Ekstraklasa
Wydarzenia

Czasem tak bywa...
Piątek, 1 czerwca, 23:34
30 maja na stadionie przy ulicy Ściegiennego w Kielcach odbył się rewanżowy mecz ćwierćfinału Pucharu Ekstraklasy pomiędzy Koroną Kielce a GKS-em Bełchatów, który w tym sezonie sięgnął po wicemistrzostwo Polski. Kieleccy kibice mieli jeszcze w pamięci pasjonujący ligowy mecz pomiędzy tymi drużynami zakończony rzecz jasna zwycięstwem Korony 5:3…
Jednak w środę nie wszystko wyglądało tak różowo jak przed kilkoma tygodniami… Nawet aura nie okazała się już tak łaskawa dla „złosisto-krwistych”. Z nieba sączyła się nieprzyjemna mżawka a niebo pokryte ciemnymi chmurami bynajmniej nie nastrajało optymistycznie. Być może to pogoda wystraszyła kibiców, bo na ok. 15 minut przed rozpoczęciem spotkania stadion praktycznie świecił pustkami. Stopniowo widzów zaczęło przybywać, a doping słyszany głównie z „młyna” robił wrażenie. Nic nie można powiedzieć o kibicach Bełchatowa, którzy najwidoczniej odpuścili sobie podróż do Kielc… Może stwierdzili, że widzieli już w tym sezonie „na żywo” wystarczająco dużo meczów GKS-u? Trudno powiedzieć…
Pierwsza połowa pojedynku była delikatnie mówiąc średnio interesująca. Można ją opisać jako oswajanie się z mokrym tego dnia boiskiem i wymianę niezbyt efektownych akcji pomiędzy obydwiema drużynami. W 11. minucie strzał Nowaka broni Mielcarz, a 7 minut później Brzyski zostaje zatrzymany przez Sapielę. Pierwszą ładną akcję można było zobaczyć w 28 minucie, kiedy to kapitan kieleckiego zespołu, Hermes Soares, zagroził bramce GKS-u popisując się wprost brawurowym strzałem. Bramkarz drużyny z Bełchatowa był jednak na właściwym miejscu i wynik pozostał bez zmian. Pod koniec pierwszej połowy sytuacja zdeprymowała chyba kieleckich kibiców, którzy zaczęli otwarcie skandować: „My chcemy gola, Korono my chcemy gola!”… Gola zdobyć się jednak Kornie nie udało, a remis 0:0 nie satysfakcjonował ani kibiców ani chyba i samych zawodników.
W drugiej połowie szala zwycięstwa przechyliła się na stronę piłkarzy z Bełchatowa. W 60. minucie kielecka bramkę „odczarował” Rafał Boguski. Maciej Mielcarz był bez szans… 10 minut poźniej oglądaliśmy na Ściegiennego kolejnego gola. Już po raz drugi na listę strzelców wpisał się Boguski… Gdy wynik meczu wydawał się być już przesądzony, nadzieje kibiców odżyły ponownie w 72. minucie spotkania. Sędzia główny Paweł Gil podyktował rzut karny po faulu na Robercie Bednarku. Strzelcem pierwszego gola dla Korony – Grzegorz Bonin. Radość kielczan nie trwała jednak długo. Wszelkich nadziei na zwycięstwo pozbawił ich w 75. minucie Tomasz Wróbel. Trzeba było z pokorą uznać wyższość rywala… Czasem tak bywa…
No cóż… Pisać by można wiele o woli walki kielczan, o chęci pokazania się z jak najlepszej strony przed swoja publicznością. Ale wynik meczu 3:1 mówi sam za siebie – tego dnia drużyną zdecydowanie lepszą był GKS Bełchatów. Nie ma co jednak płakać nad rozlanym mlekiem, tylko zrobić COŚ, żeby mecze w przyszłym sezonie nie wyglądały tak, jak ten środowy… CO? To pytanie trzeba już zadać samym zawodnikom i trenerom…
Autor: Żaklina Skowrońska, odsłon: 924
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze









