Ekstraklasa
Wiadomosci
Grzech zaniechania
Piątek, 1 października, 07:26
Piłkarze i szkoleniowcy warszawskiej Legii popełnili jeden grzech, który kosztował ich nie tylko porażkę 1:3 w rewanżowym meczu rozgrywek PUEFA z Austrią Wiedeń, ale także awans do fazy grupowej tego pucharu. Mowa oczywiście o grzechu zaniechania: zaniechania walki od pierwszych minut, zaniechania wiary w możliwość awansu, czy w końcu zaniechania realizacji jakiejkolwiek taktyki noszącej znamiona choćby trochę przemyślanej... Oczywiście przed czwartkowym rewanżem faworytem dwumeczu byli goście. Niemniej jednak styl gry zaprezentowany przez graczy trenera Kubickiego na Praterze pozwalał mieć nadzieję nie tylko na ładne widowisko, ale także na awans Legii do fazy grupowej PUEFA. Jak to było bowiem widać w pierwszym spotkaniu, drużyna ze stolicy Austrii wcale nie jest rywalem nie do ogrania. Mając więc za sobą "dwunastego zawdonika", jakim są kibice z Łazienkowskiej, wydawało się, że pokonanie gości w korzystnym stosunku bramkowym jest jak najbardziej możliwe. Rozbudzone emocje warszawskiego środowiska piłkarskiego zostały jednak bardzo szybko stonowane. Wiedeńczycy zagrali bowiem źle, pilkarze Legii natomiast jeszcze gorzej i dlatego to właśnie Ci drudzy doznali sromotnej porażki na własnym stadionie, tracąc trzy gole z ekipą która od dziewięciu lat nie pokonała bramkarza rywali w międzynarodowym meczu pucharowym.
Początek meczu był bardzo wyrównany, ale wbrew oczekiwaniom kibiców, legioniści wcale nie rzucili się do fronatalnych ataków. Pierwszy kwadrans gry toczony był pod dyktando gospodarzy, którzy mieli dwie dogodne okazje do wyrównania. Pierwsza była "autorstwa" Afolabiego, który o mało nie przelobował swojego golkipera, a druga dotyczyła sytuacji podbramkowej Marka Saganowskiego, obie oczywiście niewykorzystane...
Po kwadransie gry wszystko zaczęło się zmieniać, a jednocześnie i wracać do normy. To Austria była dojrzalszym zespołem wykorzystującym wypracowane okazje strzeleckie. I tak, po błędzie Marka Jóźwiaka w 31 minucie, na strzał z około 17 metrów zdecydował się Vachousek i było 1:0 dla gości. Wcześniej, zaawansowany już wiekowo, defensor warszawskiej ekipy wybił piłkę głową tak niecelnie, że ta trafiła bezpośrednio pod nogi przez nikogo nie atakowanego gracza rywali. Jóźwiak zaliczył zatem asystę. Gola zdobył natomiast inny obrońca warszawskiej ekipy - Mirko Poledica. Szkoda, że nie była to bramka dla Legii, a jedynie samobójcze trafienie dla rywala, które miało miejsce w 43 minucie meczu. Po rzucie rożnym wykonywnym przez wiedeńczyków piłkę lekko musnął Vachousek, a tak spadła na murawę, odbijając się jeszcze od nogi stojącego jak słup soli Poledicy. Wszyscy na boisku, na czele z Borucem, patrzyli jak piłka powoli wtacza się do siatki - 2:0 i koniec marzeń Legii o awansie do fazy grupowej PUEFA.
Po przerwie obraz gry nie zmienił się za bardzo. Początek znów należał do gospodarzy, z których jednak szybko zeszło powietrze i przewaga Austrii stała się z czasem jeszcze bardziej wyraźna. Legia co prawda zdobyła gola kontaktowego, ale goście szybko odpowiedzieli kolejnym trafieniem i było już po zawodach. Ale po kolei. Najpierw "błąd Jóźwiaka" popełnił Didulica, wybijając za krótko piłkę dośrodkowywaną z rzutu rożnego przez Tomasza Sokołowskiego I. Do bezpańskiej futbolówki dopadł na 25 metrze młody Smoliński i wspaniałym strzałem umieścił ją w bramce zdezorientowanego golkipera przyjezdnych. Sytuacja ta miała miejsce już w 84 minucie gry.
Na rekację gości nie trzeba było długo czekać. W 90 minucie bowiem, wynik podwyższył Sionko, który przelobował za daleko wysuniętego Boruca. Bramkarz Legii popełnił błąd wykopując piłkę z własnego pola karnego nie tylko za lekko, ale wprost pod nogi rywala. Sionko dojrzał pozycję golkipera i pięknym strzałem wrzucił mu piłkę za kołnierz. 1:3 i totalna porażka Legii, szczególnie, że chwilę wcześniej wysmienitej okazji nie wykorzystał Dosumnu, który trafił w słupek mając przed sobą tylko Boruca.
Legia nie tylko nie awansowała do rozgrywek grupowych PUEFA, ale zagrała także bardzo słaby mecz przegrywając u siebie aż 1:3. W grze podopiecznych popularnego Kuby nie było widać żadnego sensownego pomysłu na to, jakże ważne przecież, spotkanie. A słowa trenera Kubickiego wypowiedziane zaraz po meczu świadczą chyba o tym, że zmiana na stanowisku sternika Legii jest nieunikniona... Legia przegrała bowiem w tak fatalnym stylu z Austrią, bo :" Austria jest chyba w tej chwili lepszą drużyną od Legii..." No i teraz już wszyscy wiedzą, dlaczego to wiedeńczycy grają dalej w PUEFA. Bo są chyba lepsi...
Autor: projo, odsłon: 273
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.