Ekstraklasa
Wydarzenia

Michniewicz: Wisła jeszcze nie jest mistrzem
Piątek, 31 sierpnia, 11:34
To dopiero początek sezonu. A niektórzy fachowcy już rozdali medale za rozgrywki Orange Ekstraklasy. Z tą opinią nie zgadza się trener mistrzów Polski - Czesław Michniewicz. Uważą on, że walka o mistrzostwo będzie toczyć się do samego końca."Na pewno nikt nie przejdzie przez tę ligę jak burza, bo nikt nie ma takiego zespołu, nawet Wisła Kraków" - twierdzi szkoleniowiec Zagłębia Lubin w wywiadzie dla DZIENNIKA.
Czy mistrz Polski boi się lidera ligi, Legii Warszawa?
Tak samo my się ich boimy, jak oni nas. Nie ma przypadku w tym, że Legia wygrała pięć meczów z rzędu i nie straciła gola. Ale nie ma też przypadku, że to my jesteśmy mistrzami Polski. Gdyby porównać składy obu zespołów, są bardzo wyrównane. Na niektórych pozycjach to Legia ma lepszych piłkarzy, na niektórych my. Ale te różnice są minimalne. A wracając do kwestii strachu - w tamtym sezonie wygraliśmy z tą drużyną i u siebie, i na wyjeździe. To o czymś świadczy. Mówiąc szczerze - uwielbiam takie mecze jak z Legią, mógłbym je rozgrywać choćby codziennie, nawet za minutę. Po prostu nie mogę się doczekać.
Wiele osób twierdzi, że w Lubinie skończy się szczęście legionistów. Na początku sezonu mieli go mnóstwo.
Legia zdobyła tyle punktów, ile powinna zdobyć - piętnaście. Najtrudniej jest wygrać 1:0. Nam ta sztuka nie udała się na przykład w spotkaniu z Lechem, w którym byliśmy lepsi. A legioniści 1:0 pokonali i Cracovię, i Groclin, i ŁKS... Szczęście? Szczęście Legii polega na tym, że potrafi zdobyć gola, a przeciwnicy nie.
Nie brakuje głosów, że tak naprawdę Zagłębie gra z Legią o wicemistrzostwo, bo pierwsze miejsce zarezerwowane jest dla Wisły. Cieszę się, że już po trzeciej kolejce rozdano medale...
W Bełchatowie Wisła nie wygrała i jeszcze dużo podobnych meczów przed nią. Na pewno nikt nie przejdzie przez tę ligę jak burza, bo nikt nie ma takiego zespołu. Nawet krakowianom, których tak się chwali, brakuje jakości, żeby absolutnie zdominować ekstraklasę - bo to nie jest taki dream team jak za czasów Henryka Kasperczaka. Poza tym w dużej mierze ten zespół opiera się na piłkarzach, którzy w ostatnim czasie mało grali - jak Kosowski czy Niedzielan. I ich ostatnie kontuzje nie są przypadkiem. Owszem, pechem, ale nie przypadkiem. Po prostu organizmy, które odwykły od meczowego rytmu zaczynają się bronić, dopominają się o przerwę...
źródło: Dziennik, dodał: KOGUT, odsłon: 422
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
