|
Godzina 18:36, Niedziela, 30 września Korona: będą transfery w ostatniej chwili
"Kupiliśmy takich zawodników, jacy byli niezbędni drużynie. Jako osoba, która nie miała wcześniej do czynienia ze sportem, jestem mocno zawiedziony" - mówi prezes Kolportera Korony Kielce Adam Żak. Jako największe wzmocnienie wskazuje Andriusa Skerlę.
"Wydawało mi się, że talentów do "przechwycenia" na rynku piłkarskim jest mnóstwo. Tymczasem uczestnicząc w rozmowach ze swoimi kolegami z innych klubów widzę, że te negocjacje transferowe toczą się wokół tej samej grupy kilkunastu, może kilkudziesięcu zawodników. Nie pojawiają się nowe nazwiska. To świadczy niestety bardzo źle o całym systemie szkolenia młodzieży" – obiektywnie stwierdza Żak.
Prezes kieleckiego klubu wyjawia kierunek, jaki obierze zarząd wraz z trenerami podczas zimowego okna transferowego w obecnym sezonie. "W przerwie zimowej pozyskamy takich zawodników, jacy będą nam potrzebni. Oczywiście jeśli wartość rynkowa zawodnika będzie zgodna z naszymi możliwościami. Na pewno nie kupimy gracza, który miałby kosztować 5 milionów euro. Powinno się to wszystko toczyć według fajnego schematu. Ćwiczymy młodzież, sprzedajemy młodych zawodników. Jeśli jest taka potrzeba, kupujemy doświadczonego, który mógłby naszym wychowankom przekazywać swoją naukę. Boję się, że okienko zimowe będzie podobne do tego ostatniego i niektóre decyzje zapadną na godziny przed upływem czasu możliwych zakupów" - prorokuje.
Zdaniem prezesa klubu - latem - kluczowym transferem w Koronie było sprowadzenia Andrius Skerlę, który staje się filarem obrony kieleckiej drużyny. "Obserwowaliśmy już od dawna. Toczyły się zakulisowe rozmowy i z nim, i z kilkoma innymi zawodnikami. Nie ma wątpliwości co do tego, że nie jest to zakup awaryjny. O jakości tego piłkarza świadczy jego bogata przeszłość reprezentacyjna. Był to jeden z bardziej błyskotliwych transferów końcówki tego okienka transferowego. Nie przypominam sobie żadnego reprezentanta innego kraju, który zawitałby do Polski".
Prezes odniósł się również ogólnie do transferów piłkarzy zagranicznych. "Wielkie pieniądze i wielkie transfery niekoniecznie przynoszą wynik sportowy. Ja nie sądzę, żeby kraj, który ma prawie 40 mln mieszkańców musiał opierać rozwój sportu na zakupach, zwłaszcza zagranicznych. Był taki klub, w którym wszyscy gracze, oprócz jednego, pochodzili spoza Europy. Jak skończył - nie trzeba chyba nikomu przypominać. To wcale nie znaczy też, że młodzi ludzie, którzy kopią piłkę na plażach Buenos Aires nie powinni znaleźć się w zasięgu naszego wzroku. Scouting to jedna z trudniejszych rzeczy. W klubach zachodnich zajmują się tym fachowcy, solidnie zresztą opłacani. Myślę w Polsce jest jeszcze wiele do zrobienia w tej dziedzinie". Nasze serwisy: Korona Kielce
Autor: KOGUT, Ľródło: koronakielce.pl Odsłon: 754
|