Ekstraklasa
Wydarzenia

Słodka tajemnica Dariusza Dudki
Piątek, 1 lutego, 17:55
- Gdybym nie doznał kontuzji, to naciskałbym na działaczy, by mnie sprzedali - mówi obrońca Wisły. Kontuzja pokrzyżowała jednak jego plany i postanowił pozostać pod Wawelem, gdzie będzie przygotowywał się do Mistrzostw Europy.
Od pęknięcia stopy minęło dwa i pół miesiąca, a Pan już trenuje na pełnych obrotach.
Dariusz Dudka: Najważniejsze było to, że po trzech tygodniach zdjąłem gips i od razu ruszyłem z rehabilitacją. Robiłem, co mogłem i szybko wróciłem do piłki.
Sprawy związane z kontuzją konsultował Pan ze sztabem lekarskim reprezentacji?
- Nie, zajmowałem się tym sam. Zresztą nie leczyłem się w Krakowie, ale we Wronkach. To dzięki tamtym lekarzom tak szybko wróciłem do dyspozycji.
W piątek zamyka się okienko transferowe w klubach z lig zachodnich. Oferty, które Pan dostał w tym okresie, były ciekawe?
- To wiem tylko ja i to zostanie moją słodką tajemnicą. Konkretów nie zdradzę, ale na najbliższe pół roku zostaję w Krakowie.
Ta najciekawsza oferta była z Włoch?
- Tak, i to na tyle dobra, że kluby się dogadają. Ale nie wiem, czy latem odejdę. Gdybym nie doznał kontuzji, to naciskałbym na działaczy, by mnie sprzedali. Z powodu złamania role się jednak odwróciły.
Ąródło: Gazeta Wyborcza, dodał: KOGUT, odsłon: 373
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
