Ekstraklasa
Wydarzenia

Mila: chcę wrócić do Polski
Czwartek, 31 stycznia, 09:32
Krytyka? Może trzy lata temu jeszcze bym się przejmował. Dzisiaj spływa to po mnie jak po ścianie - mówi Sebastian Mila, który najbliższej wiosny znów hasać ma po boiskach Orange Ekstraklasy. W kolejce stanęła Korona Kielce.Powrót kapitulanta
Oto kolejny syn marnotrawny - Sebastian Mila. Wraca do ojczyzny, by na nowo odnaleźć satysfakcję z kopania piłki. Mimo że przez ostatni rok grywał bez fajerwerków w lidze norweskiej, rodzime kluby traktują temat z zaciekawieniem. Wedle naszej wiedzy operacyjnej, zawodnikowi najbliżej w tej chwili do pierwszoligowej Korony, ale...
Wydało się, że wiosną zamieszka pan w Kielcach.
No cóż, nie ukrywam, że bardzo chcę wrócić do Polski, ale konkretnego kierunku jeszcze nie wybrałem. Na dzisiaj nie mogę powiedzieć, że na pewno będę piłkarzem Korony. Tymi sprawami zajmuje się mój menedżer, Karol Glomb. Wiem, że rozmawia z kilkoma klubami. Mogę tylko powiedzieć, że dzwonił do mnie Marek Chojnacki, który zachęca mnie do gry w ŁKS Łódź. Poprosiłem o czas. Mamy się skontaktować po moim powrocie z Wysp Kanaryjskich, gdzie przebywam obecnie na zgrupowaniu z Valerengą Oslo.
Ciekawe co zachęciło polskie kluby do zainteresowania pana osobą...
Przez ostatni rok faktycznie niewiele było o mnie słychać, bo nie zdobywałem bramek. Poza tym moja drużyna grała w kratkę i nie udało nam się awansować do europejskich pucharów. Zajęliśmy szóste miejsce, tuż za Rosenborgiem Trondheim. W kwietniu zaczyna się nowy sezon i tym razem zespół jest głównym faworytem ligi. Pojawił się nowy, prężny sponsor, więc zapowiadają się mocne transfery.
Do tej pory miał pan pewne miejsce w wyjściowym składzie?
Rozegrałem połowę spotkań. Więcej nie dało rady trochę z powodu kontuzji, a trochę przez zamieszanie wokół mojego certyfikatu, który długo nie mógł dotrzeć z Polski. Jeśli już wybiegałem na boisko, występowałem w drugiej linii - na każdej pozycji.
Kiedy kończy się pana kontrakt z Valerengą?
Za dwa lata. Do kraju muszę wrócić ze względów rodzinnych. Dlatego jeśli zmienię klub, to na pewno nie będzie to inny zespół zagraniczny. Ostatnio otrzymywałem oferty z Austrii i kilku klubów ligi norweskiej, ale nie podejmowałem rozmów.
W Oslo mieszka pan sam?
Mieszkam z narzeczoną i dzięki temu na pewno jest mi tutaj łatwiej. Wszystkie wolne chwile spędzamy oczywiście razem. Nie ma ich jednak za wiele, ale miasto zdążyliśmy już poznać.
Do Norwegii przybywa za pracą coraz więcej Polaków. Dostrzega pan na co dzień tę falę?
Tak, zauważyłem. Wielu moich kolegów z drużyny często opowiada mi, że mieli kontakt z Polakami w życiu prywatnym. Nasi rodacy cieszą się bardzo dobra opinią, uchodzą za sumiennych pracowników. Czasem spotykam też Polaków w samolocie, kiedy wracam do Norwegii. Widać po ich twarzach, że emigracja to dla nich konieczność.
Pan ma większy komfort jeśli chodzi wybór pracodawcy...
Chciałbym tylko, żeby w moim nowym klubie zawodnik mógł koncentrować się wyłącznie na piłce. Jeśli jestem graczem szanowanym, potrafię z siebie dać wiele. Odżyję jako piłkarz, jeśli będę czuł, że chlebodawca mocno we mnie wierzy. Bardzo potrzebuję regularnych występów na boisku.
Ta wiara została wystawiona na ciężką próbę. Ma pan dopiero 25 lat, a już mówi się, że Sebastian Mila to zmarnowany talent...
Myślę, że upadały większe talenty niż ja. Na pewno to wszystko nie ułożyło się tak, jakbym tego oczekiwał, ale nie zamierzam z tego powodu rozpaczać. Krytyka? Może trzy lata temu jeszcze bym się przejmował. Dzisiaj spływa to po mnie jak po ścianie. Nie zamierzam nikomu nic udowadniać. Wszystko czego teraz chcę, to odzyskanie radości, jaką może dawać futbol.
Do Euro 2008 chyba pan nie zdąży...
W tej chwili w ogóle o tym nie myślę. Na dziś temat reprezentacji jest dla mnie zamknięty. Nie mówię, że nie pragnę jechać na mistrzostwa Europy. Jestem jednak realistą i wiem, na czym polega piłka.
To brzmi jak ostateczna kapitulacja.
Powiedziałem te słowa świadomie. Muszę się skupić na tym, by znowu dobrze grać w piłkę. Reszta przyjdzie sama. A za chłopaków trzymam kciuki. Będę im kibicował całym sercem...
Ąródło: Sport, dodał: KOGUT, odsłon: 470
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
