazy grupowej awansowali Gruzini.
Wiślacy niestety popełnili podobny błąd co ubiegłym sezonie, kiedy przegrali po rzutach karnych z mało znanym zespołem z Norwegii - Vaalerengą. Czy spekulacje w mediach na temat nowego trenera bedą prawdziwe? Czas pokaże...
Początek meczu nie wskazywał jednak na fatalny koniec spotkania. W 4. minucie gry Damian Gorawski uderzył silnie z kilku metrów na bramkę rywali; bramkarz Dynama Mamaładze sparował piłkę, ta odbiła się od poprzeczki i wyszła pole.
Po kwadransie Gruzini otrząsnęli się z tremy i zaczęli odważniej atakować bramkę Wisły. Obrońcy mistrzów Polski nie popełniali jednak takich błędów jak dwa tygodnie temu i rozbijali akcje Dynama kilkadziesiąt metrów przed bramką Majdana.
Polska drużyna często inicjowała szybkie kontrataki. Efektowne rajdy przez pół boiska przeprowadzali m.in. Mirosław Szymkowiak i Tomasz Frankowski. Pod polem karnym Dynama brakowało im jednak precyzji - ich uderzenia były albo niecelne, albo zbyt lekkie, by mogły przynieść efekt bramkowy.
Ostatnie minuty należały jednak zdecydowanie do gospodarzy. W 36. minucie Kacha Aładaszwili płaskim strzałem starał się pokonać Radosława Majdana, jednak ten nie dał zaskoczyć. Cztery minuty później po rzucie rożnym znów było groźnie pod bramką Wisły, ale ponownie golkiper Wisły był bez zarzutu.
W końcówce pierwszej części gry Wiślacy pogubili się zupełnie. W pewnym momencie goście bronili się na polu karnym całą drużyną. Bezbramkowy remis do przerwy był w dużej mierze zasługą Majdana i braku precyzji napastników gospodarzy.
Na początku drugiej odsłony Wiślacy mieli dobrą sytuację do objęcia prowadzenia, jednakże w polu karnym rywali popchnięty został Frankowski. Polacy domagali się jedenastki, ale szkocki sędzia nie dopatrzył się przewinienia i nakazał kontynuować grę.
W 59. minucie stała się rzecz nieoczekiwana. Po raz kolejny błąd popełniła krakowska obrona. Jeden z Gruzinów znalazł się w dogodnej sytuacji i przelobował Majdana. Zmierzającą do siatki piłkę wybił ręką z linii pola karnego Marcin Baszczyński. Sędzia za to zagranie ukarał Polaka czerwoną kartką i podyktował rzut karny dla Dynama. Jedenastkę na gola zamienił George Nemsadze.
Kilka minut później sytuacja stała się wręcz dramatyczna. Kolejną sprawną akcję przeprowadzili gracze gruzińscy, którą wykończył strzałem Micheił Kakaładze. Na 20 minut przed końcem Wisła przegrywała już 0:2.
Polacy zerwali się do ataku, ale był to atak spóźniony. W 78. minuty rozmiary porażki zmniejszył Tomasz Frankowski, który wykorzystał dokładne podanie od Żurawskiego. Kilka minut później "Żuraw" trafił z rzutu wolnego w spojenie bramki gruzińskiej. "Białej Gwieździe" zabrakło już czasu na odrobienie strat i ze stolicy Gruzji wróci na tarczy.
Dynamo Tbilisi - Wisła Kraków 2:1 (0:0)
Bramki: dla Dynama - George Nemsadze (61-karny), Micheił Kakaładze (67); dla Wisły - Tomasz Frankowski (78).
Żółte kartki: Szasziaszwili, Kankawa (Dynamo); Kłos, Kuźba (Wisła). Czerwona kartka: Baszczyński (Wisła, 60).
Sędziował: Kenneth William Clark (Szkocja). Widzów: 20 tys.
Dynamo: Mamaładze - Szasziaszwili, Sałukwadze, Cziczweiszwili, Kvirkvelia - Aładaszwili (54-Achałaja), Nemsadze, Kankawa, Kandelaki - Mełkadze (69-Romero), Kakaładze (82-Grigałaszwili).
