Ekstraklasa
Wydarzenia

Wójcik: to nie moje pieniądze...
Środa, 30 kwietnia, 16:17
Ponoć Janusz Wójcik zwykł motywować swoich podopiecznych słynnym już okrzykiem "Kiełbasy do góry i ładujemy w d... frajerów". Czyżby nadal tymi słowami mobilizował piłkarzy łódzkiego Widzewa? Nie wiem, skąd ten pomysł- mówi szkoleniowiec.To nie moje pieniądze... Przepraszam, to znaczy nie mój okrzyk (śmiech). Te słowa są bzdurą wypowiedzianą przez jednego pana w programie Canal+, a ja z tym nie mam nic wspólnego" - tłumaczy w rozmowie z "Tygodnikowi Kibica " nowy trener drużyny z alei Piłsudskiego.
Niewielu sądziło, że Janusz Wójcik może jeszcze powrócić na piłkarskie salony. Pan wierzył, że znów się pojawi w pierwszej lidze? - A dlaczego nie?
Chociażby dlatego, że dość długo odpoczywał pan od wielkiej piłki.
- Przez trzy mecze byłem trenerem Znicza Pruszków, ponieważ nie umawiałem się na więcej. Pierwszą ligę miałem w Nowym Dworze, Szczecinie, pracowałem również za granicą. Raz - odnosiłem niezłe wyniki, dwa - prowadziłem reprezentacje, w tym naszą narodową, więc otrzymywałem propozycje spoza kraju. I po prostu z nich korzystałem. Nie byłem tak, jak inni moi koledzy - przywiązany tylko i wyłącznie do pracy w Polsce... Poza tym zadał mi pan to pytanie, jakbym miał 75 lat. A ja np. przez dwa lata byłem w Parlamencie, gdzie odpowiadałem za sport, w tym za piłkę nożną.
To prawda, że ostatnio miał pan oferty z pierwszej reprezentacji Iraku i olimpijskiej kadry Chin?
- Tak, choć ta druga propozycja, to tylko zwykłe rozmowy.
A jakieś inne oferty?
- Miałem, ale nie muszę się teraz wszystkim tłumaczyć, jakie one były. Jako trener otrzymywałem propozycje pracy w paru miejscach.
Ľródło: Tygodnik Kibica, dodał: KOGUT, odsłon: 270
Musisz się zalogowac aby dodawac komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialści za treść zamieszczonych komentarzy! Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania.
najnowsze










