Ekstraklasa
Wydarzenia

Wróbel: nie zamierzam czekać na proces
Poniedziałek, 7 kwietnia, 20:20
Zostałem pomówiony, a zarzuty postawione przez prokuraturę są nieprawdziwe, dlatego nie przyznałem się do winy. Zamierzam walczyć o swoje dobre imię - twierdzi jeden z sędziów piłkarskich zatrzymanych w związku działaniami korupcyjnymi Kolportera Korony."Nie zamierzam z założonymi rękami czekać na proces i oczyszczenie z zarzutów. Zarzuty postawione mi przez prokuraturę są nieprawdziwe. Ktoś, i mogę się tylko domyślać kto, mnie pomówił. Ja do niczego się nie przyznałem i zostałem zwolniony, a zastosowanie przez prokuraturę środki zapobiegawcze zostały przeze mnie zaskarżone" - powiedział PAP Marcin Wróbel.
Postawione Wróblowi zarzuty dotyczą korupcyjnej działalności kieleckiego klubu w sezonie 2003/04, gdy walczył on, skutecznie, o awans do drugiej ligi.
"W tamtym sezonie prowadziłem tylko jeden mecz Kolportera Korony - z Pogonią Staszów. W Staszowie goście wygrali 2:1. Trenera W., o którym jest głośno w związku z korupcją, nie znam, nigdy z nim nie rozmawiałem" - dodał arbiter.
Nie zaprzecza natomiast znajomości z inną z zatrzymanych osób - Andrzejem B. "Znamy się z Warszawy. Był moim kolegą, rozmawialiśmy telefonicznie, ale to jeszcze nie powód, by mnie oskarżać" - przyznał.
"Ja żadnych pieniędzy nie wziąłem. Jeżeli ktoś tak twierdzi, to kłamie. A może zaginęły gdzieś +po drodze+, a teraz ktoś twierdzi, że wręczył je sędziemu?" - zastanawia się Wróbel.
Ma żal, że w jego sprawie oficjalnego stanowiska nie zajęły Kolegia Sędziów Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej i PZPN. "Nikt nie chce mnie wysłuchać, poznać mojej opinii. Nie jestem wyznaczany do obsady sędziowskiej, ale nikt oficjalnie nie wyjaśnił mi dlaczego. Nagle niektórzy zaczęli mnie unikać, stałem się niewygodny. W tym środowisku widać obowiązuje domniemanie winy, a nie niewinności. Są jednak działacze i sędziowie, którzy dobrze mnie znają i wierzą w moją niewinność" - stwierdził.
"Jestem do dyspozycji Wydziału Dyscypliny i władz Kolegium Sędziów. Chętnie się z nimi spotkam, wyjaśnię powody zatrzymania, itp. Tylko, że nikt nie chce mnie wysłuchać. W czwartek byłem zaproszony na warsztaty sędziowskie w PZPN. Będąc w drodze dostałem telefon od szeregowego pracownika związku, że mam zakaz przyjazdu na to spotkanie. A chciałem tam być, by ktoś mi nie zarzucił, że nie dopełniłem obowiązków służbowych" - podkreślił.
"Rozumiem, że poza nawias wyrzucani są sędziowie, działacze, którzy jadą do Wrocławia i przyznają się do winy. Ja czuję się niewinny i myślę, że do wyroku sądu lub momentu wycofania zarzutów wobec mnie tak powinienem być traktowany. Apeluję o nie wrzucanie wszystkich do jednego worka" - dodał.
Ąródło: PAP, dodał: KOGUT, odsłon: 322
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