Wisła: Majdan - Baszczyński, Kłos, Głowacki, Stolarczyk - Gorawski (62-Kukiełka), Cantoro, Szymkowiak, Zieńczuk (68-Kuźba)- Żurawski, Frankowski.
Amica Wronki awansowała do fazy grupowej Pucharu UEFA. W rewanżowym meczu pierwszej rundy Amica wygrała u siebie z FK Ventspils 1:0 (1:0). W pierwszym spotkaniu był remis 1:1.
Początek meczu przypominał to, co działo się przed dwoma tygodniami na stadionie łotewskiej drużyny. Z boiska wiało nudą i trudno było ocenić, która drużyna jest lepsza. Żadna ze stron nie potrafiła przejść przez linie obrony rywali, więc bramkarze nie mieli wiele pracy.
Pierwsza groźna akcja Amiki miała miejsce w 18. minucie, gdy Jacek Dembiński uderzył z kilkunastu metrów. Bramkarz Ventspilsu z trudem obronił ten strzał. Potem znów niewiele się działo - goście przechodzili z piłką przez połowę boiska, jednak dalej na przeszkodzie stawali im obrońcy Amiki. Gospodarze natomiast atakowali bardziej śmiało, ale w ich akcjach brakowało wykończenia.
Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bez bramek, na strzał z 18 metrów zdecydował się Dembiński. Mocno uderzona piłka odbiła się od jednego z obrońców łotewskiej drużyny, zmyliła bramkarza Ventspilsu i wpadła do bramki.
Podbudowani prowadzeniem piłkarze Amiki w drugiej części przystąpili do bardziej odważnych ataków. W 53. minucie sporo kłopotów bramkarzowi gości sprawił strzał Remigiusza Sobocińskiego. Chwilę później mogło być jednak 1:1, bowiem groźnie zaatakowali rywale polskiego zespołu. Po błędzie obrony Amiki mocno strzelał Vits Rimkus, ale Arkadiusz Malarz był dobrze ustawiony i obronił ten strzał.
Najbardziej dogodną okazję do podwyższenia wyniku Amica miała w 67. minucie, gdy Karol Gregorek był sam na sam z łotewskim bramkarzem. Polski napastnik zmarnował jednak tę sytuację. Skutecznością także nie popisywali się goście, którzy trzy minuty przed zakończeniem spotkania mieli możliwość wyrównania. Jednak Deimantas Bicka mając przed sobą tylko Malarza nie potrafił skierować piłki do siatki.
Amica Wronki - FK Ventspils 1:0 (1:0)
Bramka - Jacek Dembiński (45).
Żółte kartki - Michał Stasiak (Amica) oraz Aleksejs Soleickus i Grazvydas Mikulenas (Ventspils). Sędziował Ionica Serea (Rumunia). Widzów ok. 2 tys.
Amica: Arkadiusz Malarz; Paweł Skrzypek, Michał Stasiak, Jarosław Bieniuk, Dariusz Dudka; Dawid Kucharski, Marcin Burkhardt, Mateusz Bartczak, Remigiusz Sobociński (78-Zbigniew Grzybowski); Jacek Dembiński, Karol Gregorek (90-Paweł Kryszałowicz).
Ventspils: Denis Romanovs; Vladimirs Zavoronkovs (87-Andrejs Butriks), Maris Smirnovs, Aleksejs Soleicuks, Igors Korablovs; Jiri Krohmer (76-Branislav Jasurek), Igoris Stukalinas, Aleksandar Gruber (70-Grazvydas Mikulenas), Deimantas Bicka; Aleksandr Rechwiaszwili, Vits Rimkus.
Legia Warszawa przegrała z Austrią Wiedeń 1:3 (0:2) w rewanżowym meczu pierwszej rundy Pucharu UEFA. Pierwszy mecz wygrała drużyna austriacka 1:0 i to ona awansowała do fazy grupowej.
Na początku spotkania obie strony sprawdziły formę bramkarzy uderzeniami z dystansu - strzał Ivicy Vastica pewnie obronił Artur Boruc, a Joseph Didulica udanie interweniował po kopnięciu Tomasza Sokołowskiego I.
