Ekstraklasa
Wiadomosci

Boniek: przed Koroną awansowała Cracovia
Wtorek, 1 kwietnia, 16:47
Ciekawe, że tuż przed sezonem cudów w wykonaniu Korony awans na zaplecze ekstraklasy wywalczyła Cracovia. Trudno mi uwierzyć, że mogło to się odbyć bez wspomagania - mówi człowiek, który już raz ubiegł prokuraturę, Zbigniew Boniek. Działacze kieleckiej Korony nie rzucali słów na wiatr. Zapowiedzieli postawienie Zbigniewa Bońka przed sądem i postanowili postawić na swoim. Przed surowym procesem były reprezentant Polski czmychnął za Ocean. Wczoraj na jego ślad „Sport” natrafił w Meksyku - tak mógłby się zaczynać ten tekst, gdyby pierwszoligowy Kolporter był oazą uczciwości...
- Jestem w Meksyku na tygodniowych wakacjach z rodziną i przyjaciółmi - informuje ze śmiechem Zbigniew Boniek. - Wracam w środę. Oczywiście wiem, co się dzieje w kraju. Zaglądam do Internetu i włos mi się jeży na głowie...
- A jeszcze niedawno to Boniek miał być ciągany po sądach...
- Pamiętam. Proszę jednak nie myśleć, że dzisiaj się cieszę, bo miałem rację. Nigdy nie odczuwam satysfakcji, kiedy w polskiej piłce dzieje się źle. Zastanawia mnie tylko hipokryzja kieleckich działaczy. Kiedy Boniek mówił, że Korona jest „umoczona”, to płakali. Ale kiedy to samo powiedziała prokuratura, w pięć minut zrobili wewnętrzne śledztwo i doszli do wniosku, że jednak czysto nie było. A nie mogli od razu zapytać kierownika drużyny, co i jak? Byłoby o wiele prościej.
- Wierzy pan, że kierownictwo Kolportera nic nie wiedziało o korupcyjnym raku?
- Jeśli oprzeć się na zgromadzonym materiale dowodowym, to wychodzi na to, że proceder miał charakter zorganizowany. A skoro tak, trudno przypuszczać, by żaden człowiek „z góry” nie wiedział, co się dzieje.
- Na miejscu Krzysztofa Klickiego wycofałby się pan z finansowania klubu?
- Media mylą pewne pojęcia. Pan Klicki nie jest sponsorem klubu, ale jego właścicielem. W każdej chwili może rozwiązać ten interes. Czy on też jest zamieszany w aferę? Nie wierzę w to, ale jak jest naprawdę, najlepiej wie on sam. Wiem jedno. Jeśli ludzie z takim kapitałem, będą się wycofywać z polskiej piłki, to szybko stoczy się ona do większego bagna.
- Co teraz powinno się stać z Koroną?
- Klub nie może spaść z ligi, bo zabraniają tego przepisy. Degradacja nie wchodzi w grę, jeśli przekupnicze działania zostają ujawnione więcej niż dwa lata po fakcie. Jak dzisiaj czytam, że PZPN o wszystkim wiedział, to ogarnia mnie śmiech. Brudy wypłynęły na wierzch dzięki prokuraturze i tylko za jej sprawą nieuczciwi ludzie znikną z futbolu na jakiś czas. Może na rok, może na pięć lat, ale kiedyś wrócą.
- Wśród nich będzie Dariusz Wdowczyk?
- Jeśli odpokutuje swoje winy, to pewnie tak. Ale to, że usiadł na trenerskiej ławce krótko po zwolnieniu z prokuratury, to najdelikatniej mówiąc nieporozumienie. Z drugiej jednak strony - znam szkoleniowców, którzy po cichu sami zgłosili się na przesłuchanie, a mają na sumieniu trzy razy tyle, co Darek.
- To może rzucając cień na Koronę, miał pan konkretną wiedzę na temat jej udziału w korupcyjnym mechanizmie?
- Powiem tylko, że ja nie jestem hipokrytą. Zresztą, nigdy nie byłem. Pewne rzeczy chciałem uporządkować w polskiej piłce już w 1999 roku. Mówiłem, żeby odświeżyć struktury terenowe i utajnić obsady sędziowskie. Ale wtedy nikt nie miał na to chęci, odwagi i czasu. Nie znalazłem też oparcia w systemie prawnym. Korupcja w Polsce to problem społeczny, bo przekupnych ludzi znajdziemy wśród polityków, policjantów, prokuratorów, lekarzy. Podobnie jest w piłce, ale akurat tu wzięto się za to w sposób wybiórczy i mocno rozrywkowy.
- Kto zakosztuje tej rozrywki następny?
- Kiedy aresztowano Wdowczyka, stu się śmiało, a kolejnych stu robiło pod siebie. Bali się, że Darek sypnie. Ktoś by się pewnie znalazł, ale niektórzy mogą spać spokojnie, mimo że popełnili wiele grzechów. Wszystko przez to, że ustawa umożliwiająca walkę ze sportową korupcją weszła w życie dopiero w 2003 roku. Gdyby nie było tej kreski, 80-90 proc. ludzi, którzy na krajowym podwórku święcili triumfy wcześniej, miałoby poważne problemy.
- Wypowiadając się na temat afery korupcyjnej, wymienił pan również Cracovię. Kolejne proroctwo?
- Nie życzę źle i chciałbym się mylić. Ciekawe jednak, że tuż przed sezonem cudów w wykonaniu Korony awans na zaplecze ekstraklasy wywalczyła Cracovia. Trudno mi uwierzyć, że mogło to się odbyć bez wspomagania I niech sobie profesor Filipiak mówi, co chce...
- No tak. Teraz zanim ktoś postraszy Bońka sądem, dwa razy się zastanowi...
- Zamiast się zastanawiać, może po prostu lepiej się dobrze wyspać. Ja zwykle wiem, co mówię. I od razu mogę zapewnić, że na salę rozpraw nigdy nie trafię z zarzutami przekupstwa. Jestem czysty jak łza. Czyli tak naprawdę o korupcji nie mam zielonego pojęcia.
- Niewielu dzisiaj takich...
- Kilku zostało.
źródło: Sport, dodał: KOGUT, odsłon: 515
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.