Ekstraklasa
Wydarzenia

Baszczyński: Legia to nasz główny rywal
Piątek, 25 kwietnia, 12:45
- Traktujemy Legię jako naszego głównego rywala w lidze. Szanujemy się jednak wzajemnie, bo przecież przeważnie walczymy ze sobą o tytuł - mówi przed meczem Legia - Wisła Marcin Baszczyński świeżo upieczony mistrz kraju.Gra Pan już w Wiśle wiele lat. Jak zatem wspomina Pan wasze potyczki z Legią Warszawa?
Najmilej wspominam te mecze, które graliśmy o konkretną stawkę i wygrywaliśmy. Był nawet taki mecz, w którym zdobyliśmy na Łazienkowskiej mistrzowski tytuł. Trochę mniej mile wspominam natomiast spotkania przegrane. Właśnie o tych meczach musimy jednak teraz myśleć, bo choć tytuł mamy już zapewniony, to fajnie byłoby zakończyć sezon bez porażki.
Ostatnie lata stały głównie pod znakiem dominacji Wisły i Legii w ekstraklasie. Jakie są wasze relacje z piłkarzami ze stolicy?
Traktujemy Legię jako naszego głównego rywala w lidze. Szanujemy się jednak wzajemnie, bo przecież przeważnie walczymy ze sobą o tytuł. To jest przy tym duży prestiż pokonać rywala. Nasze mecze zawsze związane są z dużym zainteresowaniem kibiców, mediów. Sporo się dzieje już na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego.
Czy prawdą jest, że w tych spotkaniach prócz walki, wiele jest utarczek słownych, nawet wzajemnych wyzwisk?
Jest duża ambicja, a z tym związane są różne rzeczy. Nasze mecze można chyba porównać do derbów, bo tak jak w walce o prymat w mieście, trzeszczą kości. Nie może być jednak inaczej, skoro spotykają się dwie najlepsze na przestrzeni ostatnich lat drużyny. Satysfakcja ze zwycięstwa zawsze jest duża. I choć pamiętam, jak w 2006 roku kibice Legii krzyczeli po naszym zwycięstwie - "Wisła za późno", to mam nadzieję, że teraz takiego okrzyku nasi kibice nie będą musieli wznosić, bo wygramy w stolicy. Musimy na Legii zagrać dobry mecz, godny nowego mistrza Polski.
Mówi Pan o zwycięstwach, a czy tym najmniej miłym momentem jest porażka w 2005 roku, gdy przegraliście aż 1:5?
Na pewno. Takie coś nie powinno nam się wtedy przytrafić. Legia nie była wtedy najmocniejsza, a my mieliśmy bardzo silny skład. Było w tamtym sezonie mistrzostwo, ale każdego z nas ta wysoka porażka mocno zabolała.
Waszym meczom zawsze towarzyszyła gorąca atmosfera na trybunach. Tym razem będzie słychać przede wszystkim kibiców Wisły, bo warszawscy fani pozostają w konflikcie z klubem i nie śpiewają. Będzie to miało jakiś wpływ na przebieg meczu?
Nasi kibice zawsze licznie jeżdżą do Warszawy i jak zwykle będziemy mogli na nich liczyć. W Legii natomiast dzieją się dziwne rzeczy, ale to jest ich sprawa i nie chciałbym zabierać na ten temat głosu. Inna sprawa, że nam lepiej grałoby się, gdyby był normalny doping, bo nawet jeśli nas obrażają, to gorąca atmosfera jest mobilizująca dla obu stron.
Ostatnio nieźle gra się wam w Warszawie. Nie przegraliście tam od 2005 roku.
Oby tak było również w niedzielę, choć mamy swoje problemy. Jest trochę kontuzji w drużynie, ale obojętnie kto wyjdzie na boisko, to zostawi na nim całe swoje zdrowie. Chcemy pokazać się z dobrej strony.
Będzie z waszej strony jakaś kalkulacja na zasadzie, za trzy dni gramy półfinał Pucharu Polski, a mistrza już i tak mamy, więc oszczędzamy siły?
Jakaś kalkulacja musi być. Może nie na samym boisku, ale jakieś zmiany w składzie pewnie się pojawią. W Grodzisku czeka nas trudne zadanie i musimy tam pojechać w dobrej dyspozycji fizycznej. Zwłaszcza, że będziemy mieli jeden dzień mniej odpoczynku od Groclinu. Najpierw jednak Legia.
Ostatnio Legia pokazała, że potrafi z wami wygrywać.
Nie ma w ogóle co porównywać tych spotkań. Legia na pewno nie zagra takim składem jak w Pucharze Ekstraklasy. Nie wiem, czy w ogóle kiedyś jeszcze taki wystawią. My pewnie też drugi raz już tak się nie zaprezentujemy. Nie ma co ukrywać, że Puchar Ekstraklasy zawsze był traktowany nieco z przymrużeniem oka. Tak nie powinno być, ale prawda jest taka, że zaangażowanie fizyczne w tamten mecz nie wyglądało tak jak w spotkaniach ligowych.
Legia musi wygrać z wami, jeśli chce zająć drugie miejsce. Wy gracie tylko o prestiż. Czy to będzie determinowało taktykę na ten mecz?
Pewnie trener coś wymyśli. Ja uważam, że powinniśmy zagęścić środek pola, bo to dało nam w Warszawie fajny efekt w PE. To może być również recepta na ligę. Wysunięty Paweł Brożek może być naszą silną bronią, bo są stadiony, które niektórym piłkarzom leżą. Pawłowi tak leży obiekt przy Łazienkowskiej.
źródło: Gazeta Krakowska, dodał: KOGUT, odsłon: 130
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
