Ekstraklasa
Wydarzenia

Leo wytrzymał z PZPN-em 2 godziny
Poniedziałek, 14 kwietnia, 23:30
W hotelu Sheraton w Warszawie, tak jak zapowiadaliśmy w sobotę, pojawił się nawet selekcjoner naszej reprezentacji. I co ciekawe, Leo Beenhakker zrobił to z własnej, nieprzymuszonej woli. Ponieważ Holender nie był delegatem PZPN, więc zadzwonił do sekretarza związku Zdzisława Kręciny i zapytał, czy może uczestniczyć w niedzielnym zjeździe. Nikt nie widział ku temu przeszkód, więc selekcjoner w wyśmienitym nastroju zajął jedno z miejsc.
Na sali obrad Leo wytrzymał niespełna 2 godziny i był świadkiem wystąpienia prezesa Michała Listkiewicza i ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. Oba przemówienia tłumaczyła selekcjonerowi jego asystentka Marta Alf. Później, kiedy zaczęli przemawiać pozostali mówcy, Beenhakker początkowo słuchał, ale już bez tłumaczenia, po czym opuścił salę.
Zapytany, dlaczego pojawił się na zjeździe, odpowiedział krótko: - Bez komentarza.
źródło: Przegląd Sportowy, dodał: Ronin, odsłon: 238
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
