Ekstraklasa
Wydarzenia

Dlaczego Wisła Kraków nie strzela goli?
Czwartek, 3 kwietnia, 13:00
Piłkarze Wisły Kraków nie strzelili bramki w Gdyni w pierwszym ćwierćfinałowym meczu Pucharu Polski z Arką. To samo przytrafiło im się w niedawnym spotkaniu z Odrą Wodzisław. Czy to oznacza, że "Biała Gwiazda" zaczyna mieć problemy ze skutecznością? Na bicie na alarm jeszcze chyba za wcześnie, ale też widać pewną prawidłowość, bo nawet w wygranym spotkaniu z Polonią Bytom krakowianie zmarnowali kilka bardzo dobrych sytuacji podbramkowych.
- Wpadliśmy chyba w jakiś mały dołek - mówił po meczu z Arką Paweł Brożek. - Musimy teraz zrobić wszystko, żeby z niego wyjść jak najszybciej, najlepiej już podczas meczu z Ruchem. Myślę, że przyczyn takiego stanu rzeczy trzeba upatrywać w napiętym terminarzu. Gramy ostatnio co trzy dni, zmęczenie się nakłada, więc czasami mogą nam się przytrafić słabsze mecze.
Problem w tym, że na odpoczynek wiślacy czasu mieć nie będą w najbliższych tygodniach. Kwiecień jest bowiem bardzo bogaty w wydarzenia piłkarskie dla krakowskiej drużyny. Podopieczni Macieja Skorży walczą na trzech frontach, w lidze oraz pucharach Polski i Ekstraklasy. Scenariusz pt. "gramy w środę, gramy w sobotę" będzie zatem realizowany przez kilka najbliższych tygodni.
- Na prawdziwy odpoczynek przyjdzie czas po sezonie - dodaje Brożek. - A do następnego meczu mamy trzy pełne dni, więc jest wystarczająco dużo czasu na to, by dojść do siebie.
Brożek widzi jednak również problem, jakim jest brak skuteczności. Właśnie w tym upatruje również przyczyn tego, że Wisła nie strzeliła w Gdyni bramki. - Nie ma co ukrywać, że w meczach z Odrą czy Polonią mieliśmy sporo sytuacji. Zabrakło jedynie wykończenia. Przeciwko Arce tych sytuacji jednak było bardzo mało. Mieliśmy jedną, dwie szanse.
Wyraźnie brakowało nam ostatniego podania. Arka była dobrze ustawiona w środku pola, gdzie mieli jednego piłkarza więcej. To też nie ułatwiało nam zadania. Mam jednak nadzieję, że sprawę awansu załatwimy u siebie. Z remisu w Gdyni nie robił wielkiego problemu Radosław Matusiak, który na boisku pojawił się w drugiej połowie, ale nadal nie strzelił pierwszego gola dla Wisły w meczu o konkretną stawkę. - Nie mamy wielkiego problemu ze skutecznością - uważa Matusiak.
- Nie strzeliliśmy gola w meczach z Odrą i Arką, ale dwa razy trafiliśmy w konfrontacji z Polonią Bytom. Nie widzę zatem tutaj prawidłowości. Czasami są po prostu takie mecze, że nie strzela się gola i to jest normalna sprawa. A remis na wyjeździe w pucharach nie jest zły, choć oczywiście przyjechaliśmy do Gdyni po zwycięstwo. To był klasyczny mecz walki. Arka przede wszystkim nie chciała przegrać.
Pamiętajmy jednak, że mamy jeszcze mecz u siebie, gdzie postaramy się przesądzić sprawę awansu. Matusiak nie robił również problemu z tego, że rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. - Takie były ustalenia z trenerem i to jest normalne, że czasami trzeba usiąść na ławce. Myślę, że w sobotę przeciwko Ruchowi Chorzów wyjdę już w podstawowym składzie. I właśnie podczas meczu z Ruchem powinniśmy się przekonać, czy Wisła ma tylko przejściowe kłopoty ze skutecznością. Ruch Chorzów, to drużyna solidna, której na pewno nie będzie łatwo pokonać.Pamiętajmy jednak, że jesienią wiślacy potrafili strzelić "Niebieskim" trzy bramki na ich terenie. Jak będzie teraz, zobaczymy.
Ąródło: Gazeta Krakowska, dodał: Ronin, odsłon: 624
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