Pierwszą groźną sytuację bramkową stworzyli Legioniści - w 9. minucie Sokołowski I dobrze dośrodkował do Piotra Włodarczyka, ale jego strzał zdołał odbić Didulica. Sześć minut później Rabiu Afolabi o mało nie zdobył gola samobójczego, kiedy podając piłkę do bramkarza niemal go przelobował.
W 27. minucie po błędzie środkowych obrońców Legii Libor Sionko wyszedł na czystą pozycję strzelecką, jednak trafił prosto w Boruca. Niestety, na tym błędzie defensorów gospodarzy się nie skończyło.
Pięć minut później Marek Jóźwiak przed własnym polem karnym zagrał do Stepana Vachouska, a ten wykorzystując nadarzającą się okazję silnym strzałem pod poprzeczkę wywalczył prowadzenie dla gości. Chwilę później po błędzie Mirko Poledicy piłka ponownie trafiła do Vachouska, ale tym razem pomocnik Austrii uderzył niecelnie.
W 43. minucie Poledica ponownie się pomylił - po dośrodkowaniu Sigurda Rushfeldta z rzutu rożnego w zamieszaniu podbramkowym strzelił bramkę samobójczą. Po stracie gola piłkarze Legii długo bezradnie rozkładali ręce, a do szatni schodzili z opuszczonymi głowami.
W drugiej połowie podopieczni Dariusza Kubickiego grali ambitnie i z dużym zaangażowaniem, ale nie byli w stanie zmienić oblicza meczu. Legia rzadko przedzierała się przez szczelną obronę Austrii.
Nastawieni na grę z kontrataku rywale mieli szanse na kolejne gole, tym bardziej, że nadal niepewnie grali obrońcy gospodarzy. Właśnie po ich błędach na dobre pozycje wychodzili na początku drugiej części Florian Metz i Libor Sionko. Strzał pierwszego obronił Boruc, a drugi uderzył niecelnie.
Dobrej okazji do zdobycia kontaktowego gola nie wykorzystał w 55. minucie Włodarczyk. Napastnik Legii uderzył lekko głową z kilku metrów i Didulica obronił. W kolejnym fragmencie gry groźnie z dystansu strzelali Vastic i Blanchard, ale dobrze bronił Boruc.
W 84. minucie wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Marcin Smoliński zdobył pierwszego gola w barwach Legii, pokonując Didulicę silnym uderzeniem z 25 metrów. W kolejnej akcji Smoliński mógł zdobyć drugą bramkę, ale w dobrej sytuacji strzelił niecelnie.
Końcówka należała do Austrii. Najpierw rezerwowy Radosław Gilewicz trafił w słupek, a w 90. minucie Libor Sionko wykorzystując kolejny błąd obrońców Legii przelobował Boruca i ustalił rezultat spotkania.
Przed meczem z Austrią Wiedeń prasa spekulowała, że rezultat spotkania i to czy Legii uda się awansować do fazy grupowej Pucharu UEFA przesądzi o przyszłości Dariusza Kubickiego na stanowisku trenera. Legia odpadła, a to czy szkoleniowiec pozostanie okaże się prawdopodobnie wkrótce.
Legia Warszawa - Austria Wiedeń 1:3 (0:2)
Bramki: dla Legii - Marcin Smoliński (84); dla Austrii - Stepan Vachousek (31), Mirko Poledica (43-samob.), Libor Sionko (90)
Żółte kartki: Bartosz Karwan, Leo Kurauzvione, Wojciech Szala (Legia Warszawa); Michael Wagner (Austria Wiedeń). Sędziował: Nicolai Volquartz (Dania). Widzów: 11 tys.
Legia: Boruc, Szala, Jóźwiak, Poledica, Karwan, Dudek (46-Dorosz), Magiera (46-Kurauzvione), Surma, Sokołowski I, Włodarczyk (75-Smoliński), Saganowski.
Austria: Didulica, Dospel, Afolabi, Papac, Troyansky (46-Metz), Sionko, Blanchard, Wagner, Vachousek, Rushfeldt (82-Gilewicz), Vastic (73-Dosunmu). Nasze serwisy: liga
Autor: Julo, źródło: PAP, własne Odsłon: 262
|