Ekstraklasa
Wydarzenia

Przez bandytów będą kary dla Wisły
Środa, 26 marca, 19:18
24 minuta sobotniego meczu Wisła - Odra będzie dla krakowskiego klubu brzemienna w skutkach nie tylko dlatego,że na jakiś czas straci Clebera, który otrzymał czerwoną kartkę. Ta sytuacja doprowadziła do wrzenia na trybunach, z których poleciały różne przedmioty. To oznacza jedno, Wisła musi się liczyć z karami. Jak będą one wysokie, przekonamy się w czwartek. Wtedy zbierze się Komisja Ligi, która zajmuje się takimi sprawami. - W czwartek ta sprawa na pewno będzie przedmiotem posiedzenia komisji - mówi Adrian Skubis z biura prasowego Ekstraklasy SA. - Całe wydarzenie zostało opisane przez sędziego i delegata w meczowym protokole. Na posiedzenie Komisji Ligi zaprosiliśmy również przedstawicieli Wisły, żeby zaprezentowali swoje stanowisko. Nie chcę w tym momencie mówić, jakie kary grożą Wiśle.
Sprawa będzie szczegółowo badana i w czwartek po południu poznamy werdykt. W Wiśle poważnie podchodzą do tematu. - Jest nam z jednej strony przykro, a z drugiej jesteśmy źli, że coś takiego miało miejsce - mówi prezes Marek Wilczek. - Mogę zapewnić, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby w przyszłości nic już nie leciało z trybun na murawę. Już niedługo na obu sektorach za bramkami zamontowana zostanie specjalna siatka, która całkowicie uniemożliwi rzucanie na boisko czegokolwiek.
Prezes Wisły być może osobiście wybierze się do Warszawy na posiedzenie Komisji Ligi. Na pewno obecni w stolicy będą krakowscy prawnicy oraz szef zabezpieczenia stadionu Wisły, Kazimierz Antkowiak. - Liczymy się z tym, że dostaniemy surowe kary - nie ukrywa Marek Wilczek. - Mamy tylko nadzieję, że obejdzie się bez zamknięcia stadionu, bo przez zachowanie jednej zupełnie nieodpowiedzialnej osoby ucierpiałoby kilkanaście tysięcy normalnych kibiców, którzy na stadion przychodzą oglądać mecz, a nie rzucać czym popadnie na boisko. Wisła szuka jednocześnie osoby, która rzuciła nożem na boisko.
Wczoraj trwało przeglądanie monitoringu i jest szansa, że winny szybko zostanie zidentyfikowany. Przy ul. Reymonta liczą zatem na to, że stadion, bądź trybuna D, z której poleciał scyzoryk, nie zostaną zamknięte, ale w tej chwili trudno liczyć na łaskawe oko Komisji Ligi. Zwłaszcza, że wszyscy pamiętają przecież incydent, do którego doszło dziesięć lat temu podczas pamiętnego meczu z Parmą. Wtedy to rzucony z sektora C nóż trafił w głowę włoskiego piłkarza Dino Baggio. Teraz na szczęście ani nóż nie był tak duży, ani nikt nie ucierpiał. Marna to jednak pociecha, bo fakt pozostaje faktem, a skoro do zdarzenia doszło, to trzeba liczyć się z bardzo poważnymi konsekwencjami. Jakie one będą, przekonamy się już jutro.
źródło: Gazaeta Krakowska, dodał: KOGUT, odsłon: 364
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
