Ekstraklasa
Wydarzenia

Kiełbowicz: szansa po trzydziestce
Wtorek, 4 grudnia, 15:37
Grzeczny, spokojny, nikomu nie wadzi. Ze wszystkimi się przyjaźni. Do tego przeżywa drugą młodość, wrócił do składu Legii i do reprezentacji Polski. – W końcu dostałem swoją prawdziwą szansę – mówi Tomasz Kiełbowicz. Do przyjścia trenera Jana Urbana z miejscem w składzie bywało różnie. Kiełbowicz nie cieszył się sympatią Dariusza Wdowczyka, choć z drugiej strony znakomicie spisywał się Edson.
Przed tym sezonem Brazylijczyk został przesunięty do pomocy, a o miejsce na lewej obronie Kiełbowicz walczył z Jakubem Wawrzyniakiem. Początkowo siadał na ławce rezerwowych, ale w końcu to on stał się podstawowym graczem wicelidera Orange Ekstraklasy.
– Wydaje mi się, że ja przez cały czas gram na jednym poziomie. Nie oszukujmy się, wirtuozem nigdy nie byłem i nie będę. Nie ma tak, że raz wyjdzie mi supermecz, a raz zagram słabo – mówi zawodnik.
Wygryzł Wawrzyniaka
Mimo jego słów, zwyżka formy wostatnich tygodniach jest bardzo widoczna. Gdzie tkwi tajemnica? Piłkarz wymienia przede wszystkim dwa powody. – Najważniejsze jest, żeby mieć możliwość występów. Nigdy nie zbuduje się wysokiej formy, nie grając. Jeśli wychodzisz na boisko, to czujesz się pewnie na murawie, koledzy z meczu na mecz bardziej ci ufają, dostajesz więcej podań i tak dalej. W poprzednim sezonie tych szans nie dostawałem. Nawet jak zagrałem dobre spotkanie, zaliczyłem asystę czy dwie, to w następnym meczu znów siadałem na ławce rezerwowych. Po drugie, w końcu udało mi się uniknąć kontuzji przed sezonem…
Ľródło: Przegląd Sportowy, dodał: KOGUT, odsłon: 310
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze










