Ekstraklasa
Wydarzenia

W Ruchu będzie pełen profesjonalizm
Środa, 2 kwietnia, 21:07
Teraz nie będzie mowy o umowach na gębę albo zarabianiu pod stołem przy okazji transferów. Absolutny porządek w dokumentach, a wszystko pod groźbą odpowiedzialności karnej. Wystarczy mała wpadka, a media to podchwycą i kurs akcji poleci... Niebiescy są coraz bliżej debiutu na giełdzie. Jakie są plusy i minusy tego pomysłu? O wyzwaniach, jakie stoją przed działaczami chorzowskiego klubu, opowiada Grzegorz Pędras, prezes zarządu Secus Asset Management - firmy, która wprowadza niebieskich na rynek New Connect.
Jaka jest rola Pana firmy? Dlaczego Ruch nie może zadebiutować na giełdzie bez pośrednika?
Grzegorz Pędras, prezes zarządu Secus Asset Management: Wymuszają to przepisy Giełdy Papierów Wartościowych. Z takim debiutem wiąże się szereg regulacji, m.in. współpraca z autoryzowanym doradcą, którym jest moja firma. Ruch musi się temu podporządkować.
Ta pierwsza emisja zostanie skierowana do wybranych inwestorów. Zapewne będą to osoby, które i tak już wspomagają finansowo Ruch. W takim razie po co niebieskim ta giełda? Nie lepiej po prostu wziąć pieniądze na dotychczasowych zasadach?
To nie to samo. Powiedzmy, że Dariusz Smagorowicz [przewodniczący Rady Nadzorczej SSA Ruch - przyp. red.] zwróci się do mnie z prośbą, by wspomóc klub kwotą 100 tys. zł. Dobrze, pomogę i co dostanę w zamian? Może baner reklamowy za jedną z bramek? A giełda, akcje dają jednak zupełnie nowe możliwości. Ruch zyska 100 tys., ale zyskam i ja, bo przecież stanę się współwłaścicielem klubu. Jeżeli będę chciał, to będę mógł odsprzedać akcje. Może po wyższym kursie, może dzięki temu zarobię? To mało argumentów "za"?!
Skoro to tak świetny pomysł, to dlaczego Ruch jest w Polsce pierwszy? Dlaczego wcześniej nie zdecydowały się na ten krok większe i bogatsze kluby, jak Wisła czy Legia?
Wisła, Legia, ale także Korona czy Groclin mają za właścicieli bardzo zamożnych ludzi, którzy traktują piłkę jak swoją pasję. Nie myślą przede wszystkim o zyskach, a już na pewno nie w krótkim okresie czasu.
Jakie Pana zdaniem powinny być źródła finansowania takiego przedsiębiorstwa?
Widzę przynajmniej cztery strumienie. Pierwszy to pieniądze z praw telewizyjnych - pewne i przewidywalne. Druga sprawa to wpływy z biletów, co normalizuje się w Polsce na coraz lepszym poziomie. Trzeci element to marketing - klub musi zarabiać na sprzedaży sportowych gadżetów: koszulek, pamiątek itd. Czwarty strumień, kto wie, czy nie najważniejszy - to tytularny sponsor. Taką firmą nie będzie ani Pronox (firma Smagorowicza), ani Reporter (firma Mariusza Klimka, właściciela i sponsora niebieskich) - po prostu nie są tym zainteresowane. Ruch potrzebuje dużej firmy o zasięgu europejskim, a nawet światowym. Najlepiej, żeby była silnie związana z regionem. I wie pan co? Są takie firmy!
A pięć kolejnych porażek może zachwiać kursem akcji?
Nie. Pięć kolejnych zwycięstw również. Ważniejsze są długoterminowe strategie. Załóżmy, że działacze mówią przed sezonem, że liczą na mistrzostwo Polski lub grę w europejskich pucharach. Jeżeli tego celu nie uda się zrealizować, to wartość akcji może spaść.
Ąródło: Gazeta Wyborcza, dodał: KOGUT, odsłon: 457
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
