Ekstraklasa
Wiadomosci

Reiss: "Ema" bardzo wymagający wobec siebie
Niedziela, 2 września, 10:26
Pierwszą połowę przegraliśmy czterema bramkami. To był straszny wynik. Początek spotkania tego nie zapowiadał - mówił po meczu Wisła - Lech (4:2) kapitan poznaniaków Piotr Reiss, który z powodu kontuzji mecz musiał oglądać z trybun stadionu "Białej Gwiazdy". - Straciliśmy bramki po indywidualnych błędach i tak się ułożyło to spotkanie, że mogę cieszyć się jedynie z tego, że chłopaki w drugiej połowie wyszli z podniesionymi głowami. Przegraliśmy po raz kolejny tak wysoko w Krakowie. Nie wiem, dlaczego tutaj zawsze się tak zdarza. Mam nadzieję, że tak jak Wiśle ciężko jest w Poznaniu, to na wiosnę postaramy się odrobić tą porażkę - mówi Reiss.
Napastnik Lecha bardzo ostrożnie wypowiadał się o wczorajszych błędach Emiliana Dolhy. - Sam „Ema” ma świadomość tego, że to spotkanie nie wyglądało tak, jakby sobie tego życzył. Pewnie teraz jest załamany. Po przerwie, w trakcie drugiej połowy, rozmawiałem z nim i powiedziałem mu, że musi być profesjonalistą. Musi zapomnieć o tym, co się stało. Takie mecze zdarzają się w życiu piłkarzy. Sam kiedyś taki miałem. Trzeba z tym jakoś żyć i starać się nie popełniać takich błędów. Być może „Ema” był bardzo skoncentrowany. Być może nawet za bardzo. Chciał się tutaj pokazać z najlepszej strony. Wiedział o tym, jak będzie przywitany przez kibiców Wisły. Chciał zagrać super spotkanie, a czasem jak się za bardzo chce, to nie wychodzi.
- „Ema” jest człowiekiem bardzo wymagającym wobec siebie. Zapewne po pierwszym błędzie, po pierwszej bramce, myślał o tym i w konsekwencji popełniał następne błędy. Myślę, że jeszcze na spokojnie będziemy ten mecz oceniać i z pewnością przy straconych bramkach „Ema” miał udział - ocenił kapitan "Kolejorza".
Reiss odniósł się również do przedmeczowych zapowiedzi Franciszka Smudy, który z wielką pewnością zapowiadał przyjazd po zwycięstwo. - Trener na stałe mieszka w Krakowie i pewnie dlatego tak mówił. Przed nami kolejne mecze i musimy wygrywać.
Zawodnik Lecha zauważył również znakomitą atmosferę panującą na stadionie „Białej Gwiazdy”, która stworzyła rzesza dwudziestu tysięcy kibiców. - Można powiedzieć, że Lech był takim magnesem, który przyciągnął kibiców Wisły. Cieszę się z tego, ponieważ nie ma przyjemniejszej gry, jak gra przy pełnych trybunach. Taką mamy u nas w Poznaniu, cieszę się również, że taka jest i na Wiśle. To może napędzić polską piłkę i spowodować, że wreszcie ruszymy do przodu. Atmosfera na trybunach przyciągnie więcej sponsorów, ci zaś rzucą więcej pieniędzy, a kluby będą bogate i będzie je stać na lepszych piłkarzy.
Reiss zgodził się z opinią, że w tym sezonie jednym z faworytów do korony króla strzelców jest Paweł Brożek. Siedem bramek zdobytych w sześciu meczach zrobiła na napastniku Lecha wrażenie. - Bardzo liczyłem na to, że Paweł nie odskoczy mi w trakcie mojej absencji. Niestety odskoczył i już mam do niego stratę pięciu bramek. Myślę, że Paweł jest odpowiednim kandydatem do tego, aby zostać królem strzelców. Wisła gra ofensywną piłkę i w tej chwili po objęciu sterów przez trenera Skorżę, Paweł jest chyba głównym i jedynym kandydatem do tego tytułu.
źródło: ASinfo, dodał: KOGUT, odsłon: 475
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.