Ekstraklasa
Wydarzenia

Banaszyński: to była żenada!
Poniedziałek, 7 kwietnia, 20:16
Słaba gra i trzecia porażka z rzędu - piłkarze Jagiellonii przegrali 0:2 z Widzewem. Białostoczanie zagrali najgorsze spotkanie po wznowieniu rozgrywek. - Nie wiem, czy my jesteśmy głąbami? Trener coś mówi, a my po trzech minutach robimy coś innego...-To była żenada - podsumowuje pojedynek bramkarz Jacek Banaszyński
- Mieliśmy atakować rywali dziesięć metrów za środkową linią boiska, a straciliśmy dwie bramki po piłkach rzuconych za plecy obrońcom, którzy wychodzili zbyt wysoko - grzmiał po meczu Banaszyński. - Z drugiej strony nie ma się czemu dziwić, że obrońcy wychodzą, skoro pomocnicy też to robią. Trzeba słuchać tego, co mówi się na odprawach, bo inaczej nie będzie dobrze - dodaje bramkarz, który był najlepszym piłkarzem w szeregach białostoczan. Gdyby nie jego interwencje, sam Napoleoni strzeliłby co najmniej ze cztery bramki. - I co z tego, że coś tam obroniłem. To nie ma znaczenia, przecież przegraliśmy.
- Mój zespół za bardzo uwierzył w to, że można spokojnie atakować - mówi trener Artur Płatek. - Nie tak mieliśmy grać, nie to sobie zakładaliśmy. Mieliśmy grać z kontry, a to rywale zagrali w taki sposób.
Ąródło: Gazeta Wyborcza, dodał: KOGUT, odsłon: 331
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
