Ekstraklasa
Wydarzenia

Szymkowiak: powrót na razie wykluczony
Czwartek, 29 listopada, 20:57
Polskich klubów nie stać na 2-3-milionowe transfery, jeśli przyjdzie płacić w euro. Trzeba zapytać działaczy Wisły, ilu chłopaków chcą zimą sprzedać - mówi Mirosław Szymkowiak, który rozważa wznowienie piłkarskiej kariery.Za nami półmetek ligowych zmagań. Pierwsze zachwyty i pojękiwania poszły już w eter. Dla „Sportu” wydarzenia rundy jesiennej Orange Ekstraklasy podsumowuje Mirosław Szymkowiak. Być może już wiosną znów pojawi się na rodzimych boiskach.
Zacznijmy od największej niespodzianki in plus.
Górnik Zabrze. Przy Roosevelta zaczyna się budowa fajnego zespołu. I widzę, że jest to robione mądrze. Jeśli mówimy o perspektywie kilkuletniej, to za dwa, trzy sezonie zabrzanie mogą decydować o obliczu ligi. Indywidualnie na wyróżnienie zasłużył Marek Zieńczuk. Taką rundę, jak on tej jesieni, ma się tylko raz w życiu.
A największe rozczarowanie?
Cracovia, która na mecie poprzedniego sezonu zajęła czwarte miejsce, oraz ŁKS Łódź. Podopieczni Mirosława Jabłońskiego grają niezłą piłkę, ale efektów punktowych brak. Swego potencjału nie wykorzystuje należycie przede wszystkim Marcin Klatt. Zmarnowana sytuacja z meczu z Wisłą Kraków śnić mu się będzie jeszcze długo.
Kwestia mistrzostwa Polski została już rozstrzygnięta?
Dużo jeżdżę po polskich stadionach i wiele meczów oglądam na żywo. Przy okazji rozmawiam więc z pierwszoligowymi trenerami. Nawet oni nie wierzą, że krakowianie mogą oddać komuś przodownictwo w tabeli. Walka będzie toczyć się o drugie miejsce. Jeśli tylko w przerwie zimowej w obozie Wisły nie dojdzie do rewolucji kadrowej - mam na myśli kontuzje albo wyprzedaż - to nie liczyłbym na zmianę układu sił. Bo nie widzę zespołu, który wygra 15 meczów pod rząd.
Wisła już teraz powinna szukać wzmocnień z myślą o Lidze Mistrzów?
To zrozumiałe. Wszyscy wiemy, że tak trzeba, ale w rzeczywistości wygląda to różnie. Polskich klubów nie stać na dwu-, trzymilionowe transfery, jeśli przyjdzie płacić w euro. Trzeba zapytać działaczy Wisły, ilu chłopaków chcą zimą sprzedać. Wielu z nich ma bardzo ciekawe propozycje z silniejszych zespołów. Polskich klubów nie stać jeszcze na odrzucanie propozycji... nie do odrzucenia.
Sprowadzenie pod Wawel Macieja Skorży to najlepszy trenerski transfer ostatniego lata?
Bez dwóch zdań. Podnieść drużynę po tak słabym sezonie, jak miniony, to prawdziwa sztuka. Niezłą robotę wykonuje też Jan Urban w warszawskiej Legii. Z wielu świetnych indywidualności miał ułożyć zespół i to mu się udało.
Kto będzie czarnym koniem w rundzie wiosennej?
Wszystko zależy od zimowych transferów. Cały czas powtarzam jednak, że taką drużyną może być kielecka Korona. Prezes Klicki to bardzo ambitny człowiek i wierzę w to, że on myśli nawet o dogonieniu Wisły. Nie zdziwię się, jeśli lada moment zaszokuje dwoma, trzema super transferami.
Liga jest dzisiaj ciekawsza niż ta, z której pan emigrował?
Myślę, że tak. Z tego względu, że dziś poziom czołówki jest o wiele bardziej wyrównany. Teraz w górnej połówce tabeli każdy może wygrać z każdym. Za moich czasów było nieco inaczej.
Co zrobić, żeby rozgrywki były jeszcze bardziej atrakcyjne?
Nic nie poradzimy, ale byłoby lepiej, gdybyśmy mieli więcej miejsc w europejskich pucharach. W marcu może się okazać, że połowa drużyn o nic nie walczy. W zachodnich ligach to nie do pomyślenia. Tam biją się o wszystko do samego końca.
Powrót doświadczonych graczy sprawił, że rywalizacja stała się ciekawsza?
Skorzystali na tym przede wszystkim zawodnicy młodzi. Przy takich tuzach, jak Tomek Hajto i Jurek Brzęczek, eksplodował talentem Dawid Jarka. A kto natchnął Wisłę Kraków? Kamil Kosowski. Innym piłkarzem przy Andrzeju Niedzielanie stał się Paweł Brożek. Kiedy zobaczył, z jaką werwą starszy kolega biega za każdym rywalem, zaczął robić to samo.
Który gracz Orange Ekstraklasy zostanie najszybciej „porwany” za granicę?
Ten, kto dostanie propozycję nie do odrzucenia. Być może pierwszym będzie Zieńczuk...
A co z Mirosławem Szymkowiakiem?
Cały czas mam propozycje z polskich klubów. Chcą, żebym jechał z nimi na zimowy obóz przygotowawczy. Nie wykluczam powrotu na boisko, ale muszę być całkiem zdrowy. A w tej chwili mam kłopoty ze ścięgnem Achillesa. Jeśli miałbym trenować dwa tygodnie po to, żeby potem znowu leczyć się dwa miesiące, to na razie mija się to z celem.
Ľródło: Sport, dodał: KOGUT, odsłon: 433
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze










