Ekstraklasa
Wydarzenia

Vuk Sotirović odsunięty od pierwszej drużyny Jagiellonii
Czwartek, 20 marca, 10:32
Skończyła się pobłażliwość trenera Artura Płatka w stosunku do Vuka Sotirovicia. Po tym, jak serbski napastnik podczas ostatniego meczu naubliżał szkoleniowcowi, został odesłany do zespołu Młodej Ekstraklasy, a poza tym musi zapłacić 5 tys. zł kary.Z Sotiroviciem, od kiedy tylko pojawił się w Białymstoku, wiązano ogromne nadzieje. Przed przejściem do Jagiellonii strzelał praktycznie na zawołanie bramki w Zawiszy Bydgoszcz (2). Niestety, w kolejnych spotkaniach w składzie białostoczan nie potrafił potwierdzić swego potencjału na boisku. W poprzednim sezonie wiosną w II lidze w 12 meczach zdobył cztery gole, a w obecnych rozgrywkach ekstraklasy w 18 spotkaniach strzelił pięć bramek. Często narzekał na problemy zdrowotne. Co więcej, sprawiał nieraz kłopoty pozasportowe. A to został zatrzymany przez policję podczas lotu zespołu na zgrupowanie w Turcji, a to po jednym ze sparingów szukał na trybunach kibica, który krzyczał na niego podczas meczu. W sobotę miarka się przebrała. Podczas spotkania z Zagłębiem Sosnowiec (2-1), gdy trener Płatek przekazywał mu uwagi, zaczął krzyczeć na szkoleniowca.
- Vuk został przesunięty do zespołu Młodej Ekstraklasy, aby tam zastanowił się, a przede wszystkim zmienił swoje postępowanie - tłumaczy Płatek. - Nie będę bowiem pracował z zawodnikiem, który zachowuje się w taki sposób. Chociaż nie zamykam przed nim drzwi do pierwszego zespołu. Każdy zasługuje na drugą szansę i on również ją otrzyma, o ile się zmieni. Na pewno nie pojedzie z nami do Kielc na sobotnie spotkanie z Koroną.
Napastnik nie zagrał jednak w dzisiejszym meczu Młodej Ekstraklasy, gdyż po sobotnim spotkaniu, w którym wszedł na boisko w 64. minucie, narzeka na problemy zdrowotne. Mówi, że żałuje swego zachowania podczas meczu.
- Nie powinienem tak zrobić i chciałem przeprosić trenera, ale nie było mi to dane, gdyż dowiedziałem się tylko, że zostałem ukarany - mówi Sotirović. - Na pewno zrobiłem źle, ale ja na wszystko reaguję emocjonalnie i się po prostu zdenerwowałem, bo trener przed meczem z Zagłębiem rozmawiał ze mną i coś mi obiecał. Dla mnie słowo bardzo się liczy i dlatego tak wyszło.
Zdaniem zawodnika incydent z soboty był tylko punktem zapalnym, bo trener już wcześniej na niego nie stawiał.
- Podczas obozu w Turcji już wyglądało na to, że nie będę grał w pierwszej jedenastce - stwierdza napastnik. - Najprawdopodobniej chodzi o to, że miałem wtedy propozycję przejścia do Widzewa Łódź, ale przecież na nią się nie zdecydowałem, a zarabiałbym tam dwa razy większe pieniądze niż w Jagiellonii. To nie jest w porządku, chociaż ja nie mówię, że jestem święty. Niestety, na wiosnę zagrałem całe tylko dwa pierwsze mecze, a potem usiadłem na ławce, a przecież nie tylko ja spisywałem się słabo.
- Odkąd jestem w Jagiellonii, zespół gra jednym napastnikiem i raz był to Sotirović, a raz ktoś inny - tłumaczył nieraz trener.
- Zostałem odsunięty od pierwszego zespołu i muszę się z tym pogodzić, ale na pewno będę starał się wrócić do drużyny - mówi 25-letni Sotirović. - Mam ambicję na coś więcej niż tylko siedzenie na ławce. Chcę grać, zdobywać bramki i wygrywać z Jagiellonią i mam nadzieję, że będzie mi to jeszcze dane.
Ąródło: Gazeta.pl, dodał: Ronin, odsłon: 210
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
