Ekstraklasa
Wydarzenia

Tych derbów nikt nie będzie pamiętał
Sobota, 26 kwietnia, 12:31
Choć w tabeli wyżej jest PGE GKS Bełchatów, to w tegorocznych meczach lepsze wyniki notuje ŁKS. Po raz dwudziesty ełkaesiacy zagrają z bełchatowianami, a ze statystyk wynika, że najmniej prawdopodobny jest remis. Do tej pory obie drużyny zagrały dziesięć razy w drugiej lidze i dziewięć w ekstraklasie. Łodzianie wygrali dziewięć spotkań, bełchatowianie siedem, a tylko trzy zakończyły się remisami. Po raz ostatni drużyny podzieliły się punktami sześć lat temu w drugiej lidze. Teraz też remisu nie powinno być, bo łodzianie za wszelką cenę chcą utrzymać się w ekstraklasie, a bełchatowianie potrzebują zwycięstw, by zająć szóste miejsce w ekstraklasie.
Wszyscy działający na polskim rynku bukmacherzy wyżej oceniają szanse piłkarzy ŁKS. Widać ambitna postawa w ostatnich meczach łódzkich zawodników zrobiła wrażenie na ustalających kursy, choć trzeba pamiętać, że bełchatowianie także grają bardzo dobrze. Ełkaesiacy w ostatnich pięciu meczach zdobyli dziesięć punktów, a ich dzisiejsi rywale w czterech - osiem. Dlatego emocji na pewno nie zabraknie. Niestety, 20. derbów ŁKS - PGE GKS nikt nie będzie pamiętał, bo na trybunach nie będzie kibiców. Z pewnością obniży to poziom widowiska. Nie ma na świecie piłkarza, który byłby w stanie zagrać świetny mecz przy pustych trybunach. Tym bardziej nie ma go w Łódzkim Klubie Sportowym i PGE GKS Bełchatów. Na pewno dzisiejszy mecz, który rozpocznie się o godz. 18 sprawi, że wielu kibiców zasiądzie przed komputerami bądź radioodbiornikami, by zdobyć informacje o boiskowych wydarzeniach.
Trener Marek Chojnacki ma tylko jedno zmartwienie. Na pozycji defensywnego pomocnika nie będzie mógł zagrać Mladen Kascelan. Czarnogórca, który w niedzielę w Zabrzu dostał czwartą żółtą kartkę, zastąpi Paulinho. Na prawą obronę wróci zatem rekonwalescent Robert Łakomy. Nic nie stoi na przeszkodzie, by między słupkami stanął Bogusław Wyparło, najsilniejszy punkt ŁKS. Wprawdzie Bodzio W. od jakiegoś czasu trenuje indywidualnie, ale wynika to z ostrożności łódzkiego szkoleniowca. Wszystko dlatego, że uraz mięśnia dwugłowego bramkarza ŁKS może się w każdej chwili odnowić. Dlatego siedzący na ławce rezerwowych Kostiantyj Machnow-ski w każdej chwili musi być gotowy do zastąpienia Wyparły.
W Bełchatowie nie mają takich problemów. Wszyscy gracze są gotowi do gry, a szansę na występ powinni dostać Artur Marciniak i Paweł Magdoń, którzy wykorzystali szansę powrotu do podstawowej jedenastki przy kartkowych pauzach swoich kolegów. Trudno przypuszczać, by trener Jan Złomańczuk zdecydował się na roszady w składzie po wygranym 2:0 meczu z Ruchem Chorzów. Jeśli jednak, to na szansę wśród rezerwowych czekają do niedawna podstawowi zawodnicy - Maciej Stolarczyk, Dawid Nowak, Janusz Dziedzic, Edward Cecot i Tomasz Wróbel.
Bardzo dużo w dzisiejszym spotkaniu będzie zależało od postawy liderów drugiej linii - Sebastiana Mili z ŁKS i Łukasza Garguły z PGE GKS. Bardziej ceniony jest obecnie Garguła, choć w ostatnich meczach Mila spisywał się lepiej.
Siłą ŁKS z pewnością jest linia obronna, mocniejsza niż bełchatowska, a także bramkarz. Wicemistrzowie Polski mają większą za to siłę ognia. Chojnacki w ataku ma do dyspozycji właściwie tylko Ensara Arofovicia, a Złomańczuk może wybierać między Carlo Costly'm, Mariuszem Ujkiem, Dziedzicem i Nowakiem.
Obie drużyny noc spędziły na przedmeczowych zgrupowaniach, bo poważnie podchodzą do derbowej rywalizacji.
Ľródło: Dziennik Łódzki, dodał: KOGUT, odsłon: 299
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze










