Ekstraklasa
Wydarzenia

Kosowski: pewnie znów wyjadę za granicę
Sobota, 29 grudnia, 11:48
Wisła mnie nie chce, a z polskich klubów mogę zagrać jeszcze tylko w Górniku. Najprawdopodobniej jeszcze raz wyjadę za granicę - twierdzi Kamil Kosowski. Rozmowy Kamila Kosowskiego z krakowską Wisłą praktycznie zostały zerwane.
Dyrektor sportowy lidera ligi Jacek Bednarz stwierdził, że nie ma już tematu podpisania nowego kontraktu z Kamilem Kosowskim. To znaczy, że piłkarz będzie graczem Wisły najpóźniej do końca tego sezonu, jednak formalnie już 1 stycznia może podpisać kontrakt z nowym pracodawcą. Jest jeszcze jedna możliwość i Kosowski wcale jej nie wyklucza. Być może odejdzie z Krakowa zimą, jeżeli klub chcący go pozyskać zapłaci za „Kosę” kwotę odstępnego zadowalającą klub z Reymonta. Jaką? Tego Kosowski nie wie.
Jak święta?
Między Ostrowcem, gdzie mieszkają moi rodzice i Mikołowem, gdzie obecnie mieszkam z rodziną. W trakcie świąt zostałem ojcem chrzestnym małego Franka. Spędziliśmy ten czas bardzo rodzinnie.
Sylwester?
W domu. Nasz Antoś ma dopiero pół roku i trudno zostawić go samego.
Jaki był dla pana rok 2007?
Pod każdym względem bardzo udany. Sportowo, rodzinnie... Jeżeli rodzi się syn i ma się ułożone życie osobiste, to czego chcieć więcej? Jestem człowiek naprawdę szczęśliwym. Boisko? Wiosną grałem w Serie A, czyli tam gdzie są Milan, Inter czy Roma. I grałbym tam nadal, gdyby mój klub nie spadł do drugiej ligi. Wróciłem do Wisły, do której zawsze miałem ogromny sentyment i dzięki niej oraz pomocy kolegów dostałem szansę od trenera Leo Beenhakkera. To dla mnie niezwykle ważne, sportowo może najważniejsze. Naprawdę nie mam powodów, by na cokolwiek narzekać.
Problem w tym, że rok 2007 skończy się za kilkadziesiąt godzin. Tymczasem nie zanosi się na to, by został pan w nowym sezonie w Krakowie. Trudno o tym nie myśleć.
Trudno... Cały czas twierdzę, że chciałbym pozostać w Krakowie. Czuję się tutaj doskonale, powrót do Krakowa był bardzo ważnym etapem mojej kariery. I z mojej strony nigdy nie padnie deklaracja, że chcę odejść z Wisły. To rzecz ważna, bo nie chciałbym, by kibice klubu pomyśleli, że Kosowskiemu jest tutaj źle i na siłę chce odejść.
Więc w czym problem?
Dyrektor klubu stwierdził nie tak dawno, że nie ma szans, by rozmowy zostały wznowione, a tematu gry Kosowskiego w Krakowie po czerwcu 2008 roku nie ma. I nie mam powodu, by w te słowa nie wierzyć. Wypowiada je poważny działacz, pewnie po konsultacji z władzami Wisły. Dlatego uznaję, że Wisła nie chce, bym podpisał z nią nowy kontrakt.
Ponoć wszystko było już ustalone?
Nie chcę teraz wchodzić w szczegóły, skoro tematu nie ma. Prawda jest taka, że dziś Wisła pewnie podpisałaby ze mną kontrakt na zasadach jakie zaproponowałem latem. Wtedy nie chcieli tego zrobić, a ja lojalnie powiedziałem, że zimą warunki będą już inne.
Zakładając, że odejdzie pan w czerwcu, już 1 stycznia może podpisać kontrakt z nowym pracodawcą. Czyli za trzy dni.
To mało prawdopodobne. „Okienko” wtedy dopiero się otwiera. Na pewno jednak nie będę czekał w nieskończoność. Jeżeli czegoś dziś chcę, to poznać kwotę odstępnego, za która Wisła puściłaby mnie jeszcze tej zimy. Jestem w tej sprawie umówiony z dyrektorem Bednarzem.
To nowy element. Do tej pory można było zakładać, że chce pan dograć w Wiśle do końca sezonu.
Do tej pory była nadzieja, że jednak w którymś miejscu się spotkamy. Dziś jest ona praktycznie żadna. Oczywiście jestem dziś graczem Wisły i jeżeli nic się nie wydarzy, oddam klubowi serce i zdrowie do końca sezonu. To nie podlega dyskusji. Z drugiej strony... Wisła praktycznie jest już mistrzem Polski i musi przygotowywać zespół na walkę o Ligę Mistrzów, wiedząc, że Kosowskiego w nim nie będzie. Latem na mnie nie zarobią nic, teraz mogą jeszcze coś skasować. I sprowadzić piłkarza na moje miejsce, który przez pół roku będzie przygotowywany do gry o Champions League. Logika w tym chyba jest. Polityki kadrowej Wisły jednak nie znam. Tym bardziej czekam na rozmowę z dyrektorem Bednarzem.
Rozumiem, że propozycje są?
Telefon czasem zadzwoni, ale są to rozmowy niezobowiązujące. Na pewno klub znajdę. Tym bardziej od czerwca, kiedy będę „wolny”, ale chciałbym wiedzieć za ile można mnie kupić tej zimy.
Jaką kwotę pan by wskazał?
Dobre pytanie... Pojęcia nie mam. Pan wie?
Celtic chce za Żurawskiego 500 tysięcy funtów. Jego kontrakt też kończy się z końcem czerwca.
Celtic gra w Lidze Mistrzów, wśród szesnastu najlepszych klubów Europy. Wisła nie grała w pucharach wcale, dlatego kwota powinna być chyba sporo niższa. Wisła wie ile chciała mi rocznie płacić, dlatego spodziewam się, że suma odstępnego będzie na podobnym poziomie. Podał pan przykład „Żurawia”. W czerwcu nie trzeba już płacić Szkotom pół miliona. Dlaczego tej kwoty, może nieco niższej nie ma skasować sam piłkarz. Gotowy to walki o Ligę Mistrzów w każdym klubie. Przecież listę życzeń Wisły nadal otwiera Jacek Krzynówek. Wolfsburgowi trzeba zapłacić kwotę odstępnego, a trudno wyobrazić mi sobie sytuację, że Jacek zgodzi się na niższy kontrakt od tego, który ja zaproponowałem. Proszę mi wierzyć, że taka sytuacja jak z Kubą Błaszczykowskim, którego sprowadza się za grosze, a sprzedaje za miliony zdarza się raz na dziesięć lat.
Dzwonią też przedstawiciele polskich klubów?
Nie. Na ten temat już wiele razy się wypowiadałem. W grę wchodzi Wisła i Górnik Zabrze, z którego trafiłem do Krakowa. Innej opcji nie ma, a Górnik raczej zainteresowany mną nie jest.
Pewnie ich nie stać.
Szczerze? Każdy z polskich klubów czołówki tabeli stać na Kosowskiego. Tylko trzeba bardzo chcieć. Prawdopodobnie wyjadę jednak za granicę. Pytanie jest jedno. W styczniu czy w czerwcu, ale to w dużej mierze zależy od Wisły.
Ąródło: Sport, dodał: KOGUT, odsłon: 479
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
